Sosnowiecka symetria !!! Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 0:0

Statystycznie rzecz ujmując w meczu Zagłębie ze Śląskiem można było „w ciemno” obstawiać bezbramkowy remis. Powodów ku takiemu wynikowi było kilka. Przede wszystkim 0:0 jest najczęściej padającym rezultatem w historii pojedynków tych drużyn. W dodatku w dotychczasowych meczach ligowych tej wiosny Śląsk nie stracił bramki, a Zagłębie nie zdobyło jeszcze gola. Kibice w pamięci mogli mieć także pojedynki pomiędzy tymi zespołami w III lidze. Wtedy we Wrocławiu i Sosnowcu padł identyczny wynik 3:0, zatem wiedząc, że jesienią na Oporowskiej kibice nie zobaczyli żadnej bramki, analogicznie powinno być w rewanżu. Kolejnym argumentem za takim wynikiem jest fakt, że trener Białek znalazł sposób na zneutralizowanie atutów Śląska już jesienią, gdy wraz z Heko wywiózł taki wynik z Wrocławia. Przepowiednie co do wyniku okazały się prawdziwe.
W każdym kolejnym meczu trener Tarasiewicz musiał dokonywać korekt w wyjściowym składzie z powodu kontuzji i przymusowych pauz za nadmiar kartek. Nie inaczej było tym razem. Szkoleniowiec nie mógł do gry desygnować Rudolfa (4 żółte kartki), jednak przyjechał on do Sosnowca i oglądał grę kolegów z trybun. Mogli za to już wystąpić Sztylka i Szewczyk. Jednak nie ma mowy o stabilizacji, bo w spotkaniu z Zagłębiem 4 żółty kartonik w sezonie obejrzał Naskręt i tym razem to z on obejrzy mecz z trybun.
Trener Tarasiewicz powtarza, że kluczem do sukcesów są zwycięstwa na własnym stadionie, a każdy dodatkowy punkt wywieziony z terenu rywala jest cenny. Po końcowym gwizdku sędziego w Sosnowcu zawodnicy i trenerzy nie odczuwali niedosytu. Remis jest zasługą głównie Radosława Janukiewicza w bramce oraz fatalnej dyspozycji strzeleckiej napastnika Zagłębia Piotra Bajery. Zgodnie z oczekiwaniami gospodarze ruszyli do ataku od pierwszej minuty. Był to pierwszy mecz ligowy w tym roku sosnowiczan na własnym terenie, zawodnicy chcieli odbudować zaufanie kibiców po nienajlepszym starcie rundy wiosennej. W dodatku nowy trener (Krzysztofa Tochela zastąpił Janusz Białek) zawsze powoduje w zawodnikach mobilizację.
Zagłębie zaatakowało, natomiast wrocławianie na początku meczu zupełnie nie mieli pomysłu na zatrzymanie sosnowieckiej machiny. Gospodarze szczególnie groźni byli po akcjach skrzydłami, gdzie prym wiódł Bednar, jednak na szczęście dla wrocławian do jego poziomu nie dostroił się Bajera, który w pierwszych 10 minutach trzykrotnie mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Jednak dwukrotnie świetnie piłkę odbijał Janukiewicz, a raz z pomocą przyszłą mu poprzeczka. Po kilkunastu minutach Śląskowi udaje się zewrzeć szyki obronne i gospodarzom dochodzenie do sytuacji strzeleckich nie wychodzi już tak łatwo. Jednak wrocławianie skupiając się tylko na przerywaniu akcji rywala zupełnie zapomnieli o grze ofensywnej. WKS w pierwszej połowie nie skonstruował praktycznie żadnej groźnej akcji z gry. Dwukrotnie z rzutu wolnego Piętkę próbował zaskoczyć Naskręt, z dystansu uderzał Ulatowski, szczęścia próbował także Celeban. W 37 minucie w polu karnym piłka trafiła w rękę Krzyszofa Szewczyka, jednak arbiter nie zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Śląska. Szewczyk zdecydował się na indywidualną akcję, a następnie odegrał piłkę do Bugaja, ten silnie uderza na bramkę, ale piłka ociera się o jednego z obrońców i wychodzi tylko na rzut rożny. W 55 minucie ból w kostce poczuł Szewczyk i trenerzy decydują, że nie ma sensu ryzykować i w jego miejsce na placu gry pojawia się Dudek. Była to pierwsza z serii zmian w obu zespołach. Szkoleniowcy wykorzystali do maksimum możliwości i desygnowali do gry w drugiej połowie po 3 zmienników. Tuż po wejściu na murawę świetną okazję do zdobycia bramki miał znany z występów w Polarze Tyc, ale nie zdołał pokonać Janukiewicza. Po meczu tłumaczył, że oślepiło go słońce. W 80 minucie po rzucie rożnym po dośrodkowaniu Chylaszka strzał głową Kłody końcami palców zdołał sparować Janukiewicz, a wielkie emocje nastąpiły w ostatnich minutach. Bohaterem meczu mógł zostać Rosiński, ale w doliczonym czasie gry piłkę zmierzającą do bramki instynktownie sparował Piętka .
RELACJA LIVE
Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 0:0
Zagłębie Sosnowiec: Piętka - Wolański (65' Tyc
), Bednar, Bajera (78' Chylaszek), Morawski, Zubanowić
, Kłoda, Treściński, Paczkowski, Hosić, Skrzypek (74' Chwalibogowski).
Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Celeban
), Ignasiak, Naskręt
), Budka, Sztylka, Ostrowski, Szewczyk
) (56' Dudek), Ulatowski, Bugaj (77' Rosiński), Kowal (65' Egharevba).
Sędzia: Tomasz Witkowski (Warszawa)
Widzów: 5300
źródło: własne
