Sparing: ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 2:1 (0:1)


Do inauguracji II ligi pozostał już tylko tydzień, ostatnim sprawdzianem przed konfrontacją z Miedzią (wbrew pojawiającym się informacjom WKS nie zagra we wtorek ze Skalnikiem) był sparing z beniaminkiem ekstraklasy – ŁKS-em Łódź. Pierwotnie mecz ten miał być rozegrany na stadionie ŁKS-u, jednak z powodu remontu obiektu, który ma wkrótce spełniać standardy licencyjne, przeniesiono spotkanie na neutralny grunt – do Gutowa Małego. Wrocławianie, choć przegrali, to pozostawili dobre wrażenie. Objęli prowadzenie po ładnej akcji Kosztowniaka, a zwycięstwo dali sobie wydrzeć w drugiej połowie, kiedy to rywale bezlitośnie wykorzystali dwa razy gapiostwo defensywy. Pojedynek toczony był przy palącym słońcu i w drugiej połowie, gdy zawodnicy opadli już sił widowisko nie było już tak atrakcyjne jak w pierwszych 45 minutach. Pierwszą groźną akcję spotkania przeprowadzili Łodzianie. Madej wbiegł w pole karne i po starciu z Wanem upadł na murawę, ale gwizdek arbitra milczał. Jednak potem wrocławianie opanowali sytuację i byli bliscy udokumentowania przewagi bramką. W 25 minucie Sztylka w doskonałej okazji z kilku metrów posłał futbolówkę wprost w bramkarza, a 10 minut później groźne dośrodkowanie Hajdamowicza na rzut rożny zdołał wybić Wyparło. Jednak w 37 minucie piłka wreszcie wpadła do siatki. Piłka po złym wybiciu łódzkich obrońców trafiła pod nogi Kosztowniaka, ten zwodem minął bramkarza i trafił do pustej bramki. Podopieczni Marka Chojnackiego mogli zdobyć gola do szatni, jednak Janukiewicz dobrze wyczuł intencje Kmiecika i złapał piłkę.
Druga połowa rozpoczęła się niemrawo. Po rzucie rożnym głową niecelnie uderzał Sztylka, a chwilę później gorąco było pod bramką Śląska za sprawą Kolendowicza. Obaj trenerzy dokonywali roszad w składzie, jednak dużo lepiej spisywali się zmiennicy w ekipie ŁKS-u. W 69 minucie do remisu po indywidualnej akcji doprowadził wprowadzony kilka minut wcześniej Kęska, a gdy wrocławianie jeszcze rozpamiętywali stratę gola, na 2:1 podwyższył Arifović. Zawodnicy trenera Kubika w ostatnich minutach mogli wyrównać, jednak Kowalowi zabrakło centymetrów by dojść do piłki zacentrowanej przez Pietkę.
Po meczu trener Kubik stwierdził, że w spotkaniu były elementy gry, z których jest zadowolony, jednak było także kilka rzeczy do poprawienia. Cały czas poznaje on drużynę i nie jest wykluczone, że w wyjściowa jedenastka na mecz z Miedzią będzie różnić się od tej, która wybiegła na murawę w sparingu z ŁKS-em. Znów z dobrej strony pokazał się Janukiewicz, aktywny był Kosztowniak i Wan. Zmiennicy nie wnieśli wiele do gry, widać było głód piłki u Kowala. Najciekawiej zapowiada się chyba rywalizacja o miejsce na prawej pomocy pomiędzy Hajdamowiczem i Piętką (jeśli podpisze kontrakt).
Ciekawostką jest fakt, że na składach meczowych, które dostarczono dziennikarzom na dole widniał duży napis ORANGE EKSRAKLASA. Czyżby był to znak, że w przyszłym sezonie obie ekipy spotkają się znów, ale tym razem podczas rozgrywek pierwszej ligi?
ŁKS Łodź – Śląsk Wrocław 2:1 (0:1) – Gutów Mały
0:1 – Kosztowniak 37’
1:1 – Kęska 69’
2:1 – Arifović 72’
ŁKS: Wyparło - Przybyszewski, Hajto, Leszczyński (60 Cerić), Magiera - Madej (60 Kęska), Niżnik, Dżikia (60 Kłus), Kolendowicz (60 Mysona) - Kmiecik, Arifović (81 Świątek).
Śląsk: Janukiewicz - Naskręt, Šourek (77 Zygier), Ignasiak, Solarz - Hajdamowicz (46 Piętka), Dudek (77 Chrobot), Sztylka (77 Madeja), Wan - Ulatowski (77 Podstawek), Kosztowniak (60 Kowal).
źródło: własne
