Sparing: Śląsk - Homel 3:2 (0:0)

Śląsk pokonał 5 zespół ligi Białoruskiej, mistrza z 2003 roku, a pierwszego gola w barwach Śląska zdobył Grzegorz Wan. Kibice obejrzeli aż 5 bramek, wszystkie padły w drugiej części gry. W drużynie wrocławskiej nie zagrali kontuzjowani Wołczek, Lis, Kosztowniak i Rosiński. Do gry powrócił natomiast Mateusz Kasprzycki.


 

W pierwszej połowie pojedynku rywale wrocławian wystawili rezerwowych, młodych 18-20 letnich graczy. Mimo młodego wieku Białorusini byli równorzędną drużyną. Szybcy, wybiegani gracze zza wschodniej granicy nie dali sobie strzelić bramki, a jako, że sami nie potrafili zaskoczyć Janukiewicza pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo. Nie oznacza to jednak, iż mecz był nudny. Obie drużyny stworzyły sobie kilka okazji do zdobycia gola. Zdecydowanie lepsze sytuacje strzeleckie mieli gracze Śląska. Już na samym początku meczu, wrocławianie przeprowadzili szybką akcję, ale Ulatowski przegral pojedynek z bramkarzem. Dwie okazję do zdobycia bramki miał Filipczak. Najpierw w 7 minucie uderzył z dystansu i golkiper białoruski miał spore kłopoty z obroną. W 42 minucie ponownie Filipczak stanął oko w oko z bramkarzem, ale odskoczyła mu piłka i padła łupem gracza Homel. Tuż przed gwizdkiem arbitra kończącym pierwszą połowę dobrą okazje miał Ulatwoski, jednak nie uderzył czysto głową.

W drugiej połowie goście wystawili graczy pierwszej jedenastki i gra od razu nabrała tempa. W 52 minucie świetnym mocnym, technicznym, dokładnym uderzeniem popisał się Wielgus i bramkarz zmuszony był wyjmować piłkę z siatki. Kilkadziesiąt sekund później Cinek ponownie próbował zaskoczyć golkipera, ale tym razem uderzenie nie było tak precyzyjne. Białorusini szybko ruszyli do odrabiania strat i po 5 minutach wyrównali. Dośrodkowanie z prawej strony napastnik Homel wykończył głową i Janukiewicz był bez szans na obronę. Nie zraziło to jednak Śląska, i minutę później WKS ponownie prowadził! Szczot wbiegł w pole karne, gdzie został nieprzepisowo powstrzymany i arbiter wskazał na „wapno”. Wielgus zwodem zmylił bramkarza i skierował futbolówkę do siatki. Gra nabrała tempa, wrocławianie zaczynali odczuwać zmęczenie meczem, a Białorusini groźnie atakowali. W 67 minucie Jaroszewski popisuje się robinsonadą i przenosi piłkę nad poprzeczką. Gracze Śląska nie oddali pola gry rywalom i również atakowali. W 78 minucie Wielgus próbuje dobiec do piłki, która szybko mknęła w stronę bramkarza, golkiper próbuje łapać futbolówkę, ale gracz WKSu nie daje za wygraną i ją wyłuskuje. Odgrywa do Wana, a temu nie pozostało nic innego, jak silnym uderzeniem skierować ją do siatki. Mimo dwubramkowej różnicy gracze Homel nie zrażali się i próbowali zmniejszyć straty. W 79 minucie po groźnym strzale piłka przeleciała niedaleko bramki strzeżonej przez Jaroszewskiego. Bramkarz WKSu miał w ostatnich minutach meczu sporo pracy. W 82 i 88 minucie piłka trzepotała w siatce, jednak sędzia wskazywał pozycję spaloną. Natomiast w 83 minucie jeden z graczy białoruskich zauważył wysuniętego Jaroszewskiego i próbował go lobować, ale Jogi nie dał się zaskoczyć. Nie udało mu się zachować czystego konta, bowiem na 6 minut przed końcem, gracze Homel rozpracowali defensywę WKSu i zmniejszyli starty. Cała akcja zaczęła się od próby włączenia się Ignasiaka do akcji ofensywnej, a po stracie piłki wrocławianie nie ustawili odpowiednio szyków obronnych.



Śląsk: Janukiewicz – Lipiński, Ignasiak, Rudolf – Ostrowski, Szewczyk, Sztylka, Filipczak, Wan – Ulatowski, Kowalczyk.

Zmiany: 45 min. Szczot, Wielgus za Sztylkę i Wana

62 min. Wan, Sztylka, Kasprzycki, Jaroszewski za Ostrowskiego, Kowalczyka, Filipczaka, Janukiewicza.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.