Sparing: Śląsk - Miedź 2:1 (0:0)

W Dzierżoniowie kolejny mecz sparingowy rozegrał zespół WKSu. Tym razem podopieczni Ryszarda Tarasiewicza zmierzyli się z Miedzią Legnica, której obecnym szkoleniowcem jest dobrze znany kibicom Śląska Grzegorz Kowalski. WKS wygrał z ligowym rywalem, jednak zwycięstwo nie przyszło łatwo. Szkoleniowiec wrocławian miał do dyspozycji prawie wszystkich graczy, zabrakło jedynie Kasprzyckiego, który jeszcze nie doszedł do siebie po kontuzji.


 

Pierwsza połowa nie przyniosła wielu emocji. Śląsk grał pod silny wiatr, co znacznie utrudniało wprowadzanie piłki do gry Janukiewiczowi. Gra była chaotyczna, toczyła się głównie w środku pola. Ta strefa boiska była silnie zagęszczona, oba zespoły miały trudności ze skonstruowaniem składnych akcji. W 6 minucie mała grupka kibiców była światkiem pierwszej groźnej sytuacji. Rzut wolny z ok. 20 metrów egzekwował Wawreńczuk, a piłka niesiona wiatrem przeleciała tuz obok bramki. Dwie minuty później odpowiedział Ostrowski, ale jego strzał był niecelny. Następnie gra uspokoiła się, żadna z drużyn nie stworzyła dobrej sytuacji strzeleckiej. W 31 minucie groźnie zaatakowała Miedź. Guła uderzył w stronę bramki, ale Janukiewicz był na posterunku. Trzy minuty później wrocławski bramkarz miał kolejną okazję do zaprezentowania swoich umiejętności, broniąc strzał z ostrego kąta. W 38 minucie Ulatowski otrzymał prostopadłe podanie od Sztylki i stanął oko w oko z Jurcikiem, ale nie udało mu się trafić do siatki.



W drugiej połowie trener Tarasiewicz dał szansę gry 7 nowym zawodnikom. Pojawił się nowy duet napastników - Wielgus i Kosztowniak, a Ostry i Oko zostali cofnięci do pomocy. Niestety okazało się, że kontuzja Sola nie została do końca wyleczona i na placu gry pojawił się Hajdamowicz. Chwilę po tym Legniczanie objęli prowadzenie. Robak uderzył silnie i precyzyjnie i Jaroszewski musiał wyciągać piłkę z siatki. Wrocławianie szybko odrobili stratę, za sprawą Ostrowskiego. Wszystko zaczęło się od akcji Kowalczyka, który zdecydował się na uderzenie z dystansu. Futbolówka odbiła się od nogi obrońcy, dopadł do niej Ostrowski (wyróżniający się zawodnik tego meczu) i pokonał Golbę. Dwie minuty później mogła paść kolejna bramka, ale Hajdamowicz zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. W 66 minucie Wielgus zdecydował się na drybling, minął dwóch rywali lecz kolejny z obrońców wyłuskał mu piłkę. Jednak ta szarża miała swoje konsekwencje – tego napięcia nie wytrzymała gumka w spodniach Cinka i po chwili biegł on w stronę linii bocznej, by zmienić część garderoby. Nowe odzienie okazało się nad wyraz szczęśliwe, bowiem w 82 minucie gry do dośrodkowania Ostrowskiego wystartował Wielgus, wystrzelił w powietrze niczym Małysz z progu , wygrał pojedynek z obrońcą i uderzył głową nie do obrony. Gol był niezwykle efektowny, bowiem futbolówka przed wpadnięciem do bramki odbiła się jeszcze od słupka. Gracze Miedzi nie byli w stanie doprowadzić do wyrównania i ostatecznie to Śląsk zszedłz murawy zwycięski.



Śląsk:

1. poł - Janukiewicz – Wołczek, Ignasiak, Lis – Szczot, Sztylka, Szewczyk, Filipczak, Wan – Ulatowski, Ostrowski.

2. poł. – Jaroszewski - Lipiński, Ignasiak, Rudolf - Kowalczyk, Lis, Rosiński, Ulatowski, Ostrowski – Wielgus, Kosztowniak (Hajdamowicz 50’).



Miedź:

Jurcik – Ziajka, Odrzywolski, Połubiński, Jabłoński – Guła, Kłak, Wawreńczuk, Łysak – Panik, Robak.

W 2 połowie pojawili się: Golba, Zieliński, Kotlarski, Murat, Mójta, Liberek, Strożek, Sawiński, Flisowski.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.