Stadion dobrze (nie) strzeżony?

Ostatni trening przed wyjazdem zespołu Śląska do Bydgoszczy rozpoczął się o godzinie 18:00 w czwartek na stadionie przy ul. Oporowskiej. Jednak zanim piłkarze wybiegli z szatni miała miejsce ciekawa sytuacja. Otóż próba przedarcia się przez wykopy obok budynku klubowego nie spodobała się jednemu z robotników, który stwierdził, że jest to miejsce budowy i wstęp jest zabroniony. Motywy członka ekipy remontowej wydają się słuszne („A jak Pan nogę złamie, to czyja będzie wina?”), szkoda tylko, że przepisy nie był y tak przestrzegane do tej pory. Chcieliśmy poznać personalia osoby, która tak dba o nasze zdrowie, jednak spotkał nas zawód („A takiego wała, jak wam powiem jak się nazywam”). Sporo wyjaśniło się po rozmowie z kierownikiem budowy, który stwierdził, że dziennikarze jednej z gazet ostatnio sfotografowali puste opakowania po napojach alkoholowych, które sami przynieśli, i zasugerowali, że robotnicy poświęcają czas innym zajęciom niż tylko pracy. W dodatku powołał się na prezesa Sobańskiego, który miał stwierdzić, „że ostatnio za dużo ludzi tutaj się kręci”. Oszołomieni tymi wydarzeniami (dotychczas nie było żadnych problemów z poruszaniem się po terenie stadionu) postanowiliśmy przejść się by ochłonąć. Po powrocie po kilkunastu minutach okazało się, że już nikt nie przejmuje się pilnowaniem, by nikt sobie niczego nie połamał i bez problemów można było wejść na trybuny. Oj, gdyby robotnicy tyle samo energii poświęcali na pracę, co na powstrzymywanie nas przed wejściem na stadion, to remont z pewnością byłby już zakończony dawno temu...

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.