Staszewski: Jest się od kogo uczyć
Dość niespodziewanie najpierw pojechał ze Śląskiem na zgrupowanie do Spały, a szkoleniowcy zdecydowali, że zabiorą go również na obóz do Chorwacji. W ostatnich minutach meczu z NK Varaždin po podaniu Piotra Ćwielonga zdobył zwycięską bramkę. Zapraszamy do lektury wywiadu z Marcinem Staszewskim. Jesteś dla kibiców postacią dość anonimową, mógłbyś się im w kilku słowach przedstawić?
Jestem wychowankiem Wodzisławskiej Szkółki Piłkarskiej. Klub ten nie ma nic wspólnego z Odrą Wodzisław. Następnie przez rok grałem w drużynie Młodej Ekstraklasy Piasta Gliwice i udało mi się zagrać w kilku spotkaniach pierwszej drużyny w 1 lidze.
Dlaczego nie zostałeś w Piaście na dłużej?
Wolałbym nie rozmawiać o tym okresie, ponieważ osobiście uważam go za nieudany.
W Śląsku pojawiłeś się dość niespodziewanie.
No tak, jestem młodym i jeszcze mało znanym zawodnikiem. W maju dostałem od Śląska zaproszenie na testy, przyjechałem i najwidoczniej pokazałem się z dobrej strony, bo trenerzy dali mi szansę na wyjazd z drużyną na obóz do Spały. Musiałem się spodobać, bo postanowiono, że pojadę również na drugi obóz. Staram się dawać z siebie wszystko.
Jak wrażenia, trenujesz przecież z aktualnym wicemistrzem Polski?
To jest zupełnie inny świat. Mam tutaj od kogo się uczyć i korzystam z tego. Gramy sparingi z bardzo dobrymi, trudnymi rywalami. Czuję się bardzo dobrze i myślę, że z moją postawą też nie jest źle.
Masz już na swoim koncie jakieś spektakularne sukcesy?
Od początku swojej kariery gram jako napastnik. Wiadomo, w drużynach juniorskich napastnicy przeważnie strzelają dużo bramek, w seniorskiej piłce na takim poziomie to zupełnie co innego, można powiedzieć inny świat.
Czy zostaniesz we Wrocławiu?
Wszystko okaże się pod koniec obozu. Póki co skupiam się tylko na ciężkiej pracy, bo tylko ona może mi dać angaż w Śląsku.