Statystyki nie kłamią: Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Statystyki nie kłamią: Bruk-Bet Termalica Nieciecza

fot.:

W stosunkowo krótkiej historii ekstraklasowych meczów Śląska z Bruk-Betem nie brakowało bramek i emocji, a wisienką na torcie były październikowe wydarzenia z Niecieczy. W sobotnie popołudnie na Pilczycach trzy punkty będą konieczne, by walka o utrzymanie zespołu Piotra Tworka mocno się nie skomplikowała.



 

Gdyby przeprowadzić ankietę wśród kibiców Śląska, który krajowy rywal w tym sezonie przysporzył im najwięcej powodów do zmartwień, niewykluczone, że najwięcej wskazań zebrałby właśnie Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Śmiało można ocenić, że w rundzie jesiennej to właśnie dwumecz ze Słonikami rozpoczął lawinę zdarzeń, która już w 2022 roku doprowadziła do dymisji Jacka Magiery. Pod koniec września beniaminek wyrzucił Śląsk już w pierwszej rundzie Pucharu Polski po wygranej we Wrocławiu (1:0), a miesiąc później w ostatniej akcji meczu wydarł komplet punktów w ligowym spotkaniu u siebie (4:3). Zwroty akcji i duża liczba bramek w ekstraklasowych grach Śląska z Bruk-Betem to jednak nic nowego – dość powiedzieć, że w ośmiu ich ostatnich potyczkach gole strzelały oba zespoły, a łącznie w tym czasie zobaczyliśmy aż 26 trafień.

500 MINUT

Wrocławianie po wielkanocnym remisie 1:1 z Wisłą Kraków utrzymali trzypunktową przewagę nad strefą spadkową i przypieczętowali istotny, korzystny bilans dwumeczu z Białą Gwiazdą. Po dokładnie 500 minutach wreszcie zdobyli też bramkę z gry przed własną publicznością – z ostatniego takiego osiągnięcia cieszyli się… 27 listopada za sprawą Mateusza Praszelika w konfrontacji ze Stalą Mielec (2:1). Data meczu z ubiegłorocznym beniaminkiem do dziś pozostaje jednak wspomnieniem ostatniej wygranej Śląska we Wrocławiu, a jego sześciomeczowa seria bez domowego kompletu punktów jest wyraźnie najdłuższa w ekstraklasie. Zielono-biało-czerwoni ciągle muszą mieć się na baczności, by nie zaskoczyła ich strefa spadkowa, za kadencji Piotra Tworka powody do optymizmu ciągle dostarcza jednak efektywność defensywy. Pomimo różnych problemów w trakcie gry, cały czas nie zdarzyło się, by Śląsk pod wodzą nowego szkoleniowca stracił więcej niż jednego gola w meczu.

OSŁABIONY ANIMUSZ

Bruk-Bet jesienią udowodnił wrocławianom, że lekceważyć go nie można, to jednak nie zmienia faktu, że przez pryzmat wielu statystyk jest najgorszy w ekstraklasie. Przede wszystkim zamyka tabelę z siedmiopunktową stratą do Śląska i Zagłębia, ale także odniósł najmniej zwycięstw (5), stracił najwięcej bramek (52), wywalczył też najmniej punktów na obcych stadionach (7 w 14 meczach, w tym tylko jedno zwycięstwo). Niecieczanie od sześciu meczów nie zagrali na zero z tyłu (od 1:0 z Wartą 5 marca), dając sobie wbić w tym czasie trzynaście goli. Jeszcze na przełomie marca i kwietnia wydawało się, że Słoniki mogą wrócić do realnej walki o utrzymanie, jednak po naznaczonych rażącą nieskutecznością meczach z Górnikiem Zabrze i Radomiakiem (dwa remisy po 1:1, a powinny być wysokie zwycięstwa), ich animusz znacząco osłabł. Dość powiedzieć, że Bruk-Bet teraz jest jedynym zespołem, który w żadnym z dwóch poprzednich występów nie trafił do siatki, a od jego poprzedniego trafienia (Murisa Mesanovicia przeciwko radomianom) minęło już 215 minut.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.