Statystyki nie kłamią: Górnik Łęczna

Statystyki nie kłamią: Górnik Łęczna

fot.:

Wbrew pozorom, piątkowa wyprawa na stadion Górnika Łęczna wcale nie zapowiada się jako idealna okazja na przełamanie dla Śląska. Wrocławianie w przeszłości miewali kłopoty z rywalem z Lubelszczyzny, a beniaminek dodatkowo jest teraz na fali.



 

W trzech ostatnich meczach z Górnikiem Łęczna Śląsk zainkasował raptem dwa punkty, a z poprzedniego zwycięstwa cieszył się 29 października 2016 roku, gdy na Arenie Lublin ograł późniejszego spadkowicza 3:0. Warto zaznaczyć, że dla zielono-biało-czerwonych był to poprzedni mecz z piątkowym przeciwnikiem w roli gościa, co pokazuje, że Duma Lubelszczyzny potrafiła stawiać twarde warunki nawet przyjeżdżając do Wrocławia. Śląsk i Górnik Łęczna do tej pory dziewięciokrotnie rywalizowały w ekstraklasie, ale tylko… w trzech przypadkach gospodarzem był aktualny beniaminek. Wszystko przez to, że gdy w sezonach 2015/2016 i 2016/2017 liga liczyła 37 kolejek oraz trzy bezpośrednie starcia, to zaplanowane na rundę finałową odbywało się właśnie we Wrocławiu.

NAJLEPSI MIMO NIEMOCY

Śląsk do Łęcznej jedzie po czterech ligowych porażkach z rzędu – tak złej serii nie miał od kwietnia 2019 roku, gdy pracę przy Oporowskiej rozpoczynał dopiero Vitezslav Lavicka, a jego drużyna mocno skomplikowała swoją sytuację w walce o utrzymanie. Co więcej, wrocławianie jako jedyny zespół w lidze nie trafili do siatki w żadnym z dwóch poprzednich spotkań (po 0:2 z Cracovią i Lechią), a ich seria bez gola liczy już 190 minut i jest najgorsza w stawce. Poprzednim zdobywcą bramki dla Śląska 13 grudnia w Grodzisku Wielkopolskim (1:2) okazał się Szymon Lewkot, a ostatnie trafienie z gry wrocławianom dwa tygodnie wcześniej zafundował Petr Schwarz (2:1 ze Stalą). Mimo ostatnich niepowodzeń wrocławianie… ciągle mogą się pochwalić najlepszą wyjazdową ofensywą ekstraklasy – poza domem zdobyli w tym sezonie już 18 bramek, choć wiadomo, że to w głównej mierze rezultat strzelanin przy Reymonta (5:0) oraz w Niecieczy (3:4).

BRAMKARZ ZABRAŁ REKORD

Górnik Łęczna po fatalnym początku sezonu zdecydowanie poprawił swoje wyniki i w czterech poprzednich występach zdobył najwięcej punktów w ekstraklasie (10). Dzięki temu niespodziewanie zimował ponad strefą spadkową, a w poprzedniej kolejce mógł też ustanowić klubową serię zwycięstw w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czwarty z rzędu komplet punktów w wyjazdowej konfrontacji z Wartą Poznań (1:1) łęcznianom w doliczonym czasie gry odebrał jednak gol… bramkarza Adriana Lisa. Górnik przed własną publicznością w tym sezonie zatrzymywał już lidera Lecha (1:1) czy wicemistrza Polski Raków (0:0), a świetną informacją dla Śląska będzie kartkowa pauza Bartosza Śpiączki. Napastnik beniaminka w Grodzisku Wielkopolskim zdobył już dziesiątą ligową bramkę w sezonie i jest współliderem klasyfikacji strzelców, ale wcześniej obejrzał czwarte napomnienie w trwających rozgrywkach.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.