Statystyki nie kłamią: Górnik Zabrze

Statystyki nie kłamią: Górnik Zabrze

fot.:

Choć na podstawie najnowszej historii, Górnik Zabrze nie wydaje się przyjemnym rywalem dla Śląska, przed zielono-biało-czerwonymi ostatnia szansa na poprawienie nastrojów kibiców. Piotr Tworek może zakończyć pracę we Wrocławiu bez… choćby jednego zwycięstwa przed własną publicznością.



 

Gdyby przeciętnego sympatyka Śląska zapytać o nazwę zespołu, przeciwko któremu wrocławianom w ostatnich latach grało się najtrudniej, w pierwszej kolejności zapewne padałyby kandydatury Legii Warszawa czy Lecha Poznań. Wystarczy jednak rzut oka w statystyki, by zorientować się, że prawdziwym przekleństwem zespołu z Oporowskiej w tym czasie stał się… Górnik Zabrze, a komplet punktów wrocławianie zainkasowali w zaledwie 1 spośród 15 ostatnich starć! Jedyną w tym czasie wygraną na początku 2020 roku zafundował Vitezslav Lavicka (2:1 na Pilczycach), a by znaleźć poprzednią trzeba cofnąć się do wakacji 2014, czyli czasów, kiedy zabrzanie dopiero budowali się na nowo po odejściu Adama Nawałki do reprezentacji Polski. Jakie to szczęście, że Śląsk w ostatniej kolejce kończącego się sezonu nie musi wygrać, by zachować miejsce w ekstraklasie na nowy sezon.

KOMPROMITUJĄCY BILANS

Utrzymanie drużyny prowadzonej przez Piotra Tworka stało się faktem w poprzedniej kolejce nie dzięki oszałamiającemu występowi, a tym bardziej kompletowi punktów (1:1 w Mielcu), ale za sprawą późniejszej porażki Wisły Kraków w Radomiu (2:4). Wrocławianie są już pewni przetrwania, chociaż od początku grudnia, czyli w 17 ostatnich próbach ze zwycięstwa cieszyli się… tylko raz (2:1 w Płocku). Wspomniane spotkanie w Płocku to siłą rzeczy również ich jedyna wygrana w dziewięciu próbach pod wodzą następcy Jacka Magiery, a powiedzieć, że taki bilans jest kompromitujący, to nie powiedzieć nic. Co więcej, wrocławianie po poprzedniej kolejce są już także najrzadziej strzelającą drużyną w lidze po zimowej przerwie (9 goli), a ostatnie zwycięstwo u siebie odnieśli 27 listopada (2:1 ze Stalą), czyli na długo przed zaskakującym pomysłem zatrudnienia Piotra Tworka w Śląsku.

NAJCIEKAWSI W EKSTRAKLASIE

Prowadzony przez pracującego we Wrocławiu w latach 2017 – 2018 Jana Urbana Górnik Zabrze jeszcze w marcu mógł myśleć o włączeniu się do walki o europejskie puchary, a po utracie szans, postawił na fajerwerki. Tylko dwóch poprzednich meczach z udziałem czternastokrotnego mistrza Polski padło łącznie… czternaście bramek (3:5 przy Łazienkowskiej i 4:2 z Górnikiem Łęczna). Spotkania zabrzan są najciekawsze w tym sezonie, bo 33 kolejki przyniosły aż 103 trafienia (51 goli strzelonych i 52 stracone), z tym wynikiem nie może się równać żaden inny ekstraklasowy zespół. Zarówno przeciwko ustępującemu mistrzowi Polski, jak i beniaminkowi z Lubelszczyzny na listę strzelców wpisywał się Lukas Podolski, który po bezbarwnym początku sezonu właściwy rytm łapał właśnie w okolicach jesiennego meczu ze Śląskiem (trafił wtedy raz, a jego zespół wygrał 3:1). Mistrz świata z 2014 roku we Wrocławiu nie zagra jednak z powodu nadmiaru żółtych kartek.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.