Statystyki nie kłamią: Jagiellonia Białystok
fot.: Mateusz Porzucek
W poprzednich sezonach mecze przeciwko Jagiellonii Białystok układały się Śląskowi ze zmiennym szczęściem. Wrocławianie na Podlasiu muszą szukać przełamania za wszelką cenę, bo liczenie na potknięcia rywali w decydującej fazie o utrzymanie to cokolwiek ryzykowny plan.
Śląsk w trzech poprzednich meczach przeciwko Jagiellonii zdobył siedem punktów, a niewiele brakowało, by był w tym czasie bezbłędny. Po dwóch wygranych w stosunku 1:0 w sezonie 2020/2021, w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek wrocławianie prowadzili z tym rywalem do ostatniej akcji meczu, jednak dali się zaskoczyć Jesusowi Imazowi i stanęło na remisie 2:2. Po listopadowym spotkaniu o pełnej satysfakcji mowy być nie mogło, warto jednak docenić, że prowadzony jeszcze przez Jacka Magierę Śląsk przedłużył wtedy serię meczów z golem przeciwko ekipie z Podlasia. Dość powiedzieć, że wrocławianie nie trafili tylko w 1 z poprzednich 11 potyczek z Jagiellonią (wyjazdowe 0:1 w marcu 2020 roku), a skuteczność w sobotnie popołudnie przy Słonecznej będzie na wagę złota.
LICZ NA SIEBIE
Drużyna prowadzona przez Piotra Tworka po 30. kolejce mimo kompromitacji z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (0:4) utrzymała trzypunktową przewagę nad Wisłą Kraków, a co za tym idzie strefą spadkową, to już jednak najwyższy czas, by punktować samemu, zamiast patrzeć na innych. Obecny szkoleniowiec Śląska w tym sezonie z wygrywaniem ma jednak poważny problem, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ, a kolejne potknięcie może być już naprawdę opłakane w skutkach. Wrocławianie w dotychczasowych jedenastu ligowych spotkaniach 2022 roku zainkasowali zaledwie osiem punktów (mniej tylko Stal Mielec 5), zdobyli też w tym czasie jedynie sześć bramek, to samodzielnie najgorszy wynik w stawce. W całosezonowym bilansie Śląska niezmiennie imponuje wyjazdowa skuteczność, bo więcej trafień poza domem od nich (22) zanotowały tylko bijące się o tytuł Lech (23) oraz Raków (25). To jednak głównie efekt dawno zapomnianych popisów zielono-biało-czerwonych przy Reymonta (5:0) oraz w Niecieczy (3:4).
ZMORA CAŁEGO SEZONU
Prowadzona od początku ligowej wiosny przez znanego z pracy w Lechii Gdańsk Piotra Nowaka Jagiellonia w ostatnim czasie również nie imponuje. W 2022 roku wygrała raptem dwa spotkania (2:1 w Zabrzu 14 lutego i 2:1 z Zagłębiem 3 kwietnia), przez co również nie może być jeszcze pewna utrzymania w ekstraklasie. Białostoczanie wyprzedzają Śląsk o dwa punkty, a w następny weekend czeka ich jeszcze poważny wyjazd do Wisły Kraków. To czego na pewno można się spodziewać w meczach z ich udziałem, to bramki. Jagiellonia trafiała do siatki w każdym z czterech ostatnich spotkań w ekstraklasie, zaś sama na czyste konto czeka od ośmiu kolejek. Tracone gole to zresztą zmora dwukrotnego wicemistrza Polski w skali całego sezonu – jej bramkarze pokonywani byli już 47 razy, gorszymi wynikami legitymują się jedynie wspomniana Biała Gwiazda, Bruk-Bet, Zagłębie i Górnik Łęczna.