Statystyki nie kłamią: Korona Kielce
fot.: Paweł Kot
Choć Śląsk wygrał ostatni mecz z Koroną przed jej spadkiem z ekstraklasy, wcześniej w konfrontacjach z tym zespołem niespecjalnie mu się wiodło. Szczególnie niepokojąco wygląda również historia poprzednich spotkań na stadionie w Kielcach.
Ostatni ekstraklasowy mecz Śląska z Koroną mógł zapaść w pamięć kibicom, bo przypadł na 4 marca 2020 roku, czyli dzień, kiedy w Polsce potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa. Wtedy nikt nie pomyślałby, jak ogromne skutki również dla organizacji ligowych rozgrywek będzie miała pandemia, a właśnie wygrane 2:1 spotkanie z Koroną okazało się ostatnim we Wrocławiu przed lockdownem. W rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 to Śląsk był najdłużej niepokonanym zespołem w ekstraklasie, jednak jego dobra seria zakończyła się właśnie przy okazji wizyty przy Ściegiennego (0:1 w 10. kolejce pod koniec września). Domowa wygrana złocisto-krwistych z wrocławianami to nic zaskakującego – w ten sposób kończył się każdy z czterech ostatnich meczów Korony ze Śląskiem na tym stadionie. Zielono-biało-czerwoni poprzednio bez porażki z terenu poniedziałkowego rywala wrócili 17 października 2016 roku (2:1).
WYJĄTKOWY WYMIAR
Śląsk w 2. kolejce przerwał fatalną, dziewięciomeczową serię bez zwycięstwa przed własną publicznością (czekał na nie od listopada). Wygraną 2:1 z Pogonią zagwarantował mu Daniel Gretarssson, który jednocześnie stał się pierwszym w historii Islandczykiem ze zdobytą bramką w ekstraklasie. W Kielcach zespół prowadzony przez Ivana Djurdjevicia poszuka drugiej wyjazdowej wygranej w 2022 roku – z jedynej dotychczasowej cieszył się 19 marca w Płocku (2:1). Później na obcych stadionach zanotował cztery podziały punktów z rzędu (w Częstochowie, Białymstoku, Mielcu oraz ostatnio Lubinie), a zbliżające się spotkanie będzie miało również wyjątkowy wymiar dla jego szkoleniowca. Djurdjević pod koniec maja w Kielcach po dogrywce przegrał finał baraży o awans do ekstraklasy na ławce Chrobrego Głogów (2:3), a decydującego gola w samej końcówce strzelił były piłkarz Śląska Jacek Kiełb. Co ciekawe, w latach 2010 – 2011 miał on okazję występować w Lechu Poznań właśnie z Djurdjeviciem.
SERIA Z GOLEM
Korona, do której po ośmioletniej przerwie w grudniu ubiegłego roku wrócił trener Leszek Ojrzyński, może być drużyną własnego stadionu. Najlepiej pokazały to dwa pierwsze mecze w nowym sezonie – w pierwszym przeciwko Legii (1:1) były charakter, determinacja i walka o wyrównującego gola do końca, a w poprzedni weekend na stadionie Cracovii (0:2) zabrakło choćby jednego celnego strzału. Kielczanie zdobywali przynajmniej jedną bramkę w każdym z dziesięciu tegorocznych ligowych występów przed swoimi kibicami, a poprzedni raz ta sztuka nie udała im się 24 listopada w starciu z GKS Tychy (0:1). Korona dopiero w ostatniej kolejce przerwała również piętnastomeczową serię z golem bez rozróżniania na spotkania domowe i wyjazdowe, a jednocześnie występując przy Ściegiennego traci ich naprawdę mało. Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie w Kielcach dała się zaskoczyć raptem 17 razy, co uplasowało ją w ścisłej czołówce I ligi.