Statystyki nie kłamią: Lechia Gdańsk
fot.: Mateusz Porzucek
W sobotni wieczór w Gdańsku Śląsk będzie miał do przełamania kilka złych serii. Lechia tuż przed zimową przerwą również nie rozpieszczała jednak kibiców, a solidne punktowanie od początku roku jest jej niezbędne w walce o podium.
By znaleźć ostatnie zwycięstwo Śląska z Lechią trzeba cofnąć się aż do kwietnia 2018 roku, gdy na ławce wrocławian siedział Tadeusz Pawłowski, bramki zdobywali Jakub Kosecki i Marcin Robak, a gospodarze wygrali na Pilczycach 3:1. W kolejnych ośmiu spotkaniach przeciwko sobotniemu przeciwnikowi zielono-biało-czerwoni zanotowali pięć remisów oraz trzy porażki, choć przełamanie było blisko nawet w rundzie jesiennej trwającego sezonu. Kiedy na początku sierpnia Lechia prowadzona jeszcze przez Piotra Stokowca przyjechała do Wrocławia wszystko długo zapowiadało jej porażkę, jednak skończyło się remisem 1:1 po golu w doliczonym czasie Tomasza Makowskiego. Co ciekawe, ten sam zawodnik trafił do siatki również w przedostatnim meczu Śląska z Lechią i to jego… dwie jedyne bramki w ekstraklasie.
STATYSTYCZNA MOTYWACJA
Wrocławianie w sobotę nie tylko spróbują przerwać zawstydzającą serię trzech ligowych porażek, którą zakończyli 2021 rok, ale i wreszcie poczuć smak zwycięstwa przy okazji premierowego wiosennego wyjazdu. Okazuje się, że Śląsk poprzedni komplet punktów z pierwszego noworocznego meczu poza Wrocławiem przywiózł… siedemnaście lat temu, a na konferencji prasowej poprzedzającej starcie w Gdańsku trener Jacek Magiera określił tę statystykę jako dobrą motywację. Zielono-biało-czerwoni od czterech lat w pierwszym wyjazdowym meczu po zimowej przerwie nie zdobyli choćby jednej bramki – rok temu zremisowali 0:0 w Mielcu, w 2020 w takim samym stosunku w Szczecinie, a w 2019 przegrali 0:1 przy Reymonta w Krakowie. Na początku lutego 2018 roku ostatniego gola Śląska w pierwszym wyjazdowym meczu po zimie przy Kałuży (1:2) strzelił Robert Pich.
SZEŚĆ LAT Z GOLEM
Lechia tuż przed zimową przerwą również nie dostarczyła sobie zbyt wielu powodów do optymizmu, bo przegrała w Gdańsku z Jagiellonią (1:2) oraz w Płocku z Wisłą (0:1). Biało-zieloni przez całą rundę jesienną dali się ograć zaledwie cztery razy, jednak aż trzykrotnie w ostatnich czterech kolejkach 2021 roku, przez co wypuścili z rąk lokatę na podium. Zespół trenera Tomasza Kaczmarka rozpoczyna wiosenne granie z dwupunktową stratą do zajmującego 3. miejsce Rakowa Częstochowa, a także 4. w tabeli Radomiaka Radom. Gdańszczanie przynajmniej jednego gola strzelali w każdym z dwunastu poprzednich meczów przeciwko zielono-biało-czerwonym, łącznie w tym czasie mieli okazję cieszyć się z 22 goli – po raz ostatni na zero z tyłu zagrali 6 sierpnia 2016 roku we Wrocławiu (0:0). Co ciekawe, Lechia i Śląsk na inaugurację wiosny poprzednio zmierzyły się raptem dwa lata temu, w lutym 2020 na Pilczycach padł remis 2:2.