Statystyki nie kłamią: Lechia Gdańsk
fot.: Marcin Folmer
Lechia Gdańsk od wielu lat nie jest wymarzonym rywalem dla Śląska Wrocław. Po dwóch kolejnych ligowych porażkach, piłkarze trenera Ivana Djurdjevicia nie mają już jednak marginesu błędu.
By znaleźć ostatni wygrany mecz Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk trzeba cofnąć się do 30 kwietnia 2018 roku, gdy zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego pokonał rywala na Pilczycach 3:1. Kolejnych dziewięć spotkań przyniosło zielono-biało-czerwonym pięć remisów i cztery porażki, a okoliczności niektórych podsuwały na myśl podejrzenia prawdziwej klątwy. Tak było choćby przy okazji ostatniej wizyty gdańszczan we Wrocławiu, kiedy na początku sierpnia 2021 roku komplet punktów ekipie Jacka Magiery uciekł sprzed nosa (1:1) po golu Tomasza Makowskiego w doliczonym czasie gry. Ten zawodnik wpisywał się zresztą na listę strzelców w dwóch ostatnich spotkaniach pomiędzy Śląskiem a Lechią na Pilczycach, tego lata, szczęśliwie dla wrocławian, zamienił jednak Trójmiasto na Zagłębie Lubin. Jeszcze dłuższa jest seria sobotnich gospodarzy bez czystego konta w starciach z nadchodzącym rywalem – na zero z tyłu przeciwko biało-zielonym nie udało się zagrać od trzynastu spotkań i 0:0 na początku sezonu 2016/2017 we Wrocławiu.
MAŁO STRZELA, DUŻO TRACI
Śląsk w poprzedniej kolejce w Mielcu (0:2) po raz pierwszy w tym roku przegrał dwa kolejne ligowe spotkania (1:4), co wobec innych wyników ligowego weekendu spowodowało jego osunięcie do strefy spadkowej. Wrocławianie do tej pory zdobyli zaledwie sześć bramek w ekstraklasie, co stanowi ich najgorszy rezultat na tym etapie sezonu od awansu w 2008 roku, o czym pisaliśmy TUTAJ. Z mniejszej liczby trafień do tej pory cieszyły się tylko właśnie Lechia (5), a także Zagłębie (4), w przypadku gdańszczan należy jednak pamiętać o ich przełożonym meczu 2. kolejki z Górnikiem Zabrze. Zespół trenera Djurdjevicia mało strzela, ale jednocześnie coraz więcej traci – w dwóch poprzednich ligowych spotkaniach Michał Szromnik musiał sięgać do siatki aż sześć razy, a w tym sezonie już jedenaście. Gorszymi defensywami legitymują się jedynie Miedź (13) oraz Lechia (15).
DYMISJA NA ROCZNICĘ
Gdańszczanie przed tygodniem przerwali serię czterech kolejnych porażek, ale styl ich gry w domowym spotkaniu z Wartą Poznań (0:0) udowodnił, że to nie w trenerze Tomaszu Kaczmarku tkwiła przyczyna ich problemów. Urodzony we Wrocławiu szkoleniowiec stracił pracę w swoim pierwszym ekstraklasowym klubie po dokładnie roku od zatrudnienia, a jego obowiązki w miniony weekend pełnił już dotychczasowy asystent Maciej Kalkowski. Biało-zieloni w tym sezonie wygrali zaledwie jeden mecz o ligowe punkty (w 3. kolejce 3:2 na stadionie Widzewa Łódź) i przed przyjazdem do Wrocławia zamykają tabelę ustępując Miedzi gorszą różnicą bramek. Lechia w każdym z sześciu ostatnich spotkań na obcych stadionach traciła przynajmniej dwa gole, a na czyste konto poza Gdańskiem czeka aż od czternastu gier (ostatnie zero z tyłu przywiozła 30 października 2021 z Grodziska Wielkopolskiego – Wartę Piotra Tworka ograła 2:0).