Statystyki nie kłamią: Legia Warszawa
fot.: Mateusz Porzucek
Legia Warszawa od dawna jest przeciwnikiem, z którym Śląsk najchętniej nie grałby wcale. Odrobinę nadziei daje jeszcze bilans ostatnich spotkań rozgrywanych we Wrocławiu, ligowa niemoc przy Łazienkowskiej trwa już ponad dekadę.
By znaleźć ostatnie zwycięstwo Śląska na stadionie Legii w rywalizacji o ligowe punkty trzeba się cofnąć aż do sierpnia 2011 roku i początku sezonu mistrzowskiego, w którym zespół Oresta Lenczyka ograł warszawian 2:1. W kolejnych dziesięciu spotkaniach przy Łazienkowskiej zielono-biało-czerwoni zainkasowali zaledwie dwa punkty, w międzyczasie wygrali tylko w dwumeczu finału Pucharu Polski sezonu 2012/2013 (1:0), ale wobec porażki w pierwszym spotkaniu 0:2 nie miało to większego znaczenia. Ogółem, bez rozróżniania na role gospodarza i gościa, Śląsk wygrał zaledwie 2 z ostatnich 20 meczów przeciwko Legii, a co ciekawe świadkiem obu był… trener Jacek Magiera. W rundzie jesiennej obecnego sezonu to on poprowadził wrocławian do wygranej 1:0 przed własną publicznością, a wcześniej, we wrześniu 2017 roku, domowa wygrana Śląska 2:1 zakończyła jego niespełna roczną kadencję na ławce trenera Legii.
PROMYK NADZIEI
Prowadząc warszawian obecny szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych nawet nie zbliżył się do tak długiej serii meczów bez zwycięstwa, jaka staje się jego udziałem teraz. Śląsk na komplet punktów czeka od siedmiu kolejek (od 2:1 ze Stalą 27 listopada), najdłużej w ekstraklasie, a w tym czasie dopisał sobie zaledwie dwa oczka po tegorocznych remisach z Górnikiem w Łęcznej (1:1) i ostatnio z Zagłębiem we Wrocławiu (0:0). Promykiem nadziei po derbach może być za to czyste konto, na które podopieczni trenera Magiery czekali od dziesięciu spotkań tracąc w tym czasie aż 22 bramki. Wcześniej na zero z tyłu wrocławianie zagrali 23 października przy Reymonta (5:0), teraz wspomnienie tego spotkania to z kolei ostatni komplet punktów na wyjeździe. Sześć ostatnich podróży Śląska zaowocowało zaledwie jednym zdobytym oczkiem, przy okazji niedawnej podróży na Lubelszczyznę.
NAJLEPSI OD WRZEŚNIA
Legia Warszawa po fatalnej rundzie jesiennej, która zaprowadziła ją na miejsce w strefie spadkowej na koniec 2021 roku, przejawia symptomy wychodzenia na prostą. Ustępujący mistrz Polski po wynikach trwającej 24. kolejki znalazł się co prawda już na przedostatnim miejscu w tabeli, ale ma na koncie serię trzech kolejnych meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach, to jej najlepszy wynik od… września (0:0 z Bruk-Betem i 2:1 z Wisłą Kraków w lidze oraz 2:0 z Górnikiem Łęczna w Pucharze Polski). Symptomatyczne, że legioniści w tym czasie stracili też tylko jedną, w dodatku niezwykle kontrowersyjną bramkę, a we wcześniejszej fazie sezonu ich defensywa najczęściej przyjmowała znacznie większą liczbę ciosów. Legia nadal ma jednak najwięcej ligowych porażek w tym sezonie (14), w tym najwięcej przed własną publicznością (6), co oznacza, że walka o dobry wynik w poniedziałkowy wieczór to wcale nie muszą być mrzonki. Czas na kalkulacje dla Śląska się skończył – w razie porażki w stolicy jego przewaga nad strefą spadkową stopnieje do dwóch punktów.