Statystyki nie kłamią: Radomiak Radom
fot.: radomiak.pl
Choć historia spotkań Śląska z Radomiakiem w najwyższej klasie rozgrywkowej jest wyjątkowo krótka, można doszukać się w niej małych powodów do optymizmu. Ten akurat jest teraz na wagę złota, bo ewentualne potknięcie w niedzielę może być dla wrocławian opłakane w skutkach.
Ekstraklasowy bilans gier Śląska z Radomiakiem liczy raptem trzy spotkania, jednak w żadnym z nich komplet punktów nie trafił na konto drużyny z województwa mazowieckiego. Pierwsze spotkania zielono-biało-czerwonych z tym rywalem odbywały się w sezonie 1984/1985, gdy radomianie zagościli w elicie tylko na rok i u siebie zremisowali 0:0, a we Wrocławiu przegrali 0:2. Do kolejnego starcia obu drużyn na najwyższym szczeblu doszło dopiero w rundzie jesiennej trwającego sezonu, a w połowie września w strugach deszczu po wyrównanym meczu na stadionie Radomiaka padł remis 1:1. W obu zespołach od tego czasu zmieniło się bardzo wiele – na ławce Śląska nie ma już trenera Jacka Magiery, zaś beniaminek w drugiej części rundy jesiennej urósł w siłę i niespodziewanie doskoczył do ścisłej czołówki.
SKRAJ STREFY SPADKOWEJ
O dymisji dotychczasowego szkoleniowca wrocławian zadecydowała poniedziałkowa porażka przy Łazienkowskiej (0:1), która przedłużyła i tak najgorszą w ekstraklasie serię meczów bez zwycięstwa do ośmiu spotkań. Śląsk w tym czasie zainkasował zaledwie dwa punkty, zaś sześć poprzednich spotkań przyniosło mu tylko dwie zdobyte bramki, w tym jedną z gry. Trwająca od początku grudnia beznadziejna seria zielono-biało-czerwonych doprowadziła ich na skraj strefy spadkowej, po dotychczasowych wynikach 25. kolejki zajmują już ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Nawet w razie niedzielnej porażki z Radomiakiem nie znajdą się co prawda na lokatach oznaczających degradację, ich dramatyczna sytuacja nie pozwala już jednak na jakąkolwiek kalkulację. Optymizmu nie dodaje też terminarz, bo po spotkaniu z radomianami Śląska czeka wyjazd do twierdzy Płock, a później mecze z walczącymi o mistrzostwo Polski Lechem Poznań oraz Rakowem Częstochowa.
WYJAZDOWE KŁOPOTY
Radomiak wiosną co prawda spuścił z tonu, jednak ciągle może być bardzo nieprzyjemnym rywalem. Zespół trenera Dariusza Banasika w pięciu tegorocznych meczach poniósł już trzy porażki, czyli… więcej niż przez całą rundę jesienną (wtedy dwie), a do Wrocławia przyjeżdża po dotkliwej porażce w Szczecinie. Ubiegłotygodniowy mecz na stadionie Pogoni był też symboliczny dla defensywy radomian, którzy przegrali aż 0:4, a przez całą pierwszą część rozgrywek dali sobie wbić łącznie zaledwie 16 bramek. Potyczka z Portowcami podkreśliła też wyjazdowe kłopoty, z jakimi od początku 2022 roku musi się mierzyć zespół trenera Banasika. Radomiak wiosną na wyjeździe grał wcześniej raz i również bezdyskusyjnie przegrał – 1:3 z Wartą Poznań mimo prowadzenia do przerwy, po fatalnym wejściu w drugą połowę. Beniaminek ciągle ma o co grać, tym bardziej, że w sobotę swój mecz 25. kolejki przegrała Lechia Gdańsk (0:1 w Gliwicach). Jakakolwiek zdobycz punktowa we Wrocławiu pozwoli Radomiakowi wrócić na 4. miejsce w tabeli, które przy korzystnych rozstrzygnięciach w Pucharze Polski na koniec sezonu może dać awans do europejskich pucharów.