Statystyki nie kłamią: Wisła Płock

Statystyki nie kłamią: Wisła Płock

fot.:

Historia ekstraklasowych meczów Śląska z Wisłą Płock nie jest długa, jednak całkiem przyjemna dla kibiców z dawnej stolicy Polski. Nafciarze w ostatnim czasie nie tylko dobrze punktowali w spotkaniach z wrocławianami, ale i przyzwyczaili do regularnej skuteczności.



 

Śląsk i Wisła Płock do tej pory rywalizowały w 13 ekstraklasowych meczach, a niemal połowa z nich zakończyła się zwycięstwami drużyny z Mazowsza. Trzykrotnie odnotowywaliśmy remis, a wrocławianie komplet punktów zainkasowali raptem cztery razy. Nafciarze przed jutrzejszym spotkaniem na Stadionie Miejskim pochwalić się mogą również dobrą skutecznością w potyczkach z zielono-biało-czerwonymi. Tylko raz w ekstraklasie kończyli mecz ze Śląskiem bez zdobytej bramki (0:0 w sierpniu 2016 roku we Wrocławiu). W każdym z kolejnych dziesięciu spotkań trafiali do siatki przynajmniej raz.

 Kliknij i sprawdź aktualny kurs w Superbet na zwycięstwo Śląska 

Na przekór tym statystykom najnowsza historia meczów jutrzejszych rywali jest dla Śląska… nadzwyczaj korzystna. Wrocławianie wygrali aż 3 z 4 poprzednich spotkań przeciwko Wiśle Płock, jednak potknęli się przy ostatniej próbie w październiku ubiegłego roku (0:1 po fatalnej grze i bramce rezerwowego Torgila Gjertsena). Co równie ciekawe, choć w ekstraklasie ciągle bez trudu można znaleźć pary, które od wybuchu pandemii nie miały jeszcze okazji spotkać się przy pustych trybunach (aż do tej rundy między innymi Śląsk – Pogoń czy Cracovia – Śląsk), zawodnikom wrocławian i płocczan przytrafi się to jutro już po raz trzeci.

Zespół Vitezslava Lavicki wygrał tylko jedno z siedmiu pierwszych tegorocznych spotkań o punkty, co plasuje go na jednej z najgorszych pozycji ligowej wiosny. Z jednego zwycięstwa po zimowej przerwie do tej pory cieszyły się jeszcze tylko Stal Mielec i Jagiellonia Białystok, a na premierowy komplet oczek cały czas czeka Cracovia. Wrocławianie w dotychczasowych spotkaniach 2021 roku zdobyli zaledwie cztery bramki, pod tym względem nikt w ekstraklasie nie jest gorszy, a identycznie źle po zimowej przerwie jest z ofensywami Pasów i białostoczan.

Śląsk w sobotnie popołudnie kolejny raz będzie chciał jednak wykorzystać atut własnego stadionu. Zielono-biało-czerwoni w roli gospodarza w tym sezonie zanotowali tylko jedną porażkę (najmniej wspólnie z Pogonią) i zdobyli 21 punktów (lepiej tylko Legia 22, ale zagrała o jeden mecz więcej).

Wielkim problemem Wisły Płock w bieżących rozgrywkach jest falująca forma. Jeszcze w połowie lutego Nafciarze mieli na koncie cztery ligowe zwycięstwa z rzędu, jednak porażką 2:5 przy Łazienkowskiej rozpoczęli ciągle aktualną serię pięciu kolejnych występów bez wygranej. W trzech z czterech poprzednich meczów piłkarze trenera Radosława Sobolewskiego nie wygrywali pomimo strzelenia gola na 1:0, a w tym czasie kompletu punktów nie dawało im nawet dwubramkowe prowadzenie ze Stalą i Rakowem (dwukrotnie od 2:0 do 2:2).

W skuteczniejszej grze Wiśle nie pomaga brak bramkostrzelnego zawodnika. Najlepszy strzelec jutrzejszego rywala Śląska, Patryk Tuszyński, zdobył w tym sezonie zaledwie cztery bramki, podobnie słabego wyniku wewnętrznej klasyfikacji nie ma żaden inny zespół w lidze. Warto również zwrócić uwagę, że w wyjazdowych meczach żadnej innej ekstraklasowej drużyny nie padło w tym sezonie tyle bramek, co z udziałem Wisły Płock - 37 goli w 10 grach daje łatwą do wyliczenia, efektowną średnią. Więcej goli od Nafciarzy poza własnym terenem strzelił tylko Raków, a bardziej dziurawą defensywę ma jedynie Podbeskidzie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.