Stokowiec: Wynik mógł się potoczyć w każdą ze stron
fot.: Paweł Kot
Oto zapis wypowiedzi trenera Piotra Stokowca po zremisowanym 1:1 meczu ze Śląskiem Wrocław.
Piotr Stokowiec: Zacznę od braw dla drużyny za charakter, za walkę do końca, bo na ten remis mocno pracowaliśmy i zasłużyliśmy. Na pewno w pierwszej połowie, gdy kontrolowaliśmy ten mecz i stwarzaliśmy mnóstwo sytuacji, graliśmy z polotem, swobodnie, zawiodła nas skuteczność. Nie potrafiliśmy wykorzystać nawet rzutu karnego i to trochę uśpiło zawodników. Poszła kontra, kaskada błędów i ciężko to zaakceptować, jak grasz dobrze i to rywale strzelają gola. Myślę, że pokazaliśmy, ze potrafimy grać ofensywnie, potrafimy stwarzać sytuacje i w wielu momentach mogło się to podobać, ale skuteczność zostawiała wiele do życzenia.
Na pewno w tygodniu popracujemy nad tym i wrócimy do tego, bo w takich meczach trzeba, szczególnie w pierwszej połowie, robić taką zaliczkę, aby grać i kontrolować. Tego zabrakło i nad tym będziemy pracować. Myślę, że mecz był generalnie ciekawy, taki dosyć szybki i wynik mógł się potoczyć w każdą ze stron. Szanujemy ten remis szczególnie w takich okolicznościach, ale nie ukrywam, że przyjechaliśmy po pełną pulę, po zwycięstwo i do pewnego momentu szło to po naszej myśli. Trzymamy kciuki za Śląsk w czwartek w Izraelu i za chwilę wracamy na nasze podwórko.
Pytanie o dużą rotację w składzie Śląska:
Kompletnie mnie nie zdziwiło, bo sam jeszcze jak pracowałem z Zagłębiem, to stosowaliśmy takie manewry i to nawet było mało zmian, bo 3-4 zawodników grało, a wymienialiśmy całą jedenastkę grając z Partizanem, Sonderyjske czy Slavią Sofia. Także wiem, jak to jest i rozumiem trenera. Myślę, że Śląsk ma bardzo wyrównaną kadrę, mocną, szeroką, wiele młodzieży przygotowanej i mnie to nie zdziwiło. Myślę, że pokazali dużo jakości. Byliśmy na to gotowi, a nawet na jeszcze więcej.
Pytanie o skuteczność Łukasza Zwolińskiego:
Każdy pracuje na siebie, Łukasz też na siebie. Miał dobre intencje, chciał, a napastnika rozlicza się z bramek. Myślę, że on stawia sobie wysoko poprzeczkę i to jest dla niego kara. Wiadomo, że oczekiwania są wobec napastnika, aby strzelał, a znalazł się w 3-4 sytuacjach i szkoda, że nie wpadło. Ale daleki jestem od krytykowania, zabieramy się za pracę, by skuteczność do niego wróciła. To dopiero trzeci mecz, to musi być od zaraz do poprawy i z tym się zgadzam.
Pytanie o VAR i sędziów:
VAR to jest wojna nerwów, nic nie widać z ławki, obraz jest spłaszczony. To jest czekanie na wyrok, albo na szczęście. Okulary niedawno zmieniałem, więc nie mam takiego wzroku, aby wypatrzyć dokładnie. Myślę, że sędzia jest na dobrym poziomie i myślę, że EURO też pokazało, że nie ma tendencji, aby odgwizdywać karne z kapelusza. Dzisiaj to nie sędzia był głównym aktorem, a trochę na własne życzenie zrobiliśmy bohatera ze Szromnika.