Świt N.D.M. - Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wrocławianie po raz trzeci w tym sezonie, mimo że pierwsi stracili gola, potrafili się zmobilizować i zgarnąć komplet punktów. Tym samym po 5 tygodniach Śląskowi udało się wygrać na obcym boisku. Wygrana cieszy tym bardziej, że Świt rozegrał dobry mecz i przegrał głównie z powodu fatalnej skuteczności, szczególnie Piotra Bajery. W meczu tym debiutował Rafał Naskręt i jego występ trzeba ocenić pozytywnie. Po końcowym gwizdku część kibiców nie mogąc pogodzić się z porażką swe frustracje wyładowała na zespole Śląska. Nie skończyło się jedynie na wyzwiskach, bowiem opluty został trener Tarasiewicz. Mimo obaw o postawę sędziego z Białegostoku, nie wahał się on wyrzucić z murawy gracza Świtu.


 

Choć w pierwszej połowie bramki nie padły, to kibice nie mogli się nudzić. Oba zespoły grały ofensywnie, nie skupiając się jedynie na defensywie. Gospodarze wyszli na murawę skoncentrowani i zmotywowani. Nie dość, że mierzyli się z liderem, to dodatkowo chcieli zakończyć niechlubną serię meczów bez zwycięstwa. Ostatni raz nowodworzanie wygrali z Górnikiem Polkowice, a stało się to 10 września.



Trener Tarasiewicz w zdecydował się na korekty w wyjściowym składzie. Na prawej pomocy Adriana Budkę zastąpił Marcin Wielgus, a pauzującego za nadmiar żółtych kartek Dariusza Sztylkę na pozycji forstopera zmienił Rafał Naskręt. Powrócił za to po pauzie Krzysztof Szewczyk. Odpoczynek dobrze podziałał na pomocnika Śląska, bowiem był on bardzo aktywny w środku pola.



W pierwszych 45 minutach oba zespoły stworzyły sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramek. W 21 minucie Ulatowski znalazł się kilka metrów przed bramką, jednak zamiast samemu strzelać zdecydował się na podanie do Kowala. Najlepszy strzelec WKS-u nie spodziewał się takiego rozwiązania i skiksował. W odpowiedzi w 29 minucie Kęska dośrodkował do Bajery, a ten głową skierował piłkę do siatki, jednak arbiter uznał, że był on na pozycji spalonej. Dwie minuty później Bajera przeszedł sam siebie, gdy z 4 metrów posłał piłkę nad poprzeczką. Gospodarze poszli za ciosem i chwilę później parada Janukiewicza po silnym uderzeniu Stachowiaka z rzutu wolnego ratuje Śląsk przed utratą bramki. Przed przerwą okazję do objęcia prowadzenia mieli także wrocławianie, jednak w dwójkową akcję Szewczyka z Dudkiem wmieszał się Misztal i przechwycił futbolówkę.



W pierwszych minutach drugiej połowie znów inicjatywa należała do gospodarzy. Janukiewicz musiał interweniować, gdy z dystansu groźnie uderzali Łowicki i Cieśla. Znów doskonałą okazję zmarnował Bajera, a w odpowiedzi ładną akcję przeprowadził Śląsk. Rosiński dośrodkowuje w pole karne, a tam najwyżej wyskakuje Wielgus i piłka zatrzepotała w siatce. Sędzia główny uznał jednak, że gracz Śląska odpychał jednego z obrońców. Po meczu „Cinek” stwierdził, że w tej sytuacji nie faulował, ale arbiter zinterpretował sytuację inaczej i wynik nadal był bezbramkowy. Jednak w 64 minucie wreszcie padł prawidłowo zdobyty gol. Wrzesiński ze spokojem wykorzystał doskonałą okazję, w jakiej się znalazł i przelobował Janukiewicza. Sześć minut później mogło być 2:0. Stachowiak uderzył na bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego i Janukiewicz rozpaczliwie interweniując złapał piłkę na linii bramkowej. Według zawodników Świtu i kibiców piłka przekroczyla całym obwodem linię, jednak sędzia zadecydował, że tak nie było. Nowodworzanie nie zadowolili się prowadzeniem i próbowali zdobyć kolejne bramki. W 75 minucie Bajera znalazł się oko w oko z Janukiewiczem, ale po raz kolejny górą był bramkarz Śląska, któremu udało się sparować piłkę na rzut rożny. Po kornerze piłka trafiła do Mosóra, który nie bardzo wiedząc jak oddać strzał zdecydował się na przewrotkę i nie było to dobre rozwiązanie. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i chwile później to Śląsk znalazł sposób na pokonanie bramkarza. Szewczyk prostopadłym podaniem uruchomił Wielgusa, gospodarze chcieli złapać go na pozycji spalonej, jednak gra toczyła się dalej. Cinek zagrał w pole karne do Kowala, jednak ten przepuszcza piłkę, dopada do niej Rosiński i silnym strzałem kieruje do siatki. Od tego czasu wrocławianie osiągają zdecydowaną przewagę. Bliski wpisania się na listę strzelców był Naskręt, ale piłkę po jego strzale z rzuty wolnego cudem odbija Misztal. Bliski szczęścia był także Wielgus, ale bramkarz Świtu czujnie wybił futbolówkę na róg. Po kornerze obrońcy Świtu wybijają piłkę na przedpole, dopada do niej Naskręt i silnie strzela, ale piłka ugrzęzła w gąszczu nóg. Któryś z graczy gospodarzy wybija ją przed pole karne, a tam czeka już Ulatowski i uderza bez zastanowienia na bramkę. Zasłoniony golkiper interweniuje z opóźnieniem, ale nie zdołał trącić piłki, która wpadła do siatki.



Radość wśród wrocławskich graczy była ogromna. Kilku zawodników Świtu padło na murawę i przez chwilę leżeli nie mogąc pojąć jak mogło dojść do takiej sytuacji. Napięcia nie wytrzymał Wrzesiński, który najpierw sfaulował Rudolfa, a chwilę później odepchnął go. Na takie niesportowe zachowanie musiał zareagować arbiter i odesłał krewkiego zawodnika do szatni, by tam ochłonął.



Zwycięstwo pozwoliło utrzymać Śląskowi pozycję lidera, jednak wrocławianie muszą w następnych meczach zagrać bardziej skoncentrowani szczególnie jeśli chodzi o defensywę, bowiem szczęście nie zawsze będzie tak wrocławianom sprzyjać. Gdyby Bajera miał mniej rozregulowany celownik, to Świt mógłby to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść już w pierwszej połowie. Ciekawostką jest fakt, że obaj trenerzy przeprowadzili tylko po jednej zmianie.



Świt N.D.M – Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)

1:0 – Wrzesiński 64’

1:1 – Rosiński 76’

1:2 – Ulatowski 90’



Świt: Misztal – Łowicki, Reginis, Mosór, Musuła – Kęska (81' Oamen), Konopka, Cieśla, Stachowiak – Wrzesiński, Bajera.



Śląsk: Janukiewicz – Flejterski, Ignasiak, Naskręt, Rudolf – Wielgus, Szewczyk, Dudek (62' Budka), Rosiński – Ulatowski, Kowal.



Sędzia: Dariusz Glejsztorowicz (Bialystok)



Widzów: 800

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.