Sylwester Patejuk: Nie ma co załamywać rąk

Sylwester Patejuk: - Chcieliśmy zrehabilitować się po ostatnich porażkach, niestety nie udało się, ale zawsze lepszy punkt, niż zero. Gramy dalej. Był to mecz walki, szkoda tego rzutu karnego, nie wiem czy został podyktowany słusznie czy nie. Uważam, że jeśli sędzia podyktował taką jedenastkę, to i dla nas powinien być rzut karny, bo były takie kontrowersyjne sytuacje. Sam byłem w polu karnym chwycony i powalony pod bramką. Nie pozwoliliśmy przeciwnikom na stworzenie wielu sytuacji bramkowych, poza karnym groźnie nie atakowali, a my mieliśmy swoje szanse, zabrakło wykończenia.


 

Strata punktowa do ósemki nie jest duża, jeśli uda się wygrać ostatnie dwa mecze, to zbliżymy się do czołówki. Na pewno Widzewa się nie boimy i pojedziemy do Łodzi po komplet punktów. Wydaje się, że gramy ostatnio nieźle, tworzymy sytuacje, jest dużo dośrodkowań, strzałów, ale nie udaje się zamieniać tego na bramki. Może brakuje skuteczności, może szczęścia… Miejmy nadzieję, że ta karta się odwróci. Nie ma co załamywać rąk, bo te dwa mecze to jeszcze nie koniec sezonu, będzie jeszcze sporo spotkań wiosną. Trzeba być dobrej myśli.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.