SYLWETKA RYWALA: Ararat Erywań

SYLWETKA RYWALA: Ararat Erywań

fot.: araratfc/facebook

Po zwycięskim dwumeczu z Paide Linnameeskond przed Śląskiem stoi kolejne, trudniejsze zadanie. Podopieczni Jacka Magiery w kolejnej rundzie zmierzą się ormiańskim Araratem Erewan.



 

Ararat do drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji awansował dosyć niespodziewanie. W starciu z Fehervarem to właśnie Węgrzy wydawali się zdecydowanym faworytem, lecz drużyna ze stolicy Armenii pokazała charakter. W pierwszym meczu, który odbył się na Węgrzech, widzieliśmy remis 1:1, a rewanżowe spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Araratu 2:0. 

Historycznie trudny rywal

Armenia jest krajem położonym na wyjątkowo konfliktowym terenie. Graniczy z Turcją, Iranem, Gruzją oraz Azerbejdżanem, a ich historię można określić jednym słowem - wojna. Ormianie na przestrzeni lat musieli mierzyć się z rzeczami, które ciężko sobie wyobrazić. Ludobójstwo Ormian, zwane również rzezią, trzęsienie ziemi, które doszczętnie zniszczyło miasto Giumri, wojna w obronie ormiańskiej ludności Górskiego Karabachu i w końcu wywalczona w 1990 roku niepodległość. 

Naznaczona krwią historia stała się źródłem inspiracji ludzi z całego świata, wliczając w to Polaków. Do rzezi Ormian odnosił się chociażby Stefan Żeromski w “Przedwiośniu”. Ciągła walka o swoje prawa wywarła bardzo duży wpływ na żyjącą tam ludność. Widać to także na boisku. Ararat jest zespołem niezwykle zaciętym, walczącym do ostatniej kropli potu, a do tego niezwykle wybieganym i niebezpiecznym.

Co ciekawe Ararat spotkał się już kiedyś z polskim klubem w europejskich pucharach. W 1995 roku doszło do starcia między GKS-em Katowice a drużyną z Erywaniu. Dwumecz zakończył się wówczas rzutami karnymi, w których zwyciężyli Ormianie. Swoje jedenastki wykorzystali wówczas Kazimierz Wegrzyn, Marek Świerczewski, Grzegorz Pawłuszek i Adam Ledwoń, a w ostatniej serii pomylił się Janusz Jojko.

Utytułowany klub

Ararat na przestrzeni lat budował jednak swoją potęgę. Gablota trofeów jest pełna pucharów, lecz są to raczej relikty przeszłości:

  • 12x Mistrzostwo Armeńskiej SRR
  • 3x Puchar Armeńskiej SRR
  • 1x Mistrzostwo ZSRR
  • 2x Puchar ZSRR
  • 1x Mistrzostwo Armenii
  • 6x Puchar Armenii
  • 1x Superpuchar Armenii

Klub z Erywaniu swoje najlepsze lata ma raczej za sobą, a obecne czasy polegają raczej na próbie odbudowania dawnej potęgi. W minionym sezonie Ararat zdobył puchar Armenii, co było pierwszym wygranym trofeum od 2008 roku. 

Niewygodny przeciwnik

Ararat jest drużyną o profilu wręcz idealnym, aby wyeliminować polski klub z europejskich pucharów. Zorganizowana defensywa, ogromna zawziętość i wytrzymałość. Do tego dodajemy piekielną szybkość z przodu oraz dobra organizacja bardzo bezpośredniej gry. Ormian nie interesuje posiadanie piłki. Potrafią bez niej dobrze cierpieć. Gdy już znajdują się w posiadaniu futbolówki, próbują jak najszybciej przedostać ją pod bramkę rywala. Niekończące się prostopadłe podania sprawiają, że obrońcy rywala grają pod ciągłą presją i muszą być skupieni od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra.

W drużynie Araratu nie ma wielkich gwiazd. Zespół charakteryzuje raczej to, że działa on jak monolit. Trener Vardan Bichakhchyan ma do dyspozycji solidnych rzemieślników, którzy świetnie wykonują jego polecenia. Postacią, na którą warto jednak zwrócić uwagę, jest bohater dwumeczu z Fehervarem - Dimitrije Pobulic. Serb popisał się dwoma fantastycznymi trafieniami przeciwko Węgrom. W pierwszym meczu idealnym strzałem zza pola karnego w doliczonym czasie gry dał Araratowi remis, a w rewanżu perfekcyjnie wykonał rzut wolny, zrywając pajęczynę w bramce rywala. 

Złamać ormiański napór

Największą różnicę w dwumeczu może zrobić… sztab trenerski. Ararat, mimo licznych atutów, gra raczej prosty futbol. Trener Bichakhchyan jest raczej na początku swojej przygody z piłką w roli szkoleniowca (przed Araratem prowadził tylko jeden klub), podczas gdy Jacek Magiera zdążył już zasmakować europejskich pucharów i rywalizacji z najlepszymi. Odpowiednia praca i przygotowanie do gry z Ormianami może okazać się czynnikiem, który będzie decydujący w tym starciu.

Pierwsze spotkanie między Śląskiem a Araratem odbędzie się już 22 lipca w Armenii, a rewanż tydzień później, 29 lipca we Wrocławiu. Nasza redakcja bardzo chciałaby wylecieć i móc relacjonować dla was wydarzenia z tego meczu prosto ze stadionu, lecz niestety znajduje się to poza naszym zasięgiem finansowym. Jeśli doceniacie jednak naszą pracę i chcecie nam w tym pomóc, to organizujemy zbiórkę, o której więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.