Szczęście jest blisko


Śląsk potrafi grać tylko z najlepszymi? Wrocławianie odebrali punkty Wiśle, Legii czy Jagiellonii, ale tracą je z teoretycznie słabszymi rywalami. W sobotę o godzinie 17:00 na stadionie przy ulicy Oporowskiej podopieczni Oresta Lenczyka zmierzą się z broniącą się przed spadkiem Polonią Bytom. Grając przed własną publicznością z takim przeciwnikiem Śląsk będzie zmuszony do prowadzenia ataków pozycyjnych, a nie jest tajemnicą, że zielono-biało-czerwoni preferują grę z kontry. Paradoksalnie występy na własnym boisku sprawiają ostatnio Śląskowi więcej problemów niż te wyjazdowe, chociaż pewne zwycięstwo nad Białą Gwiazdą musi budzić szacunek wśród rywali.
To właśnie na stadionie rywala wrocławianie zdobyli przed tygodniem bardzo cenne trzy punkty, dzięki którym po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat WKS wskoczył na ekstraklasowe podium. Różnica pomiędzy kolejnymi zespołami jest jednak na tyle mała, że Śląsk, aby tę pozycję utrzymać, nie może sobie pozwolić na niepotrzebną stratę punktów.
Osłabieni brakiem Przemysława Kaźmierczaka, Jarosława Fojuta i Łukasza Gikiewicza wrocławianie mimo wszystko są zdecydowanym faworytem sobotniego meczu, ale o tym, że bytomianie potrafią zaskoczyć niespodziewanym wynikiem, przekonało się w tym sezonie już kilka zespołów. Ostatnio w Bytomiu przegrała Jagiellonia, wcześniej Polonia potrafiła zdobyć punkty z Wisłą czy Koroną. Dużo słabiej gracze Roberta Góralczyka spisują się poza Bytomiem. W całym sezonie Poloniści na stadionach rywali wygrali tylko dwa razy – z Cracovią i Ruchem Chorzów.
Jeżeli Śląsk zasługuje na miejsce dające start w europejskich pucharach, musi w sobotę pokonać dużo niżej notowanego rywala. W przeciwnym razie wrocławscy piłkarze mogą zmarnować wielką szansę, która szybko może się nie powtórzyć.
