Szczęśliwy koniec

Zespół Śląska wysoko wygrał z GKS-em Kobierzyce i zrewanżował się za przegraną walkowerem na inaugurację sezonu. Wrocławianie udanie zakończyli tegoroczną część rozgrywek dolnośląskiej ligi plasując się na pozycji wicelidera. Choć trzeba przyznać, że wrocławianie mieli w niedzielnym meczu ułatwione zadanie, ponieważ rywale mieli duże problemy ze skompletowaniem składu. Zespół z Kobierzyc przyjechał na Stadion Olimpijski tylko w 12-osobowym składzie, w dodatku bez nominalnego bramkarza. Mimo takich problemów ambitnie grający piłkarze GKS-u objęli prowadzenie, a do siatki trafił wprowadzony kilka minut wcześniej Białas (były gracz Śląska), który zmienił kontuzjowanego Milewskiego i choć przeważnie występuje w defensywie, tym razem zajął miejsce w pierwszej linii i stwarzał spore zagrożenie pod wrocławską bramką. Goście nie cieszyli się jednak z prowadzenia długo, bowiem niespełna minutę później z 30 metrów huknął niezawodny ostatnio Kaźmierczak, kontynuując serię kolejnych meczów ze strzeloną bramką. W drugiej połowie wrocławianie ruszyli do ataków i ich zwieńczeniem był hat-trick Kamila Bilińskiego i bramka Tomasza Rudolfa. Trener Wiesław Urycz dał szansę gry wszystkim 14 zawodnikom, którzy tego dnia tworzyli meczowy skład rezerw WKS-u.


 

Spotkanie w pierwszej połowie nie było dobrym widowiskiem. Piłkarze obu drużyn mieli duże problemy z przedarciem się pod bramkę rywali, gra toczyła się głównie w środku pola, mnożyły się straty i niedokładne podania. Na pierwszą groźną akcję meczu trzeba było czekać aż do 30 minuty, gdy Pędzich dośrodkował do Bilińskiego, ale jego strzał zdołał sparować Szymański. Goście odpowiedzieli szybką kontrą, piłka trafiła do Białasa, który minął na 30 metrze wybiegającego Trojana i strzelił do pustej bramki. Szybko wyrównał jednak Kaźmierczak i na przerwę piłkarze schodzili przy stanie 1:1. Po przerwie mecz stał się dużo ciekawszy, wrocławianie chcąc objąć prowadzenie rzucili się do ataków, a groźnie uderzali Biliński i Kaźmierczak. W 53 minucie przed szansą stanął Pędzich, z 8 metrów nie trafił w bramkę. Chwilę później groźnie z 30 metrów z rzutu wolnego uderzył Jasiński i Trojan z najwyższym trudem odbił futbolówkę. W 62 minucie po pięknym dalekim podaniu Gula okazji nie zmarnował Biliński. W 65 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kaźmierczaka, piłkę do siatki głową posłał Rudolf, a kolejna bramka dodała wrocławianom skrzydeł. Gospodarze, którzy wyglądali na lepiej przygotowanych kondycyjnie nadal atakowali – bliski szczęścia był Gul strzelając z 30 metrów. Chwilę później w zamieszaniu podbramkowym kolejnego gola zdobył Biliński. W końcówce meczu szansę na bramkę mieli także goście, ale tym razem Białas nie pokonał Dąbrowskiego, który kilka minut wcześniej zastąpił między słupkami Trojana. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra po dośrodkowaniu piłkę głową uderzył Biliński, bramkarz próbował interweniować, ale wbił tylko piłkę do siatki.



Śląsk II – GKS Kobierzyce 5:1 (1:1)

Kaźmierczak 31’, Biliński 62’, 74’, 89’, Rudolf 65’ – Białas 30’


Śląsk II: Trojan (75’ Dąbrowski) – Tarasiewicz, Mróz, Parada, Rudolf (82’ Frey) – Janczak (46’ Witkowski), Gul, Szewczuk, Pędzich – Kaźmierczak (78’ Wyszyński), Biliński.


GKS: Szymański – Bordulak, Legodziński, Czerniawski – Maciej Pietruszewski, Kaliński, Marcin Pietruszewski, Dziągwa – Choroszy, Jasiński, Milewski (27’ Białas).

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.