Szromnik doczeka się szansy?
fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
Choć Michał Szromnik przychodził do Śląska po udanym sezonie i miał być równorzędnym rywalem dla Matusa Putnockiego, ciągle nie zadebiutował w Ekstraklasie. Na pierwsze minuty liczy w sobotę.
Śląsk nie jest pierwszym klubem 27-letniego bramkarza w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pochodzący z Gdańska Szromnik w sezonie 2010/2011 znajdował się w kadrze Arki Gdynia, najczęściej grał jednak w Młodej Ekstraklasie, a żółto-niebiescy pożegnali się z elitą. Szromnik po spadku pozostał przy Olimpijskiej przez trzy kolejne sezony, a później niespodziewanie zdecydował się na transfer do Dundee United.
W ciągu półtora roku gry na Wyspach zanotował 13 meczów w lidze szkockiej, po powrocie do Polski cztery lata temu znowu wylądował jednak poza ekstraklasą. Swoje nazwisko Szromnik najpierw odbudowywał w pierwszoligowej Bytovii, w sezonie 2018/2019 stał między słupkami Odry Opole, a w poprzednich rozgrywkach był już golkiperem Chrobrego Głogów.
To właśnie w ekipie Ivana Djurdjevicia Szromnik stał się niekwestionowanym numerem jeden w bramce, a po świetnej rundzie wiosennej, w której skazywany na twardą walkę o utrzymanie Chrobry włączył się do walki o baraże, bramkarz głogowian zwrócił uwagę Śląska.
- Dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi, jest dobrze wyszkolony technicznie i ma ambicje, by robić stałe postępy w swojej grze. Z pewnością posiada potencjał i umiejętności, by walczyć o miejsce w bramce na poziomie ekstraklasy
- mówił po potwierdzeniu transferu Szromnika trener bramkarzy Śląska Krzysztof Osiński w newsie, który możecie przypomnieć sobie TUTAJ.
Dotychczasowa kariera bramkarza we Wrocławiu rozwija się jednak zupełnie inaczej niż można było się spodziewać. Szromnik tej jesieni nie zagrał ani minuty w ekstraklasie, Matus Putnocky nie ustąpił mu miejsca nawet w sierpniowym meczu Pucharu Polski, a były bramkarz Chrobrego musiał zadowolić się pięcioma meczami w drugoligowych rezerwach.
Nie ma kibica Śląska, który mógłby narzekać na dyspozycję słowackiego golkipera Śląska. Sęk w tym, że konserwatyzm trenera Vitezslava Lavicki względem obsady bramki jest ryzykowny na wypadek niespodziewanych absencji. Ekstraklasowym wzorem w tej kwestii dla wrocławian może być Lechia Gdańsk. Pierwszym wyborem Piotra Stokowca między słupkami najczęściej jest tam Dusan Kuciak, jednak kiedy przed niedawnym meczem ze Śląskiem (2:3) zmógł go koronawirus, nie było problemu z wymianą na równie doświadczonego Zlatana Alomerovicia.
Obawy kibiców Śląska przed sobotnim meczem z Rakowem Częstochowa może wzbudzić skład przewidywany w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym”. Redakcja między słupkami bramki gospodarzy obsadziła właśnie Szromnika, zaś Putnocky został umieszczony obok Guillermo Cotugno w gronie nieobecnych z powodu choroby. To wszystko dzień po tym, jak klub z Oporowskiej potwierdził nowy przypadek koronawirusa w pierwszej drużynie (pisaliśmy o tym TUTAJ).
Śląsk tradycyjnie nie zamierza jednak ujawniać nazwiska zakażonego, a odpowiedzią na pojawiające się wątpliwości będzie dopiero meczowa kadra, którą poznamy na półtorej godziny przed rozpoczęciem jutrzejszego spotkania.