Szulczek: Liczę na lepszą skuteczność

Szulczek: Liczę na lepszą skuteczność

fot.: Facebook/Warta Poznań

Trener Warty Poznań Dawid Szulczek wystąpił na konferencji prasowej przed meczem 18. kolejki ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław. Początek spotkania w Grodzisku Wielkopolskim zaplanowano na poniedziałek o godzinie 18:00 - nasze relacje będziecie mogli śledzić TUTAJ, natomiast TUTAJ możecie przeczytać, co miał do powiedzenia opiekun zielono-biało-czerwonych Jacek Magiera.



 

Jak wygląda sytuacja kadrowa przed meczem ze Śląskiem Wrocław?

Spośród 27-osobowej kadry, która jest z nami na co dzień, w tym momencie mamy dziewięciu kontuzjowanych zawodników, z większymi lub mniejszymi urazami. Oni nie będą mogli zagrać przeciwko Śląskowi w poniedziałek.

Czy mecz poprzedniej kolejki z Wisłą Kraków (1:1) miał wpływ na zespół w kolejnych dniach? Czy zauważył trener, że na początku pracy udało się panu na nowo zbudować ducha zespołu, a teraz pojawiło się jakieś załamanie?

Na pewno te pierwsze dwa dni po meczu były trudne ze względu na to, że zwycięstwo wymknęło nam się w ostatnich sekundach. Strasznie to boli, bo w tych trzech meczach, w których dotychczas prowadziłem Wartę było raczej sporo pozytywów, tylko niestety nie ma z tego punktów. Wiadomo, że kiedy traci się bramkę w doliczonym czasie gry i zwycięstwo ucieka, to jest lekkie podłamanie, natomiast już podczas czwartkowego treningu absolutnie nie było tego widać. Jest dużo pozytywnej energii i mocne nastawienie, że w końcu musimy przełamać tę niemoc, tym bardziej, że teraz cztery zespoły są w podobnym miejscu (zamykające tabelę Bruk-Bet, Legia, Warta i Górnik Łęczna mają po tyle samo punktów – przyp. red.). Chcielibyśmy zakończyć tę rundę przeskakując jeszcze dwie drużyny, które są przed nami.

Czy jest pan zadowolony z tego jak zaprezentował się system bez typowych skrzydłowych?

Biorąc pod uwagę, że to była potrzeba chwili, bo przez kontuzje i kartki nie mieliśmy dostępnych skrzydłowych, to moim zdaniem wyglądało to całkiem nieźle. Tym bardziej, że tak naprawdę niewiele brakowało, żebyśmy ten mecz wygrali. Na pewno lepiej to wyglądało w pressingu i obronie, trochę gorzej w grze w ataku, ale mieliśmy świadomość tego, że mając trochę inny profil zawodników na tych pozycjach, musimy grać trochę inaczej. Do tego doszły dosyć trudne warunki, też nasz plan na mecz zakładał, że nie chcemy iść z Wisłą Kraków na wymianę ciosów, tylko raczej albo zabrać piłkę wysoko albo pozwolić rywalowi skonstruować akcje i korzystać z szybkości zawodników, którzy grają z przodu. Na pewno zawiodła mnie końcówka, to jak funkcjonowaliśmy w ostatnich dziesięciu minutach.

Jaki ma pan plan na mecz ze Śląskiem? Z jednej strony wrocławianie regularnie przegrywają na wyjazdach, ale równocześnie nie mają problemów ze strzelaniem goli i stwarzaniem sytuacji.

My, również biorąc pod uwagę historię, jesteśmy zespołem, który jeśli już wygrywa mecze, to często do zera. Patrzę też, jak to wyglądało w poprzednim sezonie. Mamy taką drużynę, która nie strzela dużo goli, a jeśli już strzela, to zazwyczaj wygrywa mecz 1:0, więc musimy się nastawić na to co w ostatnich meczach, czyli żeby po prostu być szczelni w obronie, starać się zdobyć jedną bramkę, a najlepiej dwie. I pracować na to, żeby odnieść zwycięstwo 1:0 albo 2:1, bo raczej rzadko strzelamy więcej niż dwa gole. Ja pamiętam dwa takie mecze – 4:0 w Łęcznej i 3:4 w Białymstoku (odpowiednio na początku obecnego sezonu i w rundzie jesiennej poprzedniego), natomiast było też sporo spotkań, które kończyły się wynikiem 1:0 dla Warty. Przy tym profilu zawodników mentalnym, jakościowym oraz tym, że mamy zawodników, którzy jednak zdecydowanie lepiej czują się w obronie i dobre tam te zadania wypełniają, myślę że musimy koncentrować się na tym, żeby wdrażać najlepsze rzeczy, które były w tych trzech poprzednich meczach. Starać się unikać błędów, bo niestety przeciwnicy nie mieli zbyt wielu okazji bramkowych, a mimo wszystko straciliśmy pięć bramek. Wierzę głęboko w to, że jeżeli będziemy tak skutecznie pracować w obronie, jak to miało miejsce wcześniej, kiedy Warta tych bramek traciła dużo mniej i nie wszystkie okazje przeciwnika kończyły się golami, to będzie dobrze. Czuję, że pójdziemy do przodu i będziemy te bramki zdobywać.

W ostatnich dziewięciu meczach z udziałem Śląska padło 37 bramek, czyli średnio ponad cztery na mecz. Czy chce pan, żeby w spotkaniu z Wartą również doszło do tego rodzaju strzelaniny czy raczej kluczem do sukcesu będzie właśnie uniknięcie jej za wszelką cenę?

Najważniejsze jest to, że chciałbym, żebyśmy zdobyli jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Jeżeli mamy wygrać mecz 5:4, to oczywiście chciałbym ten mecz wygrać 5:4, natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że dla nas lepiej jest być szczelnym w obronie i starać się odnosić zwycięstwa 1:0, 2:1. Mam nadzieję, że to w końcu nastąpi.

Jak pan ocenia zespół najbliższego rywala? Jakie są jego mocne strony i na które z nich szczególnie muszą uważać pańscy zawodnicy?

Wiemy, że Śląsk to drużyna, która dobrze się organizuje w pressingu, wiemy, że jest to też taka drużyna bezpośrednia, wspomnieliśmy o tej liczbie bramek w ich meczach. Wiemy, że indywidualnie jest tam kilku naprawdę ciekawych piłkarzy i z interesującą przeszłością i takich, którzy jeszcze w tej lidze zaskoczą. Zdajemy sobie sprawę z jakości indywidualnej piłkarzy Śląska, ale mamy na to swój pomysł. Mam nadzieję, że uda nam się neutralizować atuty drużyny z Wrocławia i będziemy skuteczniejsi niż w poprzednich trzech spotkaniach.

Warta w tym sezonie znajduje się w tabeli znacznie niżej od Śląska, jak wygląda nastawienie w pańskiej drużynie przed tym meczem?

Myślę, że nastawienie jest podobne, jak przed spotkaniami z Wisłą Płock, Lechem Poznań czy Wisłą Kraków, czyli my jesteśmy głodni zwycięstwa, chcemy wychodzić z tej strefy spadkowej. Od momentu, kiedy tu przyszedłem, nigdy nie zauważyłem momentu jakiegoś podłamania. Biorę też pod uwagę fakt, że pierwsze treningi, które miałem z drużyną odbywały się po wyjazdowym zwycięstwie z Piastem 1:0 (Wartę prowadził wtedy asystent zwolnionego Piotra Tworka Adam Szała – przyp. red). Teraz wszyscy mamy podobne odczucia, że całkiem nieźle wyglądało to w wielu fazach meczu i liczyliśmy, że po tych trzech punktów będzie więcej. Z samej gry, tworzenia sytuacji chociażby z Wisłą Płock (1:2) czy Wisłą Kraków mogliśmy oczekiwać lepszego wyniku końcowego. Wiadomo, że Lech (0:2) to trochę inna półka i inna jakość, aczkolwiek wydaje mi się, że przez pierwszą godzinę gry napsuliśmy im sporo krwi, mieliśmy też swoje sytuacje. Myślę, że polska ekstraklasa już nieraz pokazała, że każdy jest w stanie wygrać z każdym. Wygrywając mecz ze Śląskiem będziemy mogli liczyć na to, że wiosną naprawdę dalej będziemy uczestniczyć w tej pogoni za bezpieczną strefą. Trzeba się na to nastawić, pozostały nam w tym roku dwa spotkana, najlepiej byłoby to najbliższe wygrać, a później pojechać do Szczecina (w sobotę 18 grudnia – przyp. red.) i również postarać się coś przywieźć.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.