Szulczek: Spadł nam kamień z serca

Szulczek: Spadł nam kamień z serca

fot.: Facebook/Warta Poznań

Warta Poznań odniosła swoje pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie. Co po wygranej ze Śląskiem Wrocław miał do powiedzenia trenera gospodarzy Dawid Szulczek?



 

Dawid Szulczek: Wiedzieliśmy, że będziemy się mierzyć z drużyną, która zdobywa dużo bramek, jest groźna, tworzy dużo sytuacji, potwierdzała to w poprzednich meczach. Nie planowaliśmy, żeby aż tak oddać piłkę, chcieliśmy przy niej być. Tak jak mówiłem na początku, że nie należało się spodziewać rewolucji, tylko ewolucji, tak też to wygląda, bronimy się trochę w inny sposób, staramy się być konkretni i minimalizować ryzyko straty, dlatego ten mecz mógł się podobać. Śląsk mógł wyjść na prowadzenie, potem mogło być w drugą stronę, bo mieliśmy dwa słupki, a w samej końcówce mecz przypominał ten z Wisłą. Nasz rywal miał siedmiu zawodników w polu karnym i kończyło się to na wstrzelaniach piłki w nasze pole karne, w takich dośrodkowaniach, zagraniach długiej piłki. To są też takie momenty, z których będziemy chcieli jeszcze więcej wyciągnąć, jeśli w przyszłości będziemy prowadzić i w końcówce przeciwnik będzie chciał w taki sposób grać to, to musimy popracować nad tym, aby wyprowadzić kontratak. W meczu z Wisłą oni zdobyli bramkę, dzisiaj nikt nie zdobył bramki w końcówce po takiej fazie bramki. Jeśli będzie jeszcze taki mecz, to w końcówce podwyższymy prowadzenie.

Jak Pan porówna Śląsk do wcześniejszych rywali?

Spadł nam na pewno kamień z serca, jest takie duże uczucie ulgi. Wiadomo, że im strata do grupy bezpiecznie jest mniejsza przed zimą, tym łatwiej nam się będzie pracowało w zimie. Oczywiście Legii nie liczmy do spadku, więc musimy gonić inne drużyny. Legia to jest Legia, w końcu złapie dużą serię zwycięstw, a jeśli chodzi o porównanie do poprzednich meczów, to zdecydowanie bardziej zasługiwaliśmy na zwycięstwo z Wisłą Płock, to był mecz, gdzie byliśmy lepsi od rywala, ten mecz bardziej przypominał ten z Wisłą Kraków. Moim zdaniem był to wyrównany mecz, rywal miał atak pozycyjny, częściej piłkę przy nodze Śląsk częściej atakował, my skupiliśmy się na obronie i kontrataku. O ile Lech to drużyna, która zdominowała jakościowo całą ligę, o tyle to spotkanie ze Śląskiem i Wisłą to były spotkania bardziej na remis, natomiast z Wisłą Płock był bardziej na nasze zwycięstwo, zawsze się to kiedyś wyrównuje, zamiast 5 punktów w 4 meczach, mamy 4, czyli jeszcze jeden musimy kiedyś odrobić.

Przed meczem Jacek Magiera wspominał, że był Pana egzaminatorem.

Doskonale pamiętam egzamin, trener Jacek Magiera to świetny człowiek, i myślę, że nie obrazi się, gdy opisze jak to wyglądało z mojej strony. Wielki trener, który mnie egzaminował, a później zaprosił nas na obiad. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Kiedyś wspominaliśmy, że trener Magiera zachowuje się jakby, nie był Polakiem, tylko podchodzi w inny sposób, jest świetnym człowiekiem wiele się od trenera nauczyłem. Piłkarze są najważniejsi na boisku, My mamy wpływ, ale nie aż taki, trener ma jakiś procent wpływów, jednak rola trenera jest przeceniana.

Czy pierwotnie był plan dać Śląskowi się wyszaleć, czy plan uległ zmianie?

Mieliśmy przygotowany moment pressingowy, jednak po ostatnim meczu z Wisłą gdzie kosztowało nas to dużo energii, chcieliśmy zagrać o tyle mądrze, żeby robić tego mniej, ale skuteczniej. Nie chcieliśmy tyle zostawać w fazie niskiej obrony, ale jeśli obrona robiła to dobrze, czuła się komfortowo, to dobrze, że to zrobiła.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.