T. Pawłowski: Podbeskidzie to niewygodny przeciwnik
Myślę, że był to mecz walki i padł zasłużony remis. Na pewno nie chcieliśmy, żeby tak to wyglądało. Jak Pan skomentuje zachowanie Milosa Lacnego?
Wpuściliśmy go, aby wygrać mecz. Szkoda, że się tak zachował. Ne pewno walczył i chciał, ale zabrakło mu inteligencji i rozwagi. Dobrze, że skończyło się to bez większych konsekwencji dla nas.
Jak dotrzeć do Flavio Paixao, który zamiast strzelać próbuje podawać?
Przede wszystkim zabrakło mu spokoju w paru sytuacjach, bo napastnik w polu karnym jest praktycznie nietykalny. Na pewno chciał dobrze, ale przekombinował parę razy. Jest on inteligentnym zawodnikiem i to do niego należy wybór. Widać też było presję na moich zawodnikach.
Z czego wynikała gra górą w pierwszej połowie?
Przez cały tydzień szykowaliśmy się do gry dołem, ale tak najczęściej wyglądają mecze z Podbeskidziem. Nawet w przerwie mówiłem zawodnikom, żeby dośrodkowywali dołem.
Z czego wynikał brak w kadrze meczowej Ostrowskiego?
Krzysiu grał w drugim zespole. Trzeba też żonglować zawodnikami, aby mieli 90 minut gry. Wchodzenie przez dłuższy czas na końcówki spotkań wybija ich z rytmu meczowego, dlatego ostatnie dwa mecze Krzyś grał w rezerwach. Zresztą sam Krzysiek mówił, że ostatnie coś jest nie tak z jego formą.
Ma Pan poczucie, żeby był to najsłabszy mecz jaki rozegrał Śląsk pod Pana wodzą?
Ja bym powiedział, że najsłabszy jeśli chodzi o widowisko. Podbeskidzie to niewygodny przeciwnik co pokazują ich wyniki w tej rundzie. W meczach Podbeskidzia jest zawsze wiele chaosu i walki. Mieliśmy szybko podawać piłkę od zawodnika do zawodnika, a nie ją dłużej przetrzymywać, bo daje to czas na ustawienie się przeciwnika. W zespole gości gra również wielu doświadczonych zawodników. Jednak nie chcę aby zabrzmiało to jak usprawiedliwiania się, bo na pewno nie graliśmy tak jak przyzwyczailiśmy do tego kibiców.
Śląsk uzbierał 40 punktów i jak to teraz będzie wyglądać?
Przede wszystkim chciałbym, aby wróciła nasza gra. Na pewno nie będzie wielkich zmian, bo każdy punkt jest na wagę złota. Trzeba najpierw wszystko dobrze poukładać i dopiero wtedy wprowadzać jakieś poważne zmiany. Cały czas obserwuję młodzieżowe drużyny. Jednak nam brakuje cały czas jakości, bo mamy ambitny zespół, ale decyduje dyrygent albo wirtuoz, który jest na boisku.
Zastanawia się trener nad ustawieniem 3-5-2?
Raczej nie choć moglibyśmy, bo mamy zawodników, którzy mogliby zagrać w takim ustawieniu. Nawet dzisiaj zastanawiałem się, czy nie wpuścić Machaja.
Przed wyjazdem na zgrupowanie mówiliście, że nie będzie brakować nam Sebastiana Mili. Zmienił Pan zdanie?
Nie, bo Peter spełnia moja założenia, Dzisiaj może nie był to jego dzień, ale jest on dobrym duchem na boisku jak i w szatni i na pewno daje jakość naszej drużynie.