Tadeusz Pawłowski: Piast wygrał zasłużenie
W pierwszej połowie mieliśmy 2-3 sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. W drugiej połowie po zejściu Lukasa mieliśmy problemy, żeby utrzymać rytm w drugiej linii. Naturalnie czerwona kartka dla Danielewicza, był na boisku osiem minut, ustawiła mecz. Nie mogliśmy utrzymać piłki, nie byliśmy groźni do przodu. Uważam, że Piast wygrał zasłużenie. Gratuluję. Po meczu podeszliście pod trybunę. Długo trwała ta dyskusja, może Pan zdradzić, co kibice mieli do przekazania?
Tu jest mały problem, bo nasi zawodnicy troszeczkę za daleko stali. Podeszliśmy bliżej i ja jako szef, poszedłem do przodu, porozmawiałem i na tym zakończyliśmy.
Ma Pan pretensje do Danielewicza? Wchodzi i po kilku minutach schodzi z czerwoną kartką.
Teraz tylko jest pytanie, czy trzeba było dawać żółtą kartkę. Krzysztof jest inteligentnym zawodnikiem, ale nie wykazał się dziś boiskową inteligencją. Gdy ma się żółtą kartkę, to się nie fauluje drugi raz, czy też nie wchodzi wślizgiem. Myślę, że tutaj zaważyła nerwowość. Po meczu przeprosił. Taka jest piłka.
Panie trenerze to druga czerwona kartka w drugim kolejnym meczu. Ta nerwowość bierze się z tego, że Śląsk wciąż w 2015 roku nie wygrał?
Myślę, że też. W sumie długo graliśmy i mieliśmy porządek. Mieliśmy mecz pod kontrolą. Droppa bardzo dobrze wszystko łatał bo jest szybkim zawodnikiem. Później już Tom z Krzyśkiem nie nadążali. Juan jest takim samym zawodnikiem. Nie miałem wyboru, musiałem wprowadzić defensywnego zawodnika bo była za duża dziura. Liczyłem, że przy 0:1 jakiś stały fragment gry lub wyjdzie jakiś kontratak. Druga bramka rozstrzygnęła o wszystkim.