Tadeusz Pawłowski: Poziom zespołu i treningu się obniżył

Tadeusz Pawłowski: Uważam, że mój zespół nie dał sobie rady z drużyną, która ustawiła się bardzo dobrze na kontrę. Atak pozycyjny nie był naszą dobrą stroną. Mieliśmy dużo strat. Szczególnie u dwóch środkowych obrońców. Proste błędy wprowadziły zdenerwowanie. Na spokojnie musimy zobaczyć rzut karny, na razie nie chcę tego komentować. W końcówce meczu mieliśmy optyczną przewagę, ale było za dużo chaosu. Graliśmy długą piłką, dziwię się temu, bo to nie jest w naszym stylu. Gratuluję Koronie – zasłużenie wygrała.


 

W końcówce były sytuacje, w których piłkarze nawet nie walczyli o piłkę. Z czego to wynikało?
Mamy z tym problem. Na razie nie ma tego, czego oczekujemy. Mamy kadrę taką, jaką mamy, i musimy tak pracować, żeby chłopcy, którzy doszli do nas i jeszcze nie są w optymalnej formie… Ale z drugiej strony ile można czekać? Szukaliśmy zmian, bo wynik był niekorzystny. I to takich, które dadzą coś do przodu.

Powiedział Pan, że jesteście jednym zespołem. Jednak my odnosimy wrażenie, że może niekoniecznie. Czy coś się dzieje w szatni?
Nadal jesteśmy jednością po prostu mecz się tak potoczył. Nie mamy w zespole gwiazd, które w ciężkich momentach przejęłyby grę na siebie. Najważniejsze, żeby nasz zespół nie stracił wiary w siebie. Musimy odbudować chłopców psychicznie. Potrzebny jest nam jeden wygrany mecz i na pewno po nim będzie lepiej. Brakuje nam pewności siebie. Nie możemy doszukiwać się żadnych sensacji.

Czy w takim razie Pan będzie uczestniczył w ewentualnych rozmowach z włodarzami klubu? A jeśli tak, czy jasno im Pan przekaże, że Śląsk potrzebuje nowych graczy?
W tej chwili rozgrywki są w toku. Zespół potrzebuje wzmocnień. Za mojej kadencji odeszło 17 zawodników. Nikogo nie kupiliśmy. Trenuje z nami 10 juniorów. Poziom zespołu i treningu się obniżył. Musimy poprzez dobrą pracę sztabu szkoleniowego i zespołu poprawić tę grę.

Tylko prezesowi Pan to powie?
Ja jestem pracownikiem klubu, a Pan mnie prowokuje (śmiech). Wiadomo jakie są potrzeby.

W jakiej formie jest Mateusz Machaj?
Liczyliśmy się z tym, że może wyjść w pierwszej 11. Niestety zgłosił problem z kręgosłupem. Postanowiliśmy, że dzisiaj go nie wystawimy.

Jak Pan ocenia grę Krzysztofa Danielewicza?
Tom nam wypadł, bo wrócił wczoraj dopiero z Londynu. Jego żona miała problemy z porodem i przez dwa tygodnie nie było go z nami. Nie mamy dużego wyboru. Próbowaliśmy na szóstce z Gecovem, Kokoszką, Hołotą… Możemy się przyczepić do jakości, ale z drugiej strony za jakość trzeba zapłacić.

Z czego wynikało, że Korona stworzyła sobie tyle komfortowych sytuacji?
Były proste błędy. Kokoszka nigdy nie miał takich strat jak dzisiaj. Ten karny na pewno nas wybił z rytmu. Musieliśmy gonić wynik. Nie jest łatwo, bo zakładaliśmy w przedmeczowych dyskusjach, że chodzi oto, żebyśmy my wyszli na prowadzenie. Korona gra dobrze. Nieprzypadkowo wygrali w Warszawie i Lubinie. Choć to oczywiście nie jest dla mnie żadne wytłumaczenie.

Patrząc na to jak pracowaliście przez ostatnie dwa tygodnie jest Pan zaskoczony grą piłkarzy?
Tak, bo dobrze wyglądali. Poszliśmy w kierunku treningu z piłką. Dobrze wyglądali dzisiaj na rozgrzewce. Oczekiwaliśmy dużo lepszej gry. Dzisiaj jednak to się nie udało.

Skąd pomysł na przeformatowanie prawej strony boiska? Zieliński zagrał wyżej.
Myśleliśmy, że atak skrzydłami da nam więcej dośrodkowań. Piotrek na prawej stronie grywał w reprezentacji Polski. Nie było tragicznie, ale nic nam to dziś nie dało.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.