Tadeusz Pawłowski: To zasłużone zwycięstwo
Myślę, że to było dobre widowisko z obydwu stron. Uważam, że graliśmy z bardzo dobrym zespołem. To było widać, szczególnie w I połowie gdzie Jagiellonia miała swoje szanse. W II było zdecydowanie lepiej. Strzeliliśmy trzy bramki. To zasłużone zwycięstwo. Cieszę się z dużej poprawy w grze w drugiej linii. Nad tym pracowaliśmy przez ostatnie dwa tygodnie. To nam dało, że przeciwnik nie miał tylu szans na kontrę. A ma czym straszyć bo ma świetnych zawodników w ofensywie. Dziękuję moim chłopcom, bo zagrali dobry mecz. Wygrali z bardzo dobrym przeciwnikiem.
Jak wygląda sytuacja z Piotrkiem Celebanem?
On ma spuchniętą rękę, ale jest tak skupiony na meczu, że nawet nie chce, żeby doktor go sprawdził w trakcie meczu. Teraz nawet nie chce jechać na prześwietlenie. Zobaczymy jak to będzie wyglądać po nocy. Przetrwaliśmy mecz bez kontuzji.
Na jakiej pozycji grał dzisiaj Krzysztof Danielewicz?
Zdecydowanie graliśmy dwoma szóstkami. W pewnych momentach czy zachowaniach ich zadaniem było wchodzić w linię obronną. Przy naszej piłce Krzysiek miał spełniać rolę ósemki. Tutaj musimy jeszcze trochę popracować. Gra była dla Krzysia trochę za szybka. Musimy dalej dużo trenować, bo jesteśmy zespołem, który dobrze gra poprzez dobrą pracę całego sztabu szkoleniowego..
Jak Pan ocenia grę Marcela Gecova? Na ławce usiadł Hateley.
Tom ma od miesiąca problem z palcem u nogi. Gecov jest świetnym zawodnikiem, ale musi mieć lepsze przygotowanie motoryczne. On traci bardzo mało piłek. Po odejściu Stefanovicia czy Mili brakowało nam zawodnika kreatywnego. On potrafi zagrać świetne piłki prostopadłe. To był jego niezły mecz ale stać go na wiele więcej. Myślę, że jeszcze będzie z niego wiele radości. Dzisiaj wyszedł skład podobny jak w Olsztynie. Jagiellonia była bardzo wymagającym przeciwnikiem.
Dużo miał Pan pretensji do chłopaków po I połowie?
Nie można mieć w takim momencie pretensji, trzeba zwrócić uwagę na to co jest dobre. Mieliśmy grać w II połowie dalej konsekwentnie. I to nam się udało. Po bramce mogliśmy grać z kontry. I wtedy gra nam się dobrze układała.
A co z występem Kamila Dankowskiego?
Wyszedł w I składzie przeciwko dobremu przeciwnikowi. Był nieco spięty ale uważam, że zagrał dobry mecz. Po prostu grał w dwóch spotkaniach w tygodniu. Uznaliśmy ze sztabem w przerwie, że dobrze nam będzie wprowadzić rutynowanego zawodnika. I myślę, że to nam się udało. Kamil będzie w przyszłości dalej wchodził na boisko.
Jak się Pan odniesie do wypowiedzi Michała Probierza?
Ja mam swoją opinię. Mieliśmy tyle sytuacji, że nie można tego porównywać. Jagiellonia miała trzy klarowne sytuacje, a my siedem. To już jednak historia. Dobrze, że poszliśmy trochę do przodu w tabeli.
W porównaniu z meczem z Wisła dokonał Pan bardzo wielu zmian. Czy to było zamierzone, żeby zaskoczyć Probierza czy po prostu tak wyszło?
Przede wszystkim przez dwa tygodnie pracowaliśmy nad grą w defensywie. Przeanalizowaliśmy mecz z Wisłą. Przez konsekwencje pomocników, trochę złego ustawienia i timingu w defensywie, stracilismy bramki, które nie były przygotowane taktycznie. Zwróciliśmy uwagę, żeby te dwie szóstki grały głębiej. Czekaliśmy na to czy Gecov będzie zdrowy. Ścigaliśmy się trochę z czasem. W ostatniej chwili wypadł nam jeszcze Machaj, który ma problemy z mięśniem dwugłowym. Zastanawialiśmy się kto zastąpi Dudu: Dankowski, Ostrowski czy Zieliński. Też mieliśmy pytanie kto lepszy: Kiełb czy Biliński. Doszliśmy do wniosku, że stoperzy Jagiellonii grają bardzo wysoko, więc uznaliśmy, że potrzeba ruchliwego zawodnika, jakim jest Jacek Kiełb.
Peter Grajciar, miał dwie asysty ale był bardzo chimeryczny.
Taki jest właśnie Peter. Bardzo dużo biega, jest wszędzie. Ma genialne zagrania ale i straty. Bardzo fajnie nam się wkomponował w zespół, jako taki chłopak, który lubi żartować i buduje nam drużynę. Cieszę się, że go mamy. Myślałem dzisiaj o Idziku, ale było później na styk i potrzebowaliśmy kogoś bardziej doświadczonego.