Takiego meczu we Wrocławiu nie było dawno

Takiego meczu we Wrocławiu nie było dawno

fot.:

Domowe mecze Śląska w ostatnich kilkunastu miesiącach były gwarancją bramek i ciekawej gry nie tylko w wykonaniu gospodarzy. Ostatnia konfrontacja z Jagiellonią niespodziewanie wyłamała się jednak z efektownej serii.



 

Po dwóch bolesnych wyjazdowych porażkach, piłkarze Vitezslava Lavicki, pomimo pustych trybun, nie mogli zakładać innego scenariusza niż przełamanie na własnym boisku. Trudne, wyrównane spotkanie z Jagiellonią zakończyło się szczęśliwie, dzięki zimnej krwi, którą w kluczowym momencie wykazał się Mateusz Praszelik. Tak skąpego w gole meczu we Wrocławiu, nie było jednak dawno.

By znaleźć ostatni mecz na Stadionie Miejskim, w którym padły mniej niż dwie bramki, trzeba cofnąć się aż o kilkanaście miesięcy. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego 2018/2019, 13 kwietnia ubiegłego roku, Śląsk przegrał z Górnikiem Zabrze 0:1 po golu Jesusa Jimeneza. Od tego momentu piłkarze Vitezslava Lavicki grali u siebie 25 razy i w tym czasie za każdym razem padały co najmniej dwie bramki.

Zastrzeżenie „co najmniej” jest w tej statystyce kluczowe, bo średnia bramek w trakcie opisywanej serii była zdecydowanie wyższa i zbliżała się do 3,5 gola na mecz. W tabeli za okres skuteczniejsza w Ekstraklasie była tylko Legia Warszawa, która jednak rozegrała o dwa mecze więcej. Z drugiej strony, nikt w tym czasie nie miał bardziej dziurawej domowej defensywy niż Śląsk.

To, co się nie zmienia, to świetna efektywność drużyny Vitezslava Lavicki na własnym stadionie. Komplet punktów z Jagiellonią oznacza, że Śląsk nadal ma na swoim koncie tylko jeden przegrany mecz we Wrocławiu w 2020 roku. Do 14 przedłużył serię domowych spotkań z golem, już po raz drugi w tym sezonie zagrał też na zero z tyłu na Stadionie Miejskim.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.