Taktycznie: Czego spodziewamy się po Magierze?
fot.: Mateusz Porzucek
Nie tak dawno zastanawialiśmy się wspólnie, co w grze Śląska szwankuje, a także w jaki sposób trener Lavicka mógłby to poprawić. Pomysłów było wiele: od zmian personalnych, przez drobne korekty taktyczne, a na graniu w innym ustawieniu kończąc. Mankamenty jednak nie znikały, co poskutkowało zmianą szkoleniowca. Jacek Magiera będzie musiał zmierzyć się z niemałym wyzwaniem, jakim jest wprowadzenie w Śląsku stylu, który zadowoli tak kibiców, jak i swoich pracodawców. W dzisiejszej odsłonie "taktycznie" postaramy się wobec tego odpowiedzieć na pytanie: czego spodziewać się po Magierze?
Nowy szkoleniowiec wrocławskiego zespołu w swojej stosunkowo krótkiej trenerskiej karierze zdążył pokazać, że jest szkoleniowcem nowoczesnym. Jego zespoły grywały w różnych ustawieniach, które starał się dopasować potencjału i umiejętności kadry, jaką dysponował. Jeśli prześledzimy spotkania Jacka Magiery z ostatnich pięciu lat, to możemy zauważyć, że stosował on głównie trzy formacje. 4-2-3-1, 4-3-3 oraz 3-5-2. W dalszej części tekstu postaramy się omówić każdą z nich, biorąc pod uwagę zawodników, jakimi wówczas trener Magiera dysponował, a także dopasować obecną kadrę Śląska do tych ustawień.
4-2-3-1
To właśnie w tym ustawieniu Jacek Magiera osiągał z Legią najlepsze wyniki. Pamiętne 3:3 z Realem Madryt, czy bolesne dla fanów Śląska 4:0 z sezonu 2016/17. Nowy szkoleniowiec wrocławian miał wówczas do dyspozycji prawdopodobnie jedną z najlepszych kadrowo polskich drużyn ostatnich lat. Guilherme, Odjidja-Ofoe, Prijovic, Nikolics, Pazdan - każdy z nich znacznie przerastał umiejętnościami ekstraklasę. Trzeba było ich jednak jeszcze jakoś ustawić. Trener Magiera zdecydował się na formację 4-2-3-1, w której dużą rolę odgrywali szybcy boczni obrońcy w postaci Bereszyńskiego i Guilherme, mający za zadanie podłączać się do akcji ofensywnych. Brzmi znajomo, prawda? Podobny wariant stosował Vitezslav Lavicka w Śląsku, lecz różnica między zespołem Czecha, a Legią Magiery była taka, że trójka ofensywnych pomocników ze stolicy bardzo dobrze wymieniała się pozycjami, tworząc tym samym wolne przestrzenie na boisku, a także biorąc na swoje barki odpowiedzialność za grę z przodu. Jest to coś, czego zdecydowanie brakowało za kadencji trenera Lavicki. Często można było odnieść wrażenie, że potencjał ofensywnych zawodników Śląska nie jest wykorzystany. Jeśli Jacek Magiera zdecyduje się na grę w ustawieniu 4-2-3-1, to właśnie ten element będzie wymagał od niego największej pracy.
4-3-3
Jest to formacja, która jest niejako wariacją poprzedniego omawianego ustawienia. Trener Magiera stosował ją zazwyczaj w sytuacjach, gdy chciał przygotować zespół pod konkretnego rywala. W zależności od potrzeby, widzieliśmy dwa warianty: ofensywny i defensywny. W ofensywnej opcji trójka środkowych pomocników dzieliła się na jedną ósemkę i dwie dziesiątki. Co ciekawe, to ustawienie dobrze zna dwóch wrocławskich młodzieżowców. Adrian Łyszczarz i Marcel Zylla w wygranym przez reprezentację Polski meczu z Tahiti na młodzieżowych mistrzostwach świata zostali wystawieni właśnie jako dwie dziesiątki. Wychowanek Bayernu zdolal nawet w tym spotkaniu zdobyć jednego gola. Drugim i bardziej defensywnym wariantem jest gra na dwóch defensywnych pomocników i jedną ósemkę. Ustawienie to w gruncie rzeczy niewiele się różni od 4-2-3-1. Istotną kwestią jest jednak tutaj gra skrzydłowych, którzy mają tutaj mniej swobody i są nieco bardziej przywiązani do linii bocznej. Formacja 4-3-3 byłaby nieco cięższa do zrealizowania w Śląsku ze względu na niewielu dostępnych skrzydłowych, a także fakt, że żaden z nich nie jest lewonożny.
3-5-2
Ostatnia z omawianych formacji do mnie osobiście przemawia najbardziej. Dyskusja o tym, że Śląsk powinien spróbować gry w ustawieniu z trójką środkowych obrońców trwa nie od dziś, a trener Magiera przez ostatnie lata swojej pracy preferował właśnie taki wariant. Pozwoliłoby to wykorzystać nadmiar środkowych pomocników w kadrze Śląska. Moglibyśmy w końcu zobaczyć również dwie dziewiątki, grające obok siebie od pierwszych minut. W młodzieżowej reprezentacji na pozycji podwieszonego napastnika występował również Marcel Zylla, więc w razie niepowodzeń zwiekszyłoby się też pole do rotacji. Istotni w tym ustawieniu są też wahadłowi. O ile na lewej stronie możemy spodziewać się, że zagra Dino Stiglec, o tyle rywalizacja na prawej flance mogłaby być bardzo zacięta. Ciekawym pomysłem może być ustawienie tam Lubambo Musondy, który jako skrzydłowy notuje za mało liczb, a jako prawy obrońca nie daje wystarczająco w defensywie. Idealnym srodkiem wydaje się wypróbowanie Zambijczyka na wahadle. Jego dużymi atutami jest kondycja oraz szybkość, które są kluczowe na tej pozycji.