Taktycznie: Czy Śląsk może grać trójką obrońców?
fot.: Mateusz Porzucek
W poprzedniej odsłonie taktycznie skupiliśmy się na tym, jak wykorzystać potencjał kadrowy Śląska, a naszą propozycją była zmiana ustawienia na 4-1-2-1-2. Poprosiliśmy was również o komentarze i jak zawsze nie zawiedliście. W dyskusji pod poprzednim tekstem pojawił się motyw WKS-u grającego w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami, więc to właśnie tym zajmiemy się dzisiaj. Link do analizy głębi obecnego składu i tego, jak Śląsk wyglądałby we wspomnianym 4-1-2-1-2 znajduje się TUTAJ.
Na wstępie chciałbym obalić pewien mit, który zauważyłem w licznych dyskusjach o polskiej piłce. Ustawienie z trzema obrońcami oczywiście wymaga pewnej wiedzy, a także czasu, aby je wdrożyć, ale wynika to bardziej z przyzwyczajeń i ogólnej świadomości taktycznej, która w ekstraklasie stoi niestety na niskim poziomie. Przy odpowiednim podejściu i zapleczu merytorycznym, nie jest to wcale aż tak trudne zadanie, jak może się niektórym wydawać. Najlepszym przykładem są rezerwy Śląska, które w obecnie trwającym sezonie były w stanie żonglować ustawieniami i spotkania w systemie z czwórką z tyłu przeplatały meczami, na które trener Piotr Jawny desygnował trzech środkowych obrońców (chociażby wygrana 3:1 z Olimpią Elbląg). Skoro wrocławska młodzież potrafi sobie z tym poradzić, to doświadczeni boiskowi wyjadacze tym bardziej nie powinni mieć problemów. Również w samej ekstraklasie widzimy coraz więcej drużyn, stosujących różne wariacje tego ustawienia z pozytywnymi skutkami.
W takim składzie rezerwy @SlaskWroclawPl (@AkademiaSlaska) podejmą za chwilę @ZKSOlimpia.
— SLASKnet (@SLASKnet) December 12, 2020
________________________
0' #ŚLĄELB -:-
LIVE https://t.co/GUZxetmQFO pic.twitter.com/Pqn71WQITJ
Moją propozycją formacji z trzema środkowymi obrońcami jest 3-4-2-1. Dlaczego akurat ten wariant? Rozwiązuje on wiele problemów, z którymi zmaga się Śląsk, nie tworząc jednocześnie zbyt wielu nowych. Skrzydłowi, którzy nie mieli do tej pory większej ilości rywali do walki o pierwszy skład, będą musieli mierzyć się z ofensywnymi pomocnikami, mogącymi ich zastąpić i zagrać za plecami napastnika. Dino Stiglec zyskałby również potencjalnych zmienników, bo na pozycji wahadłowego umiejętność gry lewą nogą nie jest aż tak niezbędna, jak w przypadku lewej obrony. Gra trójką środkowych obrońców umożliwi też paradoksalnie większe roszady w ofensywie. W defensywie łatwiej będzie o miejsce w składzie Łukaszowi Bejgerowi, który jest przecież młodzieżowcem, więc w razie kontuzji, zmęczenia, czy po prostu gorszej formy Mateusza Praszelika, będzie można dać mu mecz wytchnienia, nie martwiąc się tym samym o przepis, nakazujący granie jednym zawodnikiem poniżej 21. roku życia.
W grze Śląska można zaobserwować duże problemy podczas fazy budowania ataku. Najczęściej stosowanym sposobem na dostanie się pod bramkę przeciwnika jest posłanie długiego podania do napastnika, lecz obiektywnie patrząc na skuteczność tego zagrania, to stoi ona na niskim poziomie. O tym, że we Wrocławiu możemy oglądać ciekawą piłkę nożną, już nieraz podczas kadencji trenera Vitezslava Lavicki się przekonaliśmy. Niestety, czasy Śląska grającego piłką najwyraźniej minęły, a wrocławianie nie potrafią sobie poradzić ze stosującymi wysoki pressing zespołami. Właśnie w tym elemencie pomóc może ustawienie 3-4-2-1. Jeśli drużyna dobrze trzyma formację, to granie krótkimi podaniami jest znacznie ułatwione. Dzięki trzem środkowym obrońcom, a także szeroko ustawionej linii pomocy, zawodnicy układają się w liczne trójkąty, dzięki którym piłkarz, znajdujący się w posiadaniu futbolówki, zawsze ma przynajmniej trzy możliwości na podanie. Pozwala to na utrzymanie się przy piłce nawet bez wielu wypracowanych schematów, więc skutki powinny być widoczne już od razu po zmianie formacji. Z upływem czasu jednak warto wprowadzać nowe sposoby na wyjście spod pressingu, czy szybkie przejście do ataku. Efekty mogą być piorunujące, szczególnie przeciw wysoko ustawionym rywalom. Przykład tego, ile mogą dać wypracowane schematy, możecie zobaczyć na nagraniu poniżej.

Czego jednak ustawienie 3-4-2-1 wymaga od samych zawodników i co ważniejsze, czy w składzie Śląska znajdują się odpowiedni wykonawcy? Od trójki środkowych obrońców oprócz bronienia, wymaga się też umiejętności wprowadzania piłki pod presją. W szeregach WKS-u znajdują się spełniający takie wymagania zawodnicy. Mark Tamas, Israel Puerto, Łukasz Bejger, czy kontuzjowany Wojciech Golla często pokazywali, że dobrze czują się z piłką przy nodze. Większe problemy z tą kwestią ma Mariusz Pawelec z Piotrem Celebanem, lecz z drugiej strony, jeśli ustawimy Pawelca w linii z Puerto i Tamasem, to powinni oni być w stanie odciążyć doświadczonego Polaka z gry piłką. Wahadłowi muszą być w stanie biegać od jednego pola karnego do drugiego, a także potrafić dobrze dośrodkować piłkę. Dino Stiglec już wiele razy pokazywał, że jego dośrodkowania i strzały są niezwykle groźne. Z kolei prawe wahadło może być idealną pozycją dla Lubambo Musondy. Zambijczyk słynie ze swojej szybkości, a jeśli czegoś do tej pory mu brakowało, to z pewnością liczb, których można wymagać od skrzydłowego, lecz nie są aż tak kluczowe w przypadku wahadłowego. Na środku pomocy jeszcze bardziej uwidocznić się może talent Mathieu Scaleta, który w ostatnim spotkaniu z Pogonią Szczecin pokazał, jak wiele może dać drużynie. Stalowe płuca, nieustępliwość, agresywne odbiory, a także dobra gra pod presją to cechy niezwykle przydatne pomocnikom w formacji 3-4-2-1. Grająca z przodu trójka składa się z dwóch, grających pod napastnikiem wolnych elektronów i osamotnionego napastnika. Robert Pich, Bartłomiej Pawłowski, Marcel Zylla, a nawet Waldemar Sobota mogliby nieco swobodniej szukać swojego miejsca na boisku na skrzydłach, lub bliżej środka boiska. Śląsk posiada też dwie “dziewiątki” o podobnym profilu, które jednak w tej formacji sprawdzą się idealnie. Silny, umiejący utrzymać się przy piłce, a także powalczyć w powietrzu napastnik, przy wsparciu podwieszonej pod nim dwójki szybszych zawodników, stworzą zabójczy tercet ofensywny.
Odpowiadając więc na tytułowe pytanie, Śląsk nie tylko może, a nawet powinien grać trójką obrońców. Ustawienie to pozwala na optymalizację i lepsze połączenie umiejętności reprezentujących barwy klubu zawodników, a także rozwiązuje kłopoty, z którymi zmaga się obecnie wrocławska drużyna. Oczywiście 3-4-2-1 niesie za sobą też pewne problemy, takie jak mniej zagęszczony środek pola, czy duża ekspansja całej linii pomocy, lecz wydaje mi się, że potencjalnych plusów, wynikających z przejścia na takie ustawienie, jest więcej niż minusów. Niestety, obawiam się, że trener wraz ze swoim sztabem nie zdecydują się na tak odważne posunięcie i w najbliższym czasie nie ujrzymy Śląska grającego w takiej formacji.