Taktycznie: Dziesiątki w grze Śląska

Taktycznie: Dziesiątki w grze Śląska

fot.:

Wraz z odejściem z klubu Vitezslava Lavicki zmieniło się również ustawienie wrocławian. Po zachowawczej wersji systemu 4-2-3-1 przyszła kolej na ofensywne 3-4-2-1. Istotną rolę w układance Jacka Magiery odgrywają podwieszeni pod napastnikiem zawodnicy. W dzisiejszej odsłonie “taktycznie” zajmiemy się rolą “dziesiątek” w grze Śląska.



 

Pojawienie się w klubie trenera Magiery oznaczało zdecydowaną zmianę filozofii w grze WKS-u. Poprzednio wrocławianie mieli być dobrze zorganizowani w defensywie, a po objęciu prowadzenia grali zachowawczo i starali się bronić rezultatu. Można to opisać klasycznym powiedzeniem: “Na zero z tyłu, a z przodu zawsze coś wpadnie”. I choć pod koniec pracy Czecha zmieniło się to raczej “na zero z przodu, a z tyłu zawsze coś wpadnie”, to trzeba mu oddać, że przez pewien czas Śląsk był sprawnie działającym mechanizmem. 

Po zmianie szkoleniowca gra wrocławian zmieniła się o niemal 180 stopni. Ofensywne nastawienie, pazerność na zdobywanie goli i przede wszystkim niezamykanie się na własnej połowie po objęciu prowadzenia. W ataki WKS-u zaangażowany jest cały zespół. Od wyprowadzających piłkę obrońców, przez wysoko ustawionych wahadłowych, aż po ofensywną trójkę składającą się z napastnika i dwóch podwieszonych pod nim piłkarzy. 

Rola “dziesiątek”

Na poniższym podziale horyzontalnym możemy wyróżnić cztery strefy boiska: rozpoczęcia gry (starting game zone), budowania akcji na swojej połowie (building game zone I), budowania akcji na połowie przeciwnika (building game zone II) i finalizacji akcji (finishing game zone). Taki podział pozwala nam między innymi na wyznaczenie zadań graczy, ich celów, podejmowanego przez nich ryzyka, czy miejsca, w jakim mają się poruszać. 

Przykładowo, w procesie budowania akcji od tyłu obrońcy operują na dwóch pierwszych strefach. Będąc w strefie rozpoczęcia gry ich celem jest przedostanie się do kolejnej strefy bez podejmowania ryzyka, które mogłoby oznaczać potencjalną stratę piłki. Po przejściu do kolejnego sektora zawodnicy mogą pozwolić sobie na trochę więcej swobody w budowaniu akcji, dopuszczalne jest opuszczenie swojej strefy, a celem nie jest już przede wszystkim niepopełnienie błędu, lecz znalezienie sposobu na przemieszczenie piłki pod bramkę rywala. 

“Dziesiątki” w taktyce Śląska operują głównie w strefie trzeciej i czwartej. W tych sektorach oczekuje się od nich kreatywności, aktywnego pokazywania się na pozycję, współpracy z napastnikiem i szukania miejsca oddania strzału, który jest głównym celem każdej konstruowanej akcji. Ofensywni zawodnicy są jednak w znacznej mierze uzależnieni od swoich kolegów z drużyny - aby brać czynny udział w ataku, muszą zostać najpierw obsłużeni dobrym podaniem. 

Podwieszona pod napastnikiem dwójka ma jednocześnie w swoich poczynaniach dużą swobodę. Grający na tej pozycji zawodnicy mogą cofać się po piłkę, pomagać w rozegraniu, szukać wolnych przestrzeni na całej szerokości boiska, wchodzić w pojedynki 1 na 1, czy wbiegać za linię defensywy rywala. Gama możliwych zagrań jest naprawdę szeroka. Duża swoboda wiąże się jednak z dużą odpowiedzialnością. “Dziesiątki” żyją z podań kolegów, lecz cała drużyna żyje ze skuteczności ich poczynań. 

Do wyboru, do koloru

Przed każdym meczem trener Magiera musi podjąć decyzję, która na pierwszy rzut oka może nie wydawać się aż tak ważna. Wybór dwóch “dziesiątek” spośród całkiem pokaźnej liczby kandydatów na tę pozycję sprawia wrażenie łatwego zadania, lecz pozory mylą. Każdy z zawodników ma inny profil, który należy dostosować do rywala, a także do jego partnera. Przykładowo, jeśli postawimy na dwóch zawodników, bazujących na szybkości i wbieganiu z linię defensywy przeciwnika, lecz nie czujących się dobrze w rozegraniu i ataku pozycyjnym, to grając na głęboko cofniętego rywala prawdopodobieństwo wypracowania sytuacji bramkowych znacznie spada. 

Dlatego właśnie ważny jest odpowiedni dobór “dziesiątek”. W Śląsku występuje wielu zawodników o różnych profilach, którzy mogą na tej pozycji występować. Robert Pich dobrze czuje się z piłką przy nodze, potrafi szukać wolnych przestrzeni i dysponuje niezłym uderzeniem. Mateusz Praszelik jest typowym rozgrywającym - świetnie czuje się w grze kombinacyjnej i ma solidną technikę użytkową. Caye Quintana z kolei cechuje się umiejętnością czytania gry i dobrym timingiem, co pozwala mu na skuteczne wbieganie za linię defensywy przeciwnika. Rafał Makowski jest silny i wysoki, co gwarantuje dodatkowe zagrożenie w polu karnym w przypadku dośrodkowań, a także pomaga mu łatwiej utrzymywać się przy piłce z rywalem na plecach. 

Kluczem do zrozumienia gry ofensywnej Śląska jest zrozumienie gry zawodników na pozycji numer “10”. Jest to o tyle trudne, że każdy mecz to inna historia, a co za tym idzie, inny sposób na stwarzanie sytuacji bramkowych. O ile omawiając zadania reszty piłkarzy możemy całkiem jasno je nakreślić jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, o tyle rola “dziesiątek” jest bardzo zależna od najbliższego rywala. Wahadłowi zawsze będą mieli poszerzać pole gry, a obrońcy wprowadzać piłkę. Dwójka grająca pod napastnikiem ma za zadanie dostosować się do przeciwnika i wykorzystać jego słabe punkty. 

Wracając do początku naszych rozważań i jednocześnie je kończąc, to zmiana stylu gry Śląska sprawiła przede wszystkim, że wrocławianie przestali być przewidywalni. Maniacy wszelakich analiz, w tym ja, mogą zakasać rękawy na każdy kolejny mecz WKS-u, bo każdy kolejny mecz to prawdziwa taktyczna gratka. I nawet jeśli na pierwszy rzut oka wrocławianie starają się w podobny sposób zdominować przeciwnika, to pamiętajcie - diabeł tkwi w szczegółach.


Partnerem redakcji jest firma bukmacherska Superbet - zapoznaj się z najnowszą ofertą

Superbet posiada zezwolenie na zakłady. Hazard wiąże się z ryzykiem, a udział w nielegalnych grach jest karalny. Dozwolone dla osób powyżej 18 roku życia

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.