TAKTYCZNIE: Idą zmiany?

TAKTYCZNIE: Idą zmiany?

fot.:

Ekstraklasa wraca wielkimi krokami - już w sobotę zawodnicy Śląska zmierzą się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Końcówka minionej rundy w wykonaniu wrocławian, była, delikatnie mówiąc, nieudana. Sztab szkoleniowy zniecierpliwiony czekał na zimową przerwę, by w jej trakcie wprowadzić korekty taktyczne oraz od nowa przygotować zespół na resztę sezonu. Czy w grze WKS-u zobaczymy wobec tego jakieś zmiany?



 

Podczas zimowej przerwy Śląsk rozegrał 5 sparingów i to na ich bazie postaramy się nakreślić to, czego możemy się spodziewać po początku sezonu w wykonaniu wrocławian. Patrząc na same wyniki, można śmiało powiedzieć, że był to czas przepracowany solidnie - trzy zwycięstwa, remis i porażka dają nam niezły bilans. Mecze towarzyskie mają jednak to do siebie, że same wyniki nie dają nam żadnego materiału do wyciągania wniosków. To gra WKS-u obchodziła nas oczywiście najbardziej. 

Sparingi Śląska podczas przerwy zimowej:

  • Śląsk Wrocław 1:0 Warta Poznań
  • Śląsk Wrocław 2:1 TSV Hartberg
  • Śląsk Wrocław 3:2 Karabach Agdam
  • Śląsk Wrocław 0:0 Floridsdorfer AC
  • Śląsk Wrocław 0:2 FK Vojvodina

CZWÓRKI Z TYŁU NIE BĘDZIE

Jednym z wątków, które regularnie poruszali po rundzie jesiennej eksperci oraz kibice, była kwestia formacji Śląska. Trenerowi Jackowi Magierze zarzucano upartą grę trójką środkowych obrońców, podczas gdy Śląsk rzekomo nie posiada odpowiednich do tego zawodników. O to, czy taka teza jest słuszna, nie będziemy się sprzeczać, bo patrząc na kolejne ruchy klubu wyraźnie widać, że pomysł szkoleniowca jest w pełni wspierany, a też nie taki jest temat tego tekstu. W tym, że podczas rundy wiosennej nie zobaczymy najprawdopodobniej Śląska w formacji z czwórką z tyłu, utwierdziły nas również sparingi, w których to nie testowano nawet takiego wariantu. 

TAKTYCZNE WARIACJE

To, że wrocławianie nie zmienią formacji, nie oznacza, że nie ujrzymy absolutnie żadnych zmian w ich grze. Zanim przejdziemy jednak do właściwej analizy zimowych pomysłów sztabu szkoleniowego, warto zaznaczyć jedną, wielokrotnie już powtarzaną w ramach tego cyklu, rzecz. We współczesnym futbolu wyjściowe ustawienie jest jedynie kwestią umowną - w trakcie meczu zmienia się ono wielokrotnie, a teoretyczne 1-3-4-2-1 ujrzymy jedynie na papierze. Zwracać uwagę będziemy za to na kształt drużyny w ofensywie, defensywie, a także na to, jak zachowuje się w fazach przejściowych. 

Pierwszą innowacją, jaką widzieliśmy w zimowych sparingach, była gra z odwróconymi wahadłowymi. Bogiem a prawdą, po raz pierwszy ten pomysł ujrzeliśmy jeszcze w ostatnim meczu minionej rundy, kiedy to Śląsk przegrał z Cracovią. Nie jest to skomplikowany zabieg taktyczny, lecz dosyć niespotykany - skrajnie ustawieni zawodnicy zamieniają się pozycjami, w wyniku czego ich noga wiodąca jest skierowana do środka boiska, zamiast do linii bocznej. Utrudnia to rajdy wzdłuż boiska - wahadłowy musiałby korzystać ze swojej gorszej nogi, przez co prowadzenie piłki oraz dośrodkowania byłyby gorszej jakości. 

Nie oznacza to jednak, że taka praktyka jest bez sensu. Wręcz przeciwnie, taka zmiana pozycji otwiera bardzo dużo ciekawych opcji w ofensywie. Wahadłowi mogą zbiegać do środka i znacznie łatwiej zastawiać piłkę. Po rajdzie w kierunku centrum, są w znacznie lepszej pozycji do podania. Dodatkowo tworzą w ten sposób przestrzeń w bocznych strefach - jeden z trzech środkowych obrońców ma mnóstwo miejsca, aby pobiec na obieg i zamknąć całą akcję. Oczywiście, na przestrzeni 90 minut takie rozwiązanie nie miałoby większego sensu, lecz gdy mówimy o krótszych epizodach w trakcie meczu, może być to świetnym pomysłem na zaskoczenie rywala. 

TRÓJKĄTY I KWADRATY

Nowym pomysłem sztabu szkoleniowego było również bardziej różnorodne zaangażowanie środkowych obrońców w akcje ofensywne. Do tej pory rola naszych stoperów ograniczała się jedynie do wprowadzania piłki oraz okazjonalnych rajdów w celu obiegnięcia wahadłowego, lecz zimowe sparingi pokazały nam, że i na tej płaszczyźnie Śląsk chce się rozwinąć. Wrocławianie w pewnym momencie stali się przewidywalni, czego najlepszym przykładem jest Szymon Lewkot. Zawodnik, który imponował umiejętnością wejścia ze środka obrony w drugą linię i rozprowadzenia akcji, w pewnym momencie przestał być w tym elemencie skuteczny. Przeciwnicy nauczyli się tego, co robi Lewkot i nauczyli się naciskać na niego w odpowiedni sposób. 

Rozwiązaniem tego problemu ma być większa elastyczność tercetu defensorów - wcześniej w akcjach ofensywnych brali udział głównie skrajnie ustawieni stoperzy, a teraz zaangażowany ma być również centralny. Środkowi obrońcy podczas sparingów zaczęli częściej formować trójkąty, które w porównaniu do ustawienia w linii prostej, dają alternatywę na podanie. 

Centralny stoper, w tym przypadku Wojciech Golla, wychodzi przed swoich partnerów, zajmując pozycję między linią defensywy, a linią pomocy. Pełni rolę swojego rodzaju łącznika, dezorganizując tym samym pressing przeciwnika, a także umożliwiając partnerom szybkie zagranie z klepki i łatwiejsze przerzucenie ciężaru gry. 

Jak widzimy na powyższej grafice, trójkąt ten nie musi być formowany wyłącznie ruchem centralnego obrońcy. Gdy przeciwnik jest w niższym pressingu, to skrajnie ustawieni defensorzy wykonują ruch do przodu, który umożliwia im podłączenie się do akcji, rozegranie piłki, lub bezpieczne oddanie jej do tyłu. Ważną rolę pełni tutaj konsekwencja, komunikacja i skupienie - cała trójka musi wykonywać ruchy spójnie. W innym przypadku zespół narazi się na niepotrzebne straty oraz znacznie słabszą asekurację. 

(NIE)PEWNOŚĆ SIEBIE

Podczas zimowych przygotowań na nowo ujrzeliśmy ofensywnie grający Śląsk. Wrocławianie byli odważni, starali się kontrolować przebieg spotkania, dłużej posiadać piłkę i umiejętnie z tego korzystać. Aby to osiągnąć, dosyć często stosowali wysoki pressing, który wyglądał całkiem przyzwoicie, ale uwydatnił również problemy, z jakimi wciąż mierzy się drużyna. Przy wysokiej linii nacisku ważne jest to, aby wysoko ustawiona była również linia defensywy. Stoperzy muszą grać na wyprzedzenie, pilnując jednocześnie wolnej przestrzeni za sobą.

To drugie nie wychodziło niestety Śląskowi najlepiej - środkowym obrońcom zdarzało się źle obliczyć tor lotu piłki, przez co się z nią mijali, a to momentalnie sprawiało, że przeciwnicy zyskiwali stuprocentową okazję. Takie sytuacje sprawiają, że pewność siebie, która jest niezbędna przy takiej grze defensywy, znacznie maleje, co niesie za sobą błędy w defensywie. Idealnym przykładem jest ostatni sparing WKS-u z Vojvodiną - wrocławianie grali przyzwoicie, długimi momentami prowadząc grę, lecz ostatecznie przegrali po indywidualnych wpadkach. 

WRÓCIĆ Z CZYSTĄ GŁOWĄ

Końcówka rundy jesiennej była dla Śląska bardzo trudna. Narastająca frustracja siedziała w głowach zawodników, którzy niespecjalnie potrafili sobie z nią poradzić, co wyraźnie odbiło się nie tylko na wynikach, ale także na grze WKS-u. Zimowa przerwa oprócz taktycznych korekt oraz możliwości przygotowania drużyny na nowo, pozwala również na mentalny reset. W przypadku wrocławian to właśnie ten element może okazać się kluczowy w kontekście reszty sezonu. Czy podopieczni trenera Magiery wrócili z Turcji z czystą głową? Odpowiedź dostaniemy w Gdańsku już w sobotę. 

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.