TAKTYCZNIE: Ile warte są statystyki?

TAKTYCZNIE: Ile warte są statystyki?

fot.:

W ostatnich meczach Śląsk ma niemałe problemy ze zdobywaniem goli. Po podpisaniu nowego kontraktu zaciął się Erik Exposito, Robert Pich przestał dochodzić do kolejnych sytuacji bramkowych, a Petr Schwarz z Mateuszem Praszelikiem cały czas mają problemy przy finalizacji akcji. Na ratunek wrocławianom przyszedł ostatnio Fabian Piasecki, który fantastyczną przewrotką przełamał niemoc WKS-u i trafił do siatki. Było to pierwsze trafienie Śląska od dwóch tygodni, lub jak kto woli - od 330 minut. Ile jednak warte są takie statystyki?



 

Na początku naszych rozważań zdefiniujmy, czym właściwie jest statystyka. To nauka, której przedmiotem zainteresowania jest przede wszystkim analiza danych, które opisują jakieś zjawiska. Piłka nożna na przestrzeni lat stała się dyscypliną, w której sposobów na zoptymalizowanie swojej pracy szuka się wszędzie, a statystyka staje się filarem współczesnego futbolu. Coraz częściej widzimy kluby, które starają się nadążać za trendami i wprowadzać tym samym wszelkie modele matematyczne do pracy swoich struktur. Najlepszym przykładem funkcjonującego w ten sposób zespołu jest angielskie Brentford, gdzie na analizie zebranych danych opiera się właściwie każde podjęte przez klub działanie.

Statystyka a mecze Śląska

Na bazie zebranych danych można wywnioskować wiele rzeczy, lecz trzeba pamiętać, że wciąż są to tylko suche dane. Do pełnego ich zrozumienia i poprawnej interpretacji potrzebujemy znać kontekst całej sytuacji. Najlepszym przykładem jest tutaj xG - statystyka, która ma pokazać nam procentową szansę na zdobycie gola w danej sytuacji. Algorytm bierze pod uwagę miejsce, z którego oddany jest strzał, bierze pod uwagę również odległość od bramki. Nie uwzględnia natomiast ustawienia bramkarza i tego, co dzieje się na boisku w momencie oddawania strzału. Przykładowo, sytuacja, w której zawodnik będzie miał piłkę na 16 metrze i okazję do uderzenia na pustą bramkę, będzie według obliczanego xG znacznie mniej warta, niż strzał z 10 metrów przeciw dobrze ustawionemu bramkarzowi i blokującym piłkę obrońcom. Czy warto wobec tego wierzyć we wszystko, co mówią nam statystyki?

Patrząc na raporty po meczu Śląska z Piastem, można odnieść wrażenie, że to wrocławianie byli bliżej zwycięstwa. Podopieczni trenera Jacka Magiery oddali więcej strzałów, więcej z nich było też celnych, dominowali w pojedynkach, a jednak optycznie to Piast sprawiał wrażenie drużyny, która prędzej mogła cieszyć z trzech punktów. I jak tu pogodzić ze sobą statystykę z tym, co przecież wszyscy widzieliśmy na boisku? Szczęśliwie zdobyty w ostatniej minucie remis po golu przewrotką, jaka wychodzi zawodnikom raz na tysiąc. A mimo tego, to Śląsk miał wyższe xG od Piasta…

Występy indywidualne w liczbach

Kolorytu tej sprawie dodają statystyki indywidualne. Bohater Śląska i strzelec wyrównującego gola tak naprawdę rozgrywał fatalne spotkanie. Tak prezentuje się Fabian Piasecki w liczbach:

  • 31 minut
  • 1 stoczony pojedynek w powietrzu, 1 przegrany
  • 3 stoczone pojedynki na ziemi, 3 przegrane
  • 2 straty
  • 2 faule
  • 5 podań, 3 celne
  • 2 strzały, jeden celny
  • 0,25 xG
  • 1 fantastyczny gol

Jak ocenić więc występ napastnika, mając na uwadze wszystkie te statystyki? Z jednej strony napastnika rozlicza się z tego, co w siatce, więc swoje zadanie Piasecki spełnił. Z drugiej, na tle Erika Exposito był gorszy w każdej rubryce oprócz tej z golami. 

Drugim ciekawym przypadkiem jest Bartłomiej Pawłowski. Skrzydłowy, który uczy się grania na pozycji wahadłowego, w meczu z Piastem zanotował trzeci najwyższy InStat Index w Śląsku. Lepsi od niego pod tym względem byli jedynie Wojciech Golla i Mateusz Praszelik. Pawłowski całkiem nieźle broni się także w liczbach: 50% skuteczności w pojedynkach, 60% w dryblingach, drugie miejsce w zespole pod względem przebiegniętych kilometrów, 4 próby podań kluczowych, z czego 2 trafiły do celu. Udało mu się również uniknąć nieczystej gry - nie sfaulował ani razu, podczas gdy rywale zatrzymali go nieprzepisowo 2 razy. 

Do tej pory wydaje się, że występ Pawłowskiego był bardzo udany, lecz dochodzimy do dwóch statystyk, w których wahadłowy wypada niekorzystnie. Na 4 oddane przez niego strzały żaden nie był celny, a na 49 podań zaledwie 31 trafiło do celu. Jak wobec tego ocenić Pawłowskiego? Z jednej strony dobrze zabezpieczał prawą flankę, był aktywny i zawzięcie biegał, z drugiej jednak miał swoje szanse na zdobycie gola, ani razu nie trafił nawet w bramkę, a co trzecie jego podanie okazywało się niecelne. 

Przede wszystkim chłodna głowa

Najważniejsze w statystyce i jej stosowaniu jest to, że ma ona jedynie pomóc nam w trafnej ocenie sytuacji. Patrzenie na suche liczby nie da nam absolutnie nic, jeśli nie spróbujemy spojrzeć na całe zdarzenie szerzej. Nic nie jest zero-jedynkowe i obiektywny pogląd często wydaje się wręcz niemożliwy, czego przykładem mogą być występy omawianej wyżej dwójki. Odchodząc jednak od obiektywności na koniec spytam o rzecz, która niezmiernie mnie ciekawi. Drogi czytelniku, jaka jest twoja subiektywna ocena występu Fabiana Piaseckiego i Bartłomieja Pawłowskiego? Dla ułatwienia raporty statystyczne znajdują się TUTAJ.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.