TAKTYCZNIE: Jak gra Legia?
fot.: Mateusz Porzucek
Starcie Śląska z Legią nadchodzi wielkimi krokami. Podopieczni trenera Jacka Magiery będą mieli przed sobą trudne zadanie, lecz wrocławianie wydają się mieć kilka asów w rękawie. I chociaż do “wojny” potrzeba pełnej talii kart, to trener Magiera ma w ręce wiele atutów. Twierdza Wrocław jest niezdobyta od marca, a sam Śląsk jest dodatkowo niepokonany w obecnym sezonie ekstraklasy. Obóz przeciwnika jest jednak bardzo wymagający, o czym świadczy fakt, że ostatnią drużyną, jaka wywiozła komplet punktów ze stadionu WKS-u, jest właśnie Legia. W zbliżającej się bitwie dużo może zależeć od dwóch generałów - Czesława Michniewicza i Jacka Magiery, a kluczowym czynnikiem, który przeważy o losach sobotniego starcia, może okazać się zlokalizowanie mocnych i słabych stron rywala.
Naszą analizę rozpoczniemy od garści statystyk z bieżącego sezonu w wykonaniu Legii. Warszawiacy grają na dwóch frontach, więc podzielimy ich mecze na ligowe oraz rozegrane w europejskich pucharach.
Legia w lidze:
- 4 mecze, 2 zwycięstwa, 2 porażki
- 4 gole strzelone
- 4 gole stracone
- 24 zawodników z minutami
Legia w pucharach:
- 8 meczów, 5 zwycięstw, 2 remisy, 1 porażka
- 13 goli strzelonych
- 8 goli straconych
- 20 zawodników z minutami
Patrząc na suche wyniki, możemy zauważyć, że Legia starała się skupić swoje siły na meczach pucharowych. Udane europejskie wojaże poskutkowały awansem do Ligi Europy, lecz warszawiacy, mimo dwóch przełożonych spotkań, nie radzili sobie w ligowych starciach. Podopieczni Czesława Michniewicza nie grają żelazną jedenastką - trener stale rotuje składem, przez co trudno jest zbudować solidną i zgraną defensywę.
Ustawienie
Legia Michniewicza stosuje formację bardzo podobną do tej, którą stara się zaimplementować we Wrocławiu Jacek Magiera. 3-4-2-1 z kreatywnymi zawodnikami podwieszonymi pod wysokim napastnikiem, a także wyprowadzającymi od tyłu piłkę obrońcami. Warszawiacy starają się grać kombinacyjnie, kreując akcje głównie za pomocą krótkich podań. Legia próbuje dominować, lecz gdy jest taka potrzeba, to potrafi cofnąć się do głębokiej defensywy i czekać na kontry. Same założenia nie różnią się w gruncie rzeczy za bardzo od tych, które obserwujemy w grze Śląska.
Boiskowa inteligencja
Największym atutem Legii wydają się zawodnicy ofensywni. Czesław Michniewicz dysponuje wieloma nieszablonowymi piłkarzami, którzy dzięki świetnej technice robią różnicę na boisku. Luquinhas, Rafa Lopes, Muci, Emreli i Josue są zawodnikami wyróżniającymi się w ekstraklasie. Każdy z nich potrafi zrobić coś z niczego, a ich błyskotliwe poruszanie się z piłką i bez piłki sprawia niemałe kłopoty każdej defensywie.
W warszawskim zespole należy uważać przede wszystkim na częste rotacje oraz podłączających się pod ataki środkowych pomocników. W fazie ofensywnej Legia często przechodzi w formację 3-1-6, gdzie Ślisz “trzyma” centralną strefę boiska, asekurując kolegów i grając przed obrońcami, a jego partner może wejść pod pole karne, tworząc przewagę w okolicach bramki rywala.
Mocną stroną Legii jest także świadomość taktyczna oraz boiskowa inteligencja. Kluczową rolę w atakach odgrywają zawodnicy bez piłki, którzy dzięki przytomnemu poruszaniu się po murawie tworzą puste przestrzenie. Grając przeciwko warszawiakom należy wobec tego być wiecznie skupionym, a przesuwanie się, asekuracja i przekazywanie sobie krycie wymaga nienagannej komunikacji w defensywie.
Znaleźć słaby punkt
Kluczowym czynnikiem podczas sobotniego starcia może okazać się dyspozycja dnia warszawskich obrońców. Defensywa Legii w obecnym sezonie nie jest monolitem, a zawodnicy przeplatają dobre spotkania gorszymi występami. Rzeczą, którą Śląsk musi zrobić bezbłędnie, będzie reagowanie na wydarzenia boiskowe. Wrocławianie przekonali się o tym już w zeszłym sezonie, kiedy to Artur Jędrzejczyk podarował gola Fabianowi Piaseckiemu, lecz wówczas podopieczni Vitezslava Lavicki nie mieli więcej wystarczających argumentów, aby wywalczyć chociaż remis.
Sobotnie starcie z Legią może być świetnym widowiskiem dla prawdziwych koneserów piłki nożnej. Nawet jeśli nie będzie ono obfitowało w gole, to pojedynek taktyczny dwóch wielkich umysłów będzie istną gratką. Prawdziwa batalia rozegra się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, a sztaby szkoleniowe obu drużyn mają świetną okazję, aby się wykazać.