Tarasiewicz po Beenhakkerze?

- Chwalę sobie pracę w Śląsku, ale nie ukrywam, że moim głównym celem jest kierowanie pierwszą reprezentacją – powiedział w 2005 roku Ryszard Tarasiewicz. Wkrótce marzenia szkoleniowca mogą się spełnić! Media donoszą bowiem, że trener WKS-u jest głównym kandydatem do prowadzenia kadry, po tym jak wygaśnie kontrakt Leo Beenhakkera. - Jeśli wyrzucilibyśmy Beenhakkera, to musielibyśmy mu płacić pensję do końca kontraktu. Ten wygasa pod koniec roku – mówi informator „Polski”. Wśród kandydatów do objęcia sterów kadry wymieniano także Macieja Skorżę, Henryka Kasperczaka, Franciszka Smudę, Jana Urbana i Stefana Majewskiego, ale to podobno akcje Tarasiewicza stoją w PZPN-ie najwyżej.


 

Informator gazety zna tego przyczyny i na pewno nie stawia na Skorżę. - Gdy był asystentem Pawła Janasa, nie był w różnych sytuacjach w porządku wobec działaczy, dlatego nie ma szans na stanowisko selekcjonera - mówi i wyjaśnia także niechęć do Kasperczaka. - Nie chodzi o to, że spadł z Górnikiem, to nie ma znaczenia. Tak naprawdę w pewnym momencie przestał być brany pod uwagę. W czasie największej nagonki medialnej, gdy byliśmy atakowani ze wszystkich stron, Heniu zrezygnował z zarządu. To bardzo zraziło do niego wielu ludzi w związku - dodaje informator. Związkowym decydentom nie odpowiada także styl bycia Franciszka Smudy, który postrzegany jest jako człowiek chcący mieć najwięcej do powiedzenia, a na niekorzyść Urbana działa fakt, że nie zdołał zdobyć z Legią tytułu mistrzowskiego. Natomiast Majewski objął posadę trenera nowej reprezentacji do lat 23 i dodatkowo obejmie dobrze płatną posadę w strukturach UEFA.

Czy to Tarasiewicz poprowadzi wkrótce polską kadrę? - Reprezentacji się nie odmawia. Moim celem i ambicją jest zostać pierwszym trenerem kadry – mówił niedawno szkoleniowiec w jednym z wywiadów. - Przy wyborze trenera dla reprezentacji nie powinno się patrzeć, który z nich prowadzi aktualnie najmocniejszy zespół. Nie jest sztuką zbudować coś w klubie, gdzie w kasie leży 40 milionów złotych, a jedynym problemem jest kogo i za ile kupić. Trzeba odkurzyć trochę archiwum, zobaczyć, gdzie kandydat był kilka lat temu, jaki miał do dyspozycji potencjał sportowy, finansowy, organizacyjny – wyjaśniał.

źródło: Polska/sports.pl/gazeta.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.