Tarasiewicz pod ostrzałem krytyki

Nie milkną echa niespodziewanego transferu Janusza Gancarczyka do Polonii Warszawa. Ryszard Tarasiewicz, który zdecydował, że "Sesu" w jego zespole już nie zagra, znalazł się w ogniu krytyki.

Zimą ubiegłego roku kontrakt z Legią Warszawa podpisał Krzysztof Ostrowski, wówczas filar linii pomocy Śląska. Sęk w tym, że jego umowa z wrocławskim klubem była ważna jeszcze przez pół roku. Legia zaś chciała poczekać, by "Ostry" został jej zawodnikiem za darmo. Ten misterny plan jednak nie wypalił.


 

Ryszard Tarasiewicz zdecydował, że Ostrowski nie będzie trenował ani z pierwszą drużyną, ani ze Śląskiem ME. Dodał, że Legia powinna kupić Ostrowskiego już w zimie, by gracz nie zmarnował nadchodzącej rundy wiosennej. I klub ze stolicy wyłożył 300 tysięcy zł. W podobnej sytuacji znalazł się teraz Janusz Gancarczyk. Albo Polonia kupi piłkarza już teraz, albo "Sesu" wiosną będzie tylko trenował.

- U Tarasiewicza nie ma przelewek i sprawa jest prosta: jeśli chcesz odejść, to nie będziesz trenował ze Śląskiem! I nieważne, że przez pół roku mógłbyś jeszcze pomóc zespołowi na boisku. To nie ma żadnego znaczenia - komentuje Krzysztof Ostrowski.

Surowiej sprawę Gancarczyka ocenia Marek Pięta, prezes Polskiego Związku Piłkarzy. Jego zdaniem Ryszard Tarasiewicz postępuje nie fair.

- Obecny trener Śląska miał kontakt z futbolem zachodnioeuropejskim, ale najwyraźniej nie chce korzystać z tamtejszych standardów. Być może to po prostu kwestia kultury osobistej... - atakuje Pięta.

źródło: "Przegląd Sportowy"

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.