Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Nowe motto Cholewiaka
fot.: Mateusz Porzucek
Niedoceniany, a czasami wręcz wyszydzany transfer ze Śląska do Legii zatacza koło. Były piłkarz WKS-u spotka się bowiem z byłymi kolegami z Wrocławia, ale nie w kawiarni, żeby porozmawiać o życiu w stolicy, a na boisku. Tam Mateusz Cholewiak będzie mógł raz na zawsze udowodnić, że dokonał świetnego ruchu w swojej karierze. Tak, świetnego. I nie zmieni tego nawet optyka domniemanych ekspertów telewizyjnych.
Za tym, że Legia Warszawa ubiła świetny interes, przemawiały przede wszystkim statystyki. "Cholewka" był dla Śląska piłkarzem o tyle cennym, że potrafił załatać niemal każdę dziurę w składzie Vitezslava Lavicki. Co najważniejsze, bez tzw. fuszerki. Nie będzie przesadą, jeśli powiemy, że runda jesienna 2019/2020 była jedną z najlepszych okresów w karierze... Właśnie, kogo? Napastnika? Skrzydłowego? Obrońcy? Od kilku miesięcy ten problem (bogactwa) przejął Aleksandar Vuković, któremu trzeba przyznać, że całkiem sprawnie szachuje dobrodziejstwem inwentarza, jaki oferuje 30-latek z Krosna. Świadczą o tym nie tylko ogólne wrażenia wizualne, ale także liczby.
_5eee2b3c0b3a7.png)
Uniwersalność, szybkość, jakość - trzej prawnicy Cholewiaka
Gdyby Mateusz Cholewiak miał rozprawę w piłkarskim sądzie, raczej nie miałby większych problemów z obroną swojego dobrego imienia. Trzeba przypomnieć, że ono zostało dość poważnie nadszarpnięte pół roku temu, gdy kibice nie sympatyzujący ze Śląskiem (szczególnie ci z Warszawy) patrzyli na ten transfer z małym politowaniem. Niektórzy z miejsca wysyłali Mateusza do rezerw Legii, a inni po prostu podważali jego wartość, nie wierząc, że zimowy nabytek warszawian będzie kimś więcej niż tylko klasycznym rezerwowym. I cóż, w praktyce można by tak o nim dzisiaj powiedzieć, skoro od 1. minuty w koszulce "Legionistów" zagrał dopiero trzy razy na dziewięć takich możliwości, ale! Kto nie chciałby mieć w swojej kadrze zmiennika, która notuje udział przy bramce co 96 minut - niech pierwszy rzuci kamieniem.
Sam Mateusz z pewnością się tego spodziewał, że o regularną grę w wyjściowej jedenastce Legii nie będzie łatwo. Z drugiej strony jednak, 30-latek spod skrzydeł szkoleniowca, który nadaje mocny akcent przygotowaniom fizycznom, trafił do pod opiekę szkoleniowca mającego w tym aspekcie podobnego (jeśli nawet nie większego) bzika. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mogliśmy się zatem spodziewać, że prędzej czy później Aleksandar Vuković obdarzy sympatią nowego podopiecznego choćby dlatego, że w kategorii wybiegania czy boiskowej waleczności niczego Cholewiakowi zarzucić nie można. Co więcej, jakość piłkarska - kolokwialnie mówiąc - nie została w lesie, co stawia zawodnika Legii (i trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie) w gronie tych nazwisk ekstraklasy, które chciałby mieć dosłownie każdy z szesnastu trenerów w lidze. Bo kto z obojętnością popatrzyłby na piłkarza, który (kiedy gra od 1. minuty) bryluje w statystykach wydolnościowych? Tak, Mateusz wykręca w Legii topowe szybkości sprintów i liczbę szybkich biegów.
__5eee2da484bf7.png)
Przydatny element piłkarskiej kuchni dla szczęśliwego posiadacza
W dzisiejszych czasach fakt, że ktoś posiada w swojej kuchni zmywarkę, jest już na tyle zwyczajną rzeczą, że ona właściwie na nikim nie robi wrażenia. Traci natomiast ten, kto musi sobie radzić bez zdobyczy technologicznej w tej postaci. I wracając z metaforycznych torów, Mateusz Cholewiak stał się właśnie takim elementem piłkarskiej szatni. Niby nikt nie zwraca na niego uwagi, kiedy funkcjonuje w danym środowisku, ale kiedy znika lub po prostu nigdy go nie było, nagle okazuje się, że każdy chciałby mieć coś takiego w swoim asortymencie. Jak to się ładnie mówi - "przyjąłbym z pocałowaniem ręki". I rzeczywiście wyszło na to, że Legia nie może tego ruchu transferowego żałować. 30-latek zdążył już strzelić dla warszawian trzy gole i zanotować jedną asystę, co jest lepszym wynikiem niż ten z rundy jesiennej jeszcze w barwach Śląska. Łącznie "Cholewka" bierze udział w strzelaniu bramki co 151 minut, a przecież sezon 2019/2020 jeszcze się nie skończył. Za siedem kolejek jego wynik strzelecki z pewnością będzie lepszy, a tym sympatykom Śląska, którym odejścia piłkarza WKS-u było szkoda najbardziej, znów powiedzą, że z takim zawodnikiem w szatni da się zdobyć kilka punktów więcej. Jutro to Legia wykorzysta fakt, że przydatna broń jest w jej rękach. Kiedy Cholewiak wejdzie na boisko, nie będzie z jego strony taryfy ulgowej dla byłych kolegów z szatni.