Tradycji stało się zadość. Śląsk - Górnik 0:1 (0:0)

Dla obu drużyn ten mecz miał duże znaczenie. Wygrana wrocławian zwiększała szanse Śląska na grę w ekstraklasie, natomiast goście walczyli o uniknięcie baraży z trzecioligowcem. Niestety dla fanów WKS-u tradycji stało się zadość i po raz czwarty w spotkaniach ligowych tych drużyn lepsi okazali się polkowiczanie. Wszystkie dotychczasowe mecze Śląska z Górnikiem kończyły się porażką wrocławian, aż trzykrotnie wrocławianie przegrywali 0:1. Czy w przyszłym sezonie będzie okazja do przerwania tej fatalnej serii okaże się w wkrótce. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza mimo porażki maja nadal szanse na grę w barażach z Arką, muszą jednak pokonać KSZO, a w spotkaniu Zagłębie – Jagiellonia, musi paść remis. Do ekstraklasy awansowały już zespoły Widzewa i ŁKS-u. Przed spotkaniem szkoleniowiec Śląska stwierdził, że jeśli jego podopieczni zagrają tak z ŁKS-em i Piastem to powinni wygrać, ale jeśli zaprezentują się podobnie jak ostatnio ze Świtem, to o trzy punkty może być ciężko. Niestety sprawdził się czarny scenariusz. Wrocławianie nie zagrali rewelacyjnie, jednak jest to w dużej mierze zasługą rywali, którzy zagrali mądrze i przede wszystkim skutecznie. W zespole Śląska po raz kolejny zabrakło piłkarza, który jedną akcją indywidualną potrafiłby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść WKS-u. Wrocławianie rozpoczęli mecz z animuszem i kto wie jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby w 4 minucie piłka wpadła do siatki. Na strzał z 20 metrów zdecydował się Rosiński, piłka skozłowała przed bramką i Szmatula z najwyższym trudem zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Goście przetrzymali napór Śląska i sami zaczęli kontrować. W 20 minucie polkowiczanie mogli objąć prowadzenie. Z prawej strony dośrodkował Gancarczyk, a niepilnowany Witkowski z 7 metrów głową skierował futbolówkę obok słupka. Kilka minut później na trybunach zawrzało, bowiem w polu karnym upadł Dudek, ale gwizdek arbitra milczał. W 30 minucie z ostrego kąta strzelał Witkowski, ale posłał piłkę nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Janukiewicza. Do końca pierwszej połowy na murawie działo się niewiele ciekawego. Mecz nie był wielkim widowiskiem. Goście skupiali się na uważnej grze w defensywie, starali się nie dopuszczać wrocławian w pobliże bramki Szmatuły. Taktyczne założenia trenera Dragana na murawie dobrze realizowali zawodnicy Górnika.
W przerwie Bugaja zastąpił Kowal i ofensywna gra wrocławian nabrała ożywienia. Podobnie jak na początku pierwszej połowy, wrocławianie rozpoczęli od śmiałych ataków. W 56 minucie bliski szczęścia był Ulatowski, jednak piłkę po jego uderzeniu z 7 metrów zdołał odbić Szmatuła. Kilkadziesiąt sekund później futbolówkę wzdłuż bramki zagrał Kowal, a Ulatowskiemu zabrakło centymetrów by skierować ją do siatki. W 72 minucie trener Tarasiewicz zdecydował się na wzmocnienie siły ataku i wprowadził do gry Witkowskiego. Niestety piłka zamiast wpaść do bramki strzeżonej przez Szmatułę, zatrzepotała w siatce po drugiej strony murawy. Wrocławianie wykonywali rzut wolny z okolic narożnika boiska. Piłkę po dośrodkowaniu Dudka wybili obrońcy i goście przeprowadzili szybką kontrę. Żaden z wrocławian nie przerwał groźnej akcji, a futbolówka trafiła do Łowickiego, który ze spokojem pokonał Janukiewicza. Trener Tarasiewicz zdecydował się zagrać va banque i miejsce Ignasiaka zajął Kosztowniak. Tym razem jednak nie było powtórki z meczu ze Świtem i Solo nie zdołał trafić do siatki. Polkowiczanie zadowoleni z prowadzenia długo przetrzymywali piłkę i „kradli” czas leżąc na murawie. Wrocławianie atakując ze wszystkich sil odsłonili swoje tyły i o mały włos a skończyłoby się to stratą drugiego gola. Górki dośrodkował do Żmudzińskiego , ale piłkarz skiksował. W dodatku przy tej akcji nabawił się urazu i po chwili został zmieniony. Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry 4 minuty, jednak więcej goli już nie padło.
Śląsk Wrocław - Górnik Polkowice 0:1 (0:0)
0:1 - 74' Łowicki
Śląsk: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak (78' Kosztowniak), Naskręt
, Sztylka - Budka, Ostrowski, Rosiński (72' Witkowski), Dudek - Ul;atowski, Bugaj (46' Kowal).
Górnik: Szmatuła - Hubscher
, Jeziorny
, Januszewski, Kocot, Łowicki (84' Murdza), Pach, Górski, Witkowski (90' Wacławczyk), Żmudziński
(90' Urbaniak), Gancarczyk
.
Sędziował: Andrzej Kusak (Częstochowa)
Widzów: 5000.
źródło: własne
