Trafiła kosa na kamień?


O co powalczy Śląsk w tym sezonie? Być może odpowiedź na to pytanie poznamy już w piątek po meczu z Lechem. Spotkanie 20. kolejki będzie bezpośrednim starciem dwóch zespołów, które mają realne szanse na zajęcie miejsca dającego możliwość zaprezentowania się w Europie. Oba zespoły miały dwa tygodnie czasu na zregenerowanie sił i odpowiednie przygotowanie się do tego meczu. Paradoksalnie Śląsk zamiast wylizać stare rany jeszcze bardziej się osłabił, bo w meczu sparingowym kontuzji doznali Cristian Diaz i Ljubisa Vukelja i ich występ przeciwko obrońcom mistrzowskiego tytułu jest wykluczony. Wciąż niezdolni do gry są także Amir Spahić i Krzysztof Wołczek, za to do szerokiego składu powrócili Remigiusz Jezierski i Dariusz Sztylka.
Trener Lenczyk przerwę w rozgrywkach wykorzystał na towarzyską potyczkę z FC Hradec Kralove, natomiast Jose Maria Bakero większość swoich zawodników mógł oglądać w meczach międzypaństwowych. Do reprezentacji Polski powołani zostali Rafał Murawski i Hubert Wołąkiewicz. Wśród zawodników powołanych przez Franciszka Smudę znaleźliby się także Grzegorz Wojtkowiak i Tomasz Bandrowski, ale obydwaj są kontuzjowani. Wojtkowiak jednak od tygodnia normalnie trenuje z drużyną, więc na mecz przeciwko Śląskowi powinien być zdolny do gry. Do reprezentacji swoich krajów powołani zostali także Luis Henriquez, Artjoms Rudnevs, Sergei Krivets, Semir Stilić oraz młodzi Mateusz Możdżeń i Marcin Kamiński.
Tak liczne grono reprezentantów nie może dziwić, bo Lech w ostatnich latach stał się prawdziwą wizytówką polskiej piłki. Wspaniałe mecze w Lidze Europejskiej odbiły się jednak na postawie zespołu w Ekstraklasie. W pewnym momencie Kolejorz znalazł się bardzo blisko strefy spadkowej. Jednak kiedy Lech odpadł z rozgrywek europejskich i skupił się tylko na lidze, momentalnie znalazł się w czubie tabeli (oprócz wpadki z Cracovią) i ma obecnie na koncie taką samą ilość punktów jak Śląsk i GKS Bełchatów. Szczególnie dobrze poznaniacy prezentują się na własnej murawie, na której w Ekstraklasie są niepokonani od 16. października, kiedy przegrali 1:2 z Zagłębiem Lubin. Od tamtej pory Kolejorz przegrał tylko raz – w Pucharze Polski z Polonią Warszawą, wcześniej odprawiając z kwitkiem m.in. Wisłę Kraków, Manchester City, Lechię Gdańsk, Juventus Turyn (remis dający awans), SC Bragę czy ostatnio Jagiellonię Białystok.
Te wyniki robią wrażenie, ale trener Bakero powinien zacząć się martwić, bo trafił wreszcie na zespół, który może tę serię przerwać. Dwanaście – do takiej liczby urosło świetne pasmo meczów Śląska bez porażki. Wyrafinowany futbol trenera Lenczyka okazał się niezwykle skuteczny, do wrocławian wreszcie od czasu do czasu uśmiecha się także szczęście. Bo nawet jeśli zielono-biało-czerwoni mają słabszy dzień i tak potrafią zdobyć punkty (vide mecz przy Łazienkowskiej). Faworytem piątkowego spotkania jest jednak Lech, który z pięciu ostatnich pojedynków ze Śląskiem wygrał cztery i raz podzielił się punktami po remisie 1:1. Trener Lenczyk i jego zespół w tym sezonie przełamują jednak wszelkie konwenanse – psikus w Prima Aprilis na nowej murawie przy Bułgarskiej jest jak najbardziej wskazany.
Lech Poznań – Śląsk Wrocław
1.04. – godzina 20:00 – Stadion przy ulicy Bułgarskiej
20. kolejka Ekstraklasy
Transmisja: Canal+ Sport
