Trener Araratu: Nic nie jest stracone

Trener Araratu: Nic nie jest stracone

fot.:

Oto zapis wypowiedzi trenera FC Ararat, Vardana Bichakczyana, po przegranym pierwszym meczu eliminacji Ligi Konferencji ze Śląskiem Wrocław.



 

Vardan Bichakczyan: Ciężki mecz za nami. Mam 2 różne odczucia wobec tego meczu. Zaczęliśmy nieźle, mieliśmy okazje do zdobycia bramki, ale Kone i Deble nie wykorzystali ich. Śląsk trzy z czterech bramek zdobył z sytuacji, na które się przygotowywaliśmy. Wiedzieliśmy, są silni w grze w powietrzu, że gra skrzydłami jest mocną stroną, że mają wysokich zawodników. Niestety, te trzy bramki zostały zdobyte z tamtych stref. Dwukrotnie w tym meczu pokazaliśmy charakter, mieliśmy możliwość wyrównania przy wyniku 2:3. Niestety, Śląsk wtedy strzelił 4 bramkę. Po tym wyniku jednak trzeba pamiętać, że to jest piłka i nic nie jest jeszcze stracone, będziemy walczyć w Polsce. 

Trzy z czterech bramek były efektem różnicy wzrostu między drużynami, były tu popełnione błędy?
Oczywiście, były popełnione błędy. Zwracaliśmy uwagę, aby zawodnicy byli bardziej uważni przy dośrodkowaniach, zwłaszcza przy drugiej bramce był moment, gdy obrońcy umożliwili dogranie i to był powód, że straciliśmy bramkę. Futbol na tym polega, to gra błędów. Przed meczem na konferencji mówiłem, że nie można rzucić wszystkiego na szale w pierwszym pojedynku, jednak w trakcie meczu było za dużo momentów, gdy stawialiśmy wszystko na jedną kartę, by strzelić i uratować sytuację. Był stracony balans między grą ofensywną, a defensywną i z tego wzięły się kolejne bramki. 

Jaka była taktyka na ten mecz, czy zawodnicy wywiązali się z postawionych zadań?
Nie będę mówił o szczegółach taktyki, bo to nasza taktyka, ale mogę przyznać, że wykreowaliśmy sobie wystarczającą ilość sytuacji bramkowych, jednak nie zostały one wykorzystane. W ten sposób mogę przyznać, że plan zadziałał. Z drugiej strony straciliśmy cztery bramki, a to jest niedopuszczalny. Także musimy więcej uwagi skupić na defensywie i wyeliminować popełnione błędy. 

Wiedzieliśmy, że Śląsk zaprezentuje ofensywny futbol, z drugiej strony Pan mówił, że musicie przeciwstawić bardziej zbalansowaną grę, a ostatecznie mecz obfitował w dużą ilość goli. Jak do tego doszło? 
Standardowo w pierwszym meczu chcesz wypracować wynik, z którego jesteś zadowolony, który pozwoli wygrać dwumecz. Stracona bramka jednak zmieniła wszystko, musieliśmy zrobić wszystko by wyrównać, ale tuż potem druga bramka padła chwilę po wyrównaniu. To spowodowało brak tego balansu w grze. Wybraliśmy tę taktykę biorąc pod uwagę zawodników, którymi dysponujemy, by wyciągnąć wszystko co najlepsze. 

Muszę dodać, wypracowaliśmy wystarczającą ilość sytuacji bramkowych. Nie uważam byśmy prezentowali defensywny futbol, kreując ich aż tyle. 

W momencie, gdy musieliście gonić wynik, wprowadził Pan nastawionego defensywnie Hakobyana, jaki był powód? 
Mógł Pan nie zauważyć, ale Juan Bravo prosił o zmianę. Planowaliśmy wprowadzić innego zawodnika, ale mieliśmy już ograniczoną ilość zmian. 

To drugi kolejny mecz, gdy zawodnicy wchodzący z ławki strzelają bramki, co Pan o tym sądzi? 
Jestem zadowolony, że piłkarze wchodzą i pomagają drużynie. W kadrze mamy 25 zawodników i każdy ma swoje okazje, aby w trakcie sezonu pomóc. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.