Trener Śląska po meczu

Orest Lenczyk: Nie wygraliśmy, ale również nie przegraliśmy, grając z drużyną, która dzisiaj postawiła nam warunki dość trudne. Mieliśmy mniej sytuacji od Polonii, co świadczy o tym, że ta Polonia, która ograła niedawno Jagiellonię, ma siłę ofensywną na takim poziomie, że może być groźna dla wielu drużyn z Ekstraklasy i dzisiaj się to potwierdziło. Do przerwy, kiedy nie graliśmy z nominalnym napastnikiem „sztukowaliśmy” grę ofensywną zagraliśmy lepiej w defensywie. Później licząc na to, żeby będziemy dokonywać zmian chcąc wzmacniać siłę ofensywną okazało się, że osłabiliśmy jednocześnie siłę defensywną. Stąd kilka dość poważnych zagrożeń, ale nie zostało to przez zawodników Polonii wykorzystane. Co z tego, że wiedzieliśmy, że Polonia postawi nam dzisiaj dość trudne warunki, skoro nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Mimo wszystko myślę, że podejmując walkę osiągnęliśmy wynik, który z pewnością nikogo nie zadowala, przynajmniej nas. Mamy dwa dni oddechu, nie chcę powiedzieć odpoczynku. Po takim trudnym meczu pod względem fizyczny musimy doprowadzić zawodników do takiego stanu, żeby we wtorek byli zdolni do gry w Lubinie. Wiem, że dla kibiców Śląska to jest bardzo, bardzo ważne spotkanie. Nikt nie zgłosił dzisiaj kontuzji, która uniemożliwiłaby mu grę przeciwko Zagłębiu.


 

Pytania:

Jak pan oceni zachowanie Cristiana Diaza, który moim zdaniem grał 60% czasu gry w środku pola, a tylko 40% w ataku. Chyba miał grać z przodu?

Miał tam grać, może go przerosła ambicja, że chciał się wracać do środka pola. A tam tak pomagał, że mógł doprowadzić jeszcze do nieszczęścia po swoich zagraniach. Od dłuższego czasu mówi się, że nie wystawiam napastników. Może nie, że robie jakieś eksperymenty, ale wykorzystuję zawodników, którzy są dobrze przygotowani fizycznie. Zawodnicy powracający po kontuzji nie są w najlepszej formie. To osłabia jakość całej drużyny.

Czy jakikolwiek trener w Polsce jest w stanie ten zespół i nie tylko ten zespół nauczyć ataku pozycyjnego?

Ja nie mam juniorów, których trzeba uczyć, tylko zawodników, którzy z pewnością w niejednym klubie trenowali atak pozycyjny pod okiem różnych trenerów. Drużyna z większymi ambicjami sportowymi na pewno powinna to lepiej robić. Mogę powiedzieć również, że ubytki, które dotknęły nas w ostatnim czasie, są teraz tego efekty. Gdybym miał tych zawodników, którymi rozpoczynałem rozgrywki, to kto wie, czy dzisiaj nie byłoby takiego pytania.

Czy uważa pan, że mogły być podyktowane dwa rzuty karne?

Nie wiem, może się pan podpiera jeszcze tym, co pan widział później w telewizji. Z mojej perspektywy wyglądało na to, że tak, ale sędzia zadecydował inaczej. Nie przypominam sobie, żeby pod naszą bramką sędzia robił prezenty dla przeciwnika. Pana Siejewicza pamiętam już czwarty rok.

Jest taka prawidłowość, że Śląsk zdobywa punkty z lepszymi zespołami, to jest jakaś reguła czy przypadek?

Pozwoliłem sobie policzyć, że my punkty straciliśmy z drużynami z ostatniej piątki. I to kilkanaście. Mogę powiedzieć wprost. W grudniu trzeba było dokonać takich wzmocnień, żeby uciec zespołom grającym o utrzymanie i podbudować zawodników już będących w klubie, których ambicja sięga wyżej. Czeka się na te wzmocnienia do lipca, żeby następny sezon był rewelacyjny – gratuluję optymizmu. Średnia wieku naszej drużyny to ponad 27 lat, co się dzieje z zawodnikami w wieku 20-23 lata, bo na tym się powinno budować zespół. Ci, którzy są z Wrocławia doskonale wiedzą, że od wielu miesięcy mamy takich zawodników, na których nie wiem, czy położono wcześniej krzyżyk, ale ciągle mają kontrakty i pukają do wejścia na boisko. Ja bym nie kopał tych zawodników, w tym sensie, że tylko pretensje, przede wszystkim dlatego, że Śląsk jest na tym miejscu, na którym jest, dzięki tym zawodnikom.

To są bardzo ważne rzeczy, które pan powiedział, to znaczy, że jest pan niezadowolony z polityki transferowej, jak to się ma do ewentualnego przedłużenia kontraktu?

Grzebie pan. Pan doskonale wie, jakich wzmocnień dokonano. Zastanawiam się, dlaczego to nazwano wzmocnieniami. Ja to powtarzam po kimś. Ja nie miałem żadnego wpływu na transfery, które były dokonane. Być może zakładano, że ta drużyna i tak utrzyma się w Ekstraklasie, a mistrzem nie będzie. Mogę domniemywać, dlaczego tak, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o jedno.

Taktycznie przeciwko Zagłębiu zagra pan podobnie jak z Wisłą czy Polonią Warszawa?

Muszę to sobie jeszcze pooglądać, co dzisiaj się wydarzyło. Mam też swoich współpracowników i oni też mają swoje przemyślenia. Jak by mnie ktoś zapytał, czy będziemy grać 4-2-4, to ja bardzo chętnie, nawet z tymi zawodnikami. Jak wygramy, to państwo napiszą, że wszystkie miesiące zmarnowałem w Śląsku, bo nie graliśmy ofensywnie. Wszystko wskazuje na to, że nie odzyskamy na ten mecz tych kontuzjowanych graczy, na pewno brakuje nam Kaźmierczaka i Fojuta. Jeszcze jeden idol został, którego nie ma od pewnego czasu, pół Wrocławia płacze, ale wróci, bo ma kontrakt ze Śląskiem, czeka tylko, żeby Lenczyka nie było.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.