Trenerski dwugłos

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska):
Gratuluję wywiezienia punktu, przy mniejszym szczęściu mogliśmy przegrać ten mecz, bo takich sytuacji jak miała Lechia żeśmy sobie nie stworzyli. To jest nasz piąty mecz bez porażki. Nie ukrywam, że liczyliśmy tutaj na zwycięstwo. Mimo to, powiedziałem na odprawie przedmeczowej, że Lechia jest zespołem, który gra dobrze w piłkę i trzeba uważać.


 

Przez pierwsze 20 minut dobrze weszliśmy w mecz i gdybyśmy wtedy strzelili bramkę, to z pewnością ułożyłby się on inaczej. Z biegiem czasu zaczęliśmy troszkę panikować, powinniśmy operować więcej piłką, ale nie mogliśmy tego zrobić z jednego powodu – zawodnik z piłką nie miał komu podać, partnerzy nie pokazywali mu się do gry. Zmiany, które zrobiliśmy powiedzmy sobie szczerze, z wyjątkiem Franka Eghyarevby, nic nie dały. Uważam, że jak do tej pory był to nasz najsłabszy występ. Lechia miała zawodników może nie lepszych technicznie, ale bardziej kreatywnych, którzy nie boją się podjąć pojedynku jeden na jeden. W piłce nożnej jeśli nie wygrywa się pojedynków jeden na jeden, to nie można wygrać meczu. Punkt jest zawsze punktem. Gdybyśmy zremisowali ze dwa mecze , to pewnie byli byśmy mistrzem jesieni i może ten punkt zadecyduje, że w końcówce będziemy liczyć się w walce o awans. Dziś grały zespoły walczące o różne cele. Uważam, ze stawianie ultimatów trenerom nie będzie się sprawdzać, a trener Kaczmarek od początku sezonu robi bardzo dobrą robotę i powinien tam pracować jak najdłużej.



Marcin Kaczmarek (trener Lechii): Przede wszystkim chciałbym pogratulować swoim zawodnikom, dziękuje także trenerowi za mecz, bo od tego powinienem zacząć. Chciałbym pogratulować swoim zawodnikom i podziękować za to spotykanie, bo jest to dla nas bardzo ważny remis z każdego punktu widzenia. Przegraliśmy dwa pierwsze mecze wysoko na wyjazdach, teraz udało się zremisować na boisku drużyny, która liczy się w walce o awans. To cieszy podwójnie. Nie ukrywam, że mam malutki niedosyt po tym meczu. Patrząc na przebieg, biorąc pod uwagę dwie nasze stuprocentowe sytuacje, które miał Piotrek Wiśniewski, to mogła być tutaj bardzo duża niespodzianka. Ale oczywiście jestem zadowolony z remisu. Zadowolony jestem, że zagraliśmy na zero z tyłu, bo na wyjazdach był to nasz główny mankament. Myślę, że w tym meczu nasza gra obronna była dobrze zorganizowana. Zdobyliśmy jeden punkt na trudnym terenie.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.