Trenerski dwugłos

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): - Jestem zadowolony z postawy moich zawodników i z wyniku. Obie drużyny mają różne cele, jednak żadnej z nich remis nic nie dawał. Uważam, że z przebiegu meczu zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Jednak bardziej zasłużyliśmy sobie na to np. w meczach z Heko, czy Radomiakiem, gdy stworzyliśmy sobie dużo więcej, dużo bardziej klarownych sytuacji do zdobycia bramek. Dzisiaj mieliśmy przez większość meczu optyczną przewagę, ale nie przekładało się to na ilość sytuacji bramkowych.


 

Ostatnio na konferencji prasowej po meczu z ŁKS-em mówiłem, że o wyniku często decydują indywidualności i tak się dzisiaj stało. Rosiński potrafi uderzyć, został nieupilnowany 22 metry od bramki, strzelił i wpadło. Solą piłki są akcje indywidualne, strzały z dystansu, trzeba tylko znaleźć odpowiedni na to moment.
Jak oglądam teraźniejszą piłkę, to nie wiem czego szukają czasem piłkarze rozgrywając piłkę do boku, gdy mają miejsce do oddania strzału z odległości dwudziestu paru metrów. Cały czas mówię moim chłopcom, że dzisiaj nie trzeba mieć wielkiego uderzenia przy takich piłkach, to już nie to samo co kilkanaście lat temu, gdy trzeba było mieć naprawdę dobre uderzenie, by piłka doleciała. Nie można bać się odpowiedzialności, że nie trafię w bramkę, tylko gdzieś tam w zegar i ktoś z kibiców zacznie gwizdać. Nie wolno takimi kategoriami myśleć, bo bez strzałów nie ma bramek. Raz przejdzie piłka obok, drugi, trzeci, czwarty, ale czym więcej strzałów tym większa szansa na zdobycie bramki. Cieszymy się ze zwycięstwa. Mamy dobry układ, trzy mecze gramy u siebie. Będziemy wszystko robić, żeby zdobyć w nich 9 punktów, ale na pewno nie przyjdzie to lekko. Cała druga liga jest bardzo ciekawa i myślę, że tak będzie do końca.





Jacek Góralczyk (trener Szczakowianki): - Gratuluje trenerowi Tarasiewiczowi zwycięstwa. Dzisiaj spotkały się drużyny, które walczą o różne cele. Nas remis z drużyną walczącą o pierwszą ligę by zadowolił. Gra potoczyła się tak, a nie inaczej, ale podjęliśmy walkę. Próbowałem odmienić drużynę i wydaje mi się, że coś w niej drgnęło. Potwierdziło się po raz kolejny to, że naszą słabością szczególnie na wiosnę jest nieumiejętność zdobywania bramek. A niezdobywając goli można tylko mecz zremisować. Zdarzają nam się drobne potknięcia, jak np. przy starcie bramki, gdy zabrakło zdecydowanego wyjścia któregoś z obrońców. Ustawieni w linii myśleli, że Śląsk będzie próbować jeszcze rozgrywać piłkę, a przecież strefa groźnego strzału zaczyna się już 25 metrów od bramki. Straciliśmy gola po dobrym strzale, próbowaliśmy jeszcze podjąć walkę, ale zakończyło się to porażką. Sądzę, że jeszcze nie rezygnujemy. Podejmujemy walkę, przed nami jeszcze trzy mecze. Będziemy walczyć, by zdobyć jak największą ilość punktów, a o tym które miejsce będziemy zajmować na zakończenie rozgrywek będziemy myśleć po ostatnim meczu. Dobrych zawodników poznaje się w sytuacjach trudnych. W gronie moich zawodników są tacy, którzy boją się podjąć odpowiedzialność i np. gdy już mogliby strzelać szukają jeszcze podania do partnera. To jest nasza choroba. Przecież nasza trudna sytuacja w tabeli nie wzięła się z niczego. Szczakowianka na wiosnę zdobyła tylko 4 bramki!

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.