Trenerzy po meczu Śląsk II Wrocław 0:1 Wigry Suwałki
fot.: Paweł Lipnicki
Druga drużyna Śląska przegrała czwarte spotkanie pod wodzą trenera Arkadiusza Batora. Co do powiedzenia po meczu mieli szkoleniowcy obu drużyn?
Arkadiusz Bator: Pierwsza połowa nie wyglądała zbyt optymistycznie, bo pozwoliliśmy przeciwnikowi na zbyt wiele. Rzut karny, który mógł być, którego mogło nie być. Z jednej i z drugiej strony brakowało konkretów. Niestety, dla tych młodych chłopaków, którzy grają tu na poziomie drugiej ligi, jest to brutalna weryfikacja i brutalna prawda o piłce seniorskiej. Czasami przeciwnik może kompletnie nie grać w piłkę, ale ma jedną w meczu kluczową i ją trafia. Nie mówię, że graliśmy jakiś kapitalny mecz, natomiast w drugiej połowie utrzymywaliśmy się dłużej przy piłce, tworzyliśmy sobie możliwość wejścia w pole karne, ale zabrakło nam konkretów. Jedna sytuacja Mariusza Idzika około 70 minuty, brakuje nam doświadczenia, co widać u tych młodych chłopaków i muszą te niuanse, detale, małe błędy eliminować i jeśli chcą grać na wyższym poziomie, to muszą przejść przez taką drogę. Dziś jeden detal, rzut karny, nawet nie konkret, decyduje o tym, że przegrywamy mecz. W drugiej połowie mogliśmy i powinniśmy nawet wyrównać. Mecz walki, mecz na remis.
Chcemy iść dwutorowo. Rozwój młodych chłopaków. Ciężko jest też mówić o zespole, bo co tydzień gramy w innym ustawieniu w formacji pomocy czy formacji obrony i ciężko o jakichś automatyzmach mówić, które mogą wystąpić. Ci chłopcy nie trenują razem. Jest to trudniejsza praca dla nas, ale wiemy, jak wygląda specyfika tego zespołu. Chcemy dawać szansę grania tym młodym chłopakom, ale gramy też o zwycięstwa, gramy o wynik. Uważam, że brakuje nam jednego zwycięstwa, aby przełamać w głowach, że oni mogą. Jednym meczem możemy wskoczyć w serię 3-4 zwycięstw, bo tu potencjał jest. Brakuje nam takiego detalu, konkretu, który zdecyduje o zwycięstwie.
Grzegorz Mokry: Gratulacje dla zespołu. Mecz dla nas trudny, bo o 6:30 wyjeżdżaliśmy, więc bardzo daleko podróż. Byliśmy też po porażce, więc ważne było dla mnie, jak zespół zareaguje. Punktujemy, gramy dobrze, zdarzył się słaby mecz z Ruchem i chciałem szybko wrócić na zwycięską ścieżkę. Wiedzieliśmy, czego się tu spodziewać, że Śląsk ma wielu młodych i utalentowanych chłopaków, potrafi dobrze grać w piłkę. Mecz sam w sobie był zamknięty i możemy żałować, że nie wykorzystaliśmy swoich ataków w drugiej połowie. Końcówka mogłaby być bardziej pod naszą kontrolą, ale na to czas przyjdzie. Cieszą mnie punkty.
Naturalne jest, że gdy ktoś przegrywa i robi zmiany, to od razu rusza. W miarę jak druga połowa się toczyła, to Śląsk miał więcej z gry. To jednak my byliśmy bardziej konkretni w przejściach z obrony do ataku, niż Śląsk w kreowaniu sytuacji.