Trzy do przodu, jeden w tył
Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 0:2 (0:0)

Zanim zaczął się mecz wszyscy nasłuchiwali wieści z Łodzi, gdzie obradował Wydział Gier PZPN-u. Wrocławianie czekają na przysłanie oficjalnej decyzji na piśmie, jednak jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie nie będą się od niej odwoływać. Na posiedzenie udał się Waldemar Tęsiorowski w związku z tym podczas meczu z Ruchem mieliśmy do czynienia z nieoczekiwanym debiutem – w role kierownika drużyny wcielił się wieloletni pracownik klubu Julian Binas. Decyzja, która de facto równa się odjęciu Śląskowi tylko jednego punktu, została przyjęta przez drużynę optymistycznie i trzeba przyznać, że ten optymizm widać było na murawie. Trener Tarasiewicz przed meczem zdecydował się na małe roszady w składzie, które patrząc na wynik okazały się skuteczne.


 

Szkoleniowiec widząc problemy ze strzelaniem goli, przesunął do ataku Ulatowskiego, tym samym w środku pomocy mogli zagrać będący w dobrej formie Dudek i Szewczyk. Receptą na słabszą grę skrzydłami miało być wystawienie na boku Rudolfa, który próbowany był już na tej pozycji podczas zimowych sparingów. Na ławce rezerwowych usiadł narzekający na uraz Bugaj.



Wrocławianie wreszcie dobrze rozpoczęli mecz. Nie oddali inicjatywy, ale sami próbowali narzucić swój styl gry. Już w pierwszych minutach Egharevba znalazł się w dogodnej sytuacji, ale nie zdołał opanować piłki. Wrocławianie chcieli szybko zdobyć bramkę, jednak szczęście sprzyjało Paśnikowi. W 18 minucie po zagraniu Ulatowskiego w polu karnym nie trafił w piłkę Rudolf, a trzy minuty później Ostrowski podał do Egharevby, jednak Frank blokowany przez obrońcę nie zdołał skierować futbolówki do siatki. Czarnoskóry napastnik Śląska był aktywny, ale jego dobra gra nie przełożyła się na bramki w pierwszej połowie. Gospodarze grali ambitnie, ale tego dnia środkowa strefa boiska została opanowana przez zawodników WKS-u i chorzowianie mieli spore problemy ze skonstruowaniem akcji ofensywnych. Najgroźniejszą okazję dla Ruchu zmarnował Łudziński, gdy w 28 minucie przechwycił piłkę po błędzie Rudolfa, jednak pochopnie zdecydował się na uderzenie, zamiast zbliżyć się do bramki.



W drugiej części gry na murawie pojawił się Rosiński i był to bardzo dobry manewr. Piłkarz wniósł sporo ożywienia do gry, miał swój udział przy obu bramkach! Właśnie po jego nieszablonowym rozegraniu rzutu wolnego przed szansą na zdobycie gola w 50 minucie stanął Celeban, ale Paśnik był na posterunku. Chwilę później bliscy szczęścia byli gospodarze. Na bramkę uderzył Łudziński, tor lotu piłki zmienił Ignasiak, ale Janukiewicz popisał się refleksem i zdołał sparować futbolówkę na róg. Jednak w 63 minucie piłka wreszcie wpadła do bramki. Całą akcję rozpoczął Dudek, Ulatowski ograł obrońcę, wbiegł w pole karne i niespodziewanie wycofał piłkę do nadbiegającego Rosińskiego. Ten huknął jak z armaty, Paśnik zdołał sparować piłkę, ale w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie znalazł się Egharevba, który z łatwością skierował ją do bramki. Być może Franka zmobilizował widok Marka Kowala, który stał od kilku minut przy linii bocznej boiska i wkrótce miał zmienić czarnoskórego napastnika WKS-u. Po stracie gola Ruch próbował wyrównać, ale mądrze grający wrocławianie nie dopuszczali rywali pod bramkę strzeżoną przez Janukiewicza. Najbliżej zdobycia bramki gospodarze byli w 80 minucie, gdy piłka trafiła w poprzeczkę po uderzeniu z dystansu Grzyba. Jednak tego dnia szczęście było z wrocławianami. W 86 minucie precyzyjne dośrodkowanie a lewej strony Rosińskiego na bramkę zamienił niedawno wprowadzony na murawę Budka. Śląsk prowadził 2:0, a spora część kibiców zdecydowała się na opuszczenie stadionu. Ci, którzy pozostali na trybunach, po końcowym gwizdku arbitra Piotra Aleksandrowicza (bardzo dobre sędziowanie) gwizdami żegnali zawodników Ruchu, domagali się także dymisji trenera.



Po meczu szkoleniowiec gospodarzy długo przekazywał w szatni uwagi swoim piłkarzom, tym samym zmuszając dziennikarzy do długiego, znacznie ponad akademicki kwadrans, oczekiwania na konferencję prasową. Nie można się jednak Markowi Wleciałowskiemu dziwić, bowiem Ruch nie wygrał ostatnich 4 meczów i widmo spadku coraz bardziej zagląda chorzowianom w oczy. Tymczasem Śląsk dzięki zgarnięciu 3 punktów awansował na 3 pozycję w tabeli.



Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 0:2 (0:0)



0:1 - 63' Egharevba

0:2 - 86' Budka



Ruch: Paśnik - Myszor, Balul, Baran, Makuch, Grzyb, Pulkowski, Bonk (46' Śrutwa), Bizacki (66' Petasz), Łudziński, Mikulenas (82' Ćwielong).





Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak, Sztylka, Naskręt - Ostrowski (76' Budka), Dudek, Szewczyk (81' Bugaj), Rudolf (46' Rosiński) - Ulatowski , Egharevba.




Sędzia: Piotr Aleksandrowicz (Radom)



Widzów: około 3500 (+ 200 z Wrocławia)

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.