Twierdza Wrocław kluczem do sukcesu
fot.: Paweł Kot
Nie byłoby niespodziewanego awansu Śląska do europejskich pucharów, gdyby nie bardzo równa forma w meczach na własnym stadionie. Pomimo zmian trenerów, piłkarzy i okoliczności wrocławska arena przyprawia gości o miękkie nogi już od dłuższego czasu.
Zakończony sezon był już drugim z rzędu, w którym Śląsk zanotował najmniej porażek w meczach rozgrywanym na własnym stadionie. W całej poprzedniej edycji ekstraklasy wrocławianie na Pilczycach dali się zaskoczyć tylko raz (0:1 z Legią na początku marca), a większą liczbę punktów w roli gospodarza zdobyły tylko zespoły, które finiszowały na podium. W sezonie 2019/2020 Śląsk u siebie przegrał dwukrotnie – również z Legią (0:3 na początku rundy rewanżowej) i 1:2 z Lechią (w ostatniej kolejce). W międzyczasie pandemia wygnała kibiców z trybun, dwóch poważnych kontuzji doznał Wojciech Golla, a Vitezslava Lavickę zastąpił Jacek Magiera, domowy patent pozostał jednak niezmienny.
Wrocław daje pewność
Zaledwie trzy porażki Śląska w ligowych meczach w roli gospodarza w ciągu ostatnich dwóch sezonów to wynik niezwykły w skali ligi. Kolejne zespoły domowej klasyfikacji w tym okresie przegrywały dwukrotnie częściej (Legia i Zagłębie po 7 razy). Zielono-biało-czerwoni grając we Wrocławiu nie zawsze imponują skutecznością czy spychają rywala do rozpaczliwej defensywy. Podejmując przeciwników czują się jednak na tyle pewnie, że nawet jeśli nie mają swojego dnia, potrafią uniknąć porażki, a jak udowodniła końcowa tabela sezonu 2020/2021 w końcowym rozrachunku znaczenie naprawdę ma każdy pojedynczy punkt.
W Anglii mogą zazdrościć
Osiągnięcie wrocławian bez wstydu można zestawiać również z najlepszymi ligami Europy. Dość powiedzieć, że zespoły, które w zakończonym właśnie sezonie Premier League poniósły najmniej porażek na własnym stadionie miały ich po 4 (Chelsea i Manchester City). Śląsk o jedną mniej zanotował w ciągu dwóch poprzednich lat. Tak samo rzadko jak wrocławianie w edycji 2020/2021 La Liga jako gospodarz przegrywał nowy mistrz Hiszpanii Atletico, a częściej niespodziewany triumfator Ligue 1 Lille. W każdym z tych krajów kolejek do rozegrania było więcej niż w ekstraklasie, format naszych rozgrywek nie jest jednak winą zielono-biało-czerwonych. Jeśli Śląsk utrzyma domową skuteczność w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy, jesień dla kibiców we Wrocławiu może być bardzo interesująca.