Tworek: Mogliśmy tak samo zamknąć mecz, jak i przegrywać 0:3
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław w bardzo ważnym w kontekście walki o utrzymanie meczu z Wisłą Kraków, zremisował 1:1. Po tym spotkaniu trener WKS-u Piotr Tworek, odpowiedział na pytania dziennikarzy na pomeczowej konferencji.
Piotr Tworek: Za nami trudny, niełatwy mecz. Na przestrzeni ostatniego tygodnia dotknęło nas wiele ciężkich sytuacji, dlatego jestem wdzięczny zespołowi, że dotrwał do końca nie przegrywając. Spotkanie miało różne fazy. Chociażby w pierwszej połowie mogliśmy tak samo zamknąć ten mecz, jak i przegrywać 0:3. Koniec końców dopisujemy jednak jeden punkt, a walka o utrzymanie w ekstraklasie będzie trwać do samego końca.
Dlaczego w kadrze meczowej nie było Diogo Verdaski i jakie problemy dopadły Krzysztofa Mączyńskiego, że musiał zejść w przerwie?
Diogo Verdasca nie trenuje z nami od jakiegoś czasu z powodów zdrowotnych, dlatego nie było go dziś w kadrze. Krzysztof Mączyński zgłosił naciągnięcie mięśnia w przerwie, zaś z powodu choroby na drugą połowę nie wyszedł Łukasz Bejger. Nie był w stanie dać z siebie już sto procent, dlatego musieliśmy reagować.
Spodziewał się pan, że Wisła Kraków tak agresywnie rzuci się na was w pierwszych 25 minutach meczu?
Byliśmy przygotowani na to, że Wisła Kraków dobrze rozpoczyna spotkania. W każdym meczu za kadencji trenera Brzęczka w pierwszych połowach gra agresywnie i mocno. Robiliśmy wszystko, żeby odeprzeć ten atak. Niestety, analiza tego wszystkiego oraz przygotowanie, a przełożenie tego na mecz to dwie inne rzeczy, przez co straciliśmy bramkę już w piątej minucie i na tym mogło się to nie zakończyć. Udało nam się z tego otrząsnąć, dzięki czemu 20 minutach wrócił do takiego początku, jaki sobie zakładaliśmy. To był trudny mecz. Zespół ma dużo większe aspiracje oraz ambicje niż ten jeden zdobyty punkt, ale szanujemy ten wynik.
Pojawienie się na boisku Javiera Hyjka była sporym zaskoczeniem. Skąd decyzja o postawieniu na akurat tego zawodnika?
Javier Hyjek to nasz środkowy pomocnik, trenuje z pierwszym zespołem. Przy takich absencjach, jak np. Petra Schwarza, jest on zawodnikiem, który wchodzi do grania i bierze odpowiedzialność za zespół na siebie. On czy Adrian Bukowski bardzo dobrze prezentują się na treningach. Dajemy im szansę i się nam za to odpłacają. Javier zagrał poprawnie, choć na pewno brakowało mu jeszcze odwagi w ilościach jakich będziemy od niego oczekiwać, ale w mojej ocenie "na gorąco" zagrał dobre zawody.
Czy nie żałuje pan tak szybkiego ściągnięcia z boiska Fabiana Piaseckiego, który nie wyglądał bardzo źle w tym starciu?
W naszym ustawieniu trudno jest umiejscowić zarówno Fabiana Piaseckiego, jak i Erika Exposito. Wiemy, że Fabian to zawodnik, który dobrze czuje się na środku ataku, z kolei jako "mała dziesiątka" czy z boku jego walory są nieco inne. Trzeba przyznać, że napracował się w tym meczu i chcieliśmy na trzydzieści minut podmienić go Erikiem, którego przygotowujemy po to, by dawał nam alternatywę z ławki.
Jak dotarł pan do Caye Quintany, bez którego goli w ostatnich meczach bylibyśmy w strefie spadkowej? Czy rzeczywiście widzi pan u niego przełom?
Gdy rozmawia się z Caye Quintaną, to czuje się od niego pewność. Swoją postawą, zachowaniem w szatni na i po treningu prezentuje wiarę w swoje umiejętności, a co więcej potrafi pokazać to na boisku. Stanowi dla nas dużą wartość pod kątem ofensywnym. Jeżeli będzie miał dodatkowe wsparcie od napastnika i pomocników, to pokaże jeszcze swoje wysokie umiejętności. Jeżeli obdarzy się go zaufaniem, to jest to typ gracza, który odpłaca podwójnie. Strzelił przecież dwie bramki. Nie upraszczałbym jednak, że gdyby on nie strzelił, to Śląsk Wrocław byłby w strefie spadkowej. Każdy będzie pracował i strzelał gole. Punktujemy, chcemy szybciej zapewnić sobie kwestię utrzymania, ale mamy pełną świadomość, że jesteśmy na etapie, na którym każdy przeciwnik o coś walczy.