Tworek: Patrzymy na siebie

Tworek: Patrzymy na siebie

fot.:

Trener Piotr Tworek, na konferencji prasowej przed piątkowym meczem 27. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław - Lech Poznań, odpowiedział na pytania przedstawicieli mediów. 



 

Obsada środka obrony, czy to jest wielki ból głowy, czy już pan sobie z tym poradził?

Nie mogę się zastanawiać nad tym, nad czym nie mam już wpływu, wiemy, że nie ma Wojciecha Golli, nie ma Diogo Verdasci, natomiast mamy Tamasa, który już z nami bardzo mocno potrenował w tym okresie dwutygodniowym, jest Lewkot, Bejger, Gretarsson, Konrad Poprawa, Janasik, Dino Stiglec i Victor Garcia. Na pewno z tej grupy wybierzemy zawodników do formacji, która będzie walczyła o 3 punkty z Lechem. 

Jak wygląda sytuacja Jakuba Iskry?

Tutaj sytuacja nas zasmuciła, bo on zszedł w meczu z Czechami. Mamy delikatny ból głowy, nasi fizjoterapeuci robią wszystko, żeby go postawić na nogi. 

Czy spadł piłkarzom kamień z serca po wygranej w Płocku, czy trener zauważył, że po tej ostatniej wygranej piłkarze odzyskali radość z treningów, z bycia przy piłce?

Nikt z nas nie zaprzeczy, że zwycięstwo może spowodować dobre nastroje w zespole i takie właśnie przez ostatnie dwa tygodnie były. Pracowało nam się przyjemnie, mimo tego, że pracowaliśmy dosyć mocno, i dosyć intensywnie wykorzystaliśmy ten dwutygodniowy okres w czasie przerwy reprezentacyjnej. My jako trenerzy też widzimy, jak to na nas wpłynęło. Pełni optymizmu i nadziei spoglądamy w przyszłość i czekamy na jutrzejsze spotkanie z Lechem. 

Nad czym najbardziej drużyna pracowała w tym okresie przerwy reprezentacyjnej, nad czym się zespół skupiał najbardziej?

Chcieliśmy kształtować nasz zespół, tak, żeby w następnym meczu, było widać nowy pomysł na zespół. Chcieliśmy poprawić grę w defensywie, bo mieliśmy z tym trochę problemów. Organizacja gry po stracie piłki, bo wiemy, że Lech bardzo dobrze przechodzi do kontrataku i w tym aspekcie musimy być bardzo dobrze zorganizowani i ustawieni, ale też nie zapomnieliśmy o tym, że chcąc wygrywać mecze, trzeba strzelać bramki, a więc ofensywa, wykorzystywanie sytuacji. Kompleksowa praca, także myślę, że jutro będziemy bardzo dobrze przygotowani. Chcieliśmy też dotrzeć do mentalnych obszarów, dzisiaj mamy jeszcze spotkanie z ważną dla nas osobą, żeby zespół w każdym aspekcie pracy był przygotowany do następnego meczu, a jak wyjdzie, rozstrzygnie boisko. 

W czasie przerwy reprezentacyjnej rozegrany został mecz sparingowy  z Chrobrym Głogów. Czy któryś piłkarz pozytywnie zaskoczył, dał pozytywny impuls swoją grą?

Strzeliliśmy pięć bramek, trochę zmartwiły nas straty dwóch, w bardzo krótkim okresie czasu, nie powinno nam się to przydarzyć, niezależnie od tego, jacy zawodnicy byli wtedy obecni na boisku. Większość zawodników, których mieliśmy do dyspozycji, dostała swoje szanse, tak aby mogli pokazać swoje umiejętności, szczególnie chcieliśmy zwrócić uwagę na piłkarzy, wracających po kontuzji, żeby wrócili do rytmu meczowego. Czy któryś nas zaskoczył? Przyglądaliśmy się młodzieży i chcieliśmy zobaczyć, jak będą sobie radzili z zespołem, który jest obecnie na pozycjach barażowych. Szmigiel strzelił bramkę na 5:2. Zrobiliśmy ocenę tego meczu, ale pozostawimy ją dla siebie i dla zawodników.

Michał Szmigiel, najpierw dostał szansę treningu z pierwszą drużyną, potem zagrał w sparingu i strzelił bramkę. Na jakiej pozycji trener go widzi?

W sparingu z Chrobrym ustawiony był na prawym wahadłowym, ale ma on inklinacje ofensywne, bo jest dynamiczny, filigranowy, dobrze technicznie ułożony piłkarz. Na pewno obycie w pierwszym zespole, w konfrontacji z mocnym rywalem dużo mu dało. Zamieniliśmy kilka słów po tym meczu, był szczęśliwy, że dostał szansę, i na pewno dostanie jeszcze nie jedną, żeby poprawiał swoje umiejętności, wykorzystywał swoje walory i nabierał pewności, bo już jest w takim wieku, w którym powinien pukać do pierwszego zespołu.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna Roberta Picha, czy jest już gotowy na 90 minut, czy może w kontekście wejścia z ławki?

Robert jest już w treningu od dwóch tygodni, musimy tak na niego wypłynąć, że nawet jak będzie czuł drobny dyskomfort, będzie musiał dać radę, Kamil Glik grał od pierwszej minuty z kontuzją. Mark Tamas jest w pełni do naszej dyspozycji, nie grał w sparingu, zrobił bardzo mocną indywidualną jednostkę treningową. Nie ma już żadnych przeciwwskazań, żeby mógł wystąpić w jutrzejszym meczu.  

Kogo trener uważa, za faworyta tego spotkania?

My patrzymy na siebie, budujemy swoją siłę oraz moc. Od dwóch meczów nie przegraliśmy, zdobyliśmy 4 punkty, mamy średnią 2 punkty na mecz, to jest dobry wynik, staramy się zrobić wszystko, żeby go utrzymać i punktować, bo taki jest nasz cel na następne mecze, chcemy robić z tym zespołem wszystko, żeby patrzeć tylko i wyłącznie na to, co możemy osiągnąć jako zespół i zawsze numerem jeden dla nas będzie zwycięstwo, niezależnie od tego, kto jest faworytem, kto jest wyżej w tabeli. Piłka nożna jest nieprzewidywalna, szczególnie Ekstraklasa, nie patrzymy na to, kto do nas przyjeżdża, patrzymy tylko na siebie i chcemy swoją dobrą grą, mentalnością zwycięzcy wyjść na boisko i to udowodnić, tym bardziej że ostatnie nie dawaliśmy za dużo powodów do radości naszym kibicom.

Czy w kontekście problemów z defensywą, która nie będzie zgrana, tak jak mogłaby być, dodając atuty ofensywne Lecha, możemy się spodziewać, że Śląsk będzie ustawiony trochę bardziej defensywnie, że będzie większe zagęszczenie środka pola, żeby nie dopuszczać gości pod wrocławską bramkę?    

Tutaj zahaczamy już delikatnie o pomysł na mecz, o tym nie powiem ze zrozumiałych względów, jednak znamy mocną stronę Lecha Poznań, bo wiemy jaką mają mocną ofensywę, jest Kamiński, Skóraś, Ba Loua, Amaral oraz Ishak to są zawodnicy, którzy potrafią nie jedną defensywę skruszyć. W ostatnim tygodniu szczególnie pracowaliśmy z takim planem na ten mecz, liczę, że dobrze go zrealizujemy w jutrzejszym spotkaniu. Nie możemy myśleć o naszych problemach. To przeciwnik musi mieć problemy z nami, niezależnie od tego, kto będzie występował w zespole.

Kilka słów komentarza po wygranej reprezentacji Polski i reakcji w szatni, jak zareagowali piłkarze Śląska.  

Cieszymy się, że po raz kolejny mamy na dużej imprezie naszą reprezentację. Mecz był emocjonujący,  były różne fazy, druga bramka uspokoiła mecz, mimo że trener Michniewicz mówił że 2:0 to niebezpieczny wynik. Ja się ogromnie cieszę, jako trener jestem też kibicem reprezentacji i te 90 minut z podwyższonym tętnem oglądałem. Na drugi dzień w szatni pogratulowałem naszym piłkarzom i się ogromnie cieszę, że święta spędzimy również z reprezentacją.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.